Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Paryski emigrant Sławomir Czarlewski, co już odnotowaliśmy, został ambasadorem w Belgii. Co oznaczało, że wciąż jest do obsadzenia stanowisko ambasadora we Francji. A w zasadzie – było. Gdyż, jak w MSZ mówią, jest już stuprocentowy kandydat na Paryż. A jest to prof. Michał Seweryński, lat 68, najpierw minister edukacji w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, poprzednik Romana Giertycha, a teraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. A poza tym, były rektor Uniwersytetu Łódzkiego, szef katolików świeckich, kandydat na europosła z listy Macieja Płażyńskiego, no i doktor honoris causa Uniwersytetu Lyon 3, specjalista w dziedzinie prawa pracy. W sumie, wyszło lepiej niż obawiali się pesymiści. Bo co prawda, profesor na dyplomacji się nie zna, jeśli będzie chciał mieć dobre wyniki, będzie musiał liczyć na zawodowy staff, ale poza tym ma więcej zalet niż wad. Nie jest to żaden PiS-owski aparatczyk, jakiś kolega kogoś ważnego czy też człowiek wyciągnięty z MSZ-etowskich zakamarków. Tylko prawdziwy profesor, znający Francję i świat. Jak na dzisiejsze standardy wielki to sukces.
Sukces też, jak mówią w MSZ, może ogłaszać Katarzyna Skórzyńska. Po wielkich bojach i podchodach to jej udało się zdobyć nominację na ambasadora w Hiszpanii. Skórzyńska kieruje w MSZ Departamentem Zagranicznej Polityki Ekonomicznej. Za rządów Buzka była wiceszefową UKIE, startowała też z ramienia PO do Sejmu. A jeszcze wcześniej była ambasadorem w Brazylii. Czym zasłynęła.
Więc niektórzy nawet przebąkiwali, że może ona tam wróci? Tym bardziej że placówka w Brasilii nie ma od maja ambasadora, gdyż Paweł Kulka-Kulpiowski, który nią kierował, został po PiS-owsku z niej odwołany. Wcześniej przeżyć musiał parę upokorzeń. Tak było wtedy, kiedy do Brazylii przyjechał z oficjalną delegacją marszałek Senatu, Bogdan Borusewicz. Kulce Kulpiowskiemu zabroniono uczestniczenia w składanych przez Borusewicza wizytach, a gdy na cześć marszałka ambasada urządziła przyjęcie, ambasador otrzymał zakaz uczestniczenia w nim. Siedział biedak w rezydencji, a obok odbywało się przyjęcie. Borusewicz tłumaczył później, że nie miał z tym nic wspólnego i o niczym nie wiedział. I tak było, bo polecenie przyszło od minister Fotygi.
Ambasadą w Brazylii kieruje więc charge d\’affaires i nie jest to wyjątek w Ameryce Łacińskiej. Kuba, co prawda, jest już załatwiona, ale nie mamy ambasadora w Wenezueli, a także w… Argentynie. To jest zresztą dziwna rzecz, bo parę miesięcy temu na ambasadora wyznaczono tam Zdzisława Ryna, profesora psychiatrii z Krakowa, wcześniej, na początku lat 90. ambasadora w Chile. Ryn otrzymał Argentynę z rekomendacji Radia Maryja i szefa południowoamerykańskiej Polonii, Jana Kobylańskiego. Otrzyma, i jakoś się nie wybiera. Czy tylko ze względu na wiek (ma ponad 70 lat) i stan zdrowia?

Wydanie: 26/2007

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy