Od Lenino do Berlina

Od Lenino do Berlina

W nowym PRZEGLĄDZIE obszerna wkładka poświęcona żołnierzom wyzwalającym Polskę ze Wschodu

We wkładce przeczytacie m.in.:

Z Sybiru do Sielc

We współczesnej debacie historycznej kościuszkowcy i bitwa pod Lenino nie istnieją – chyba że jako negatywny przykład uzależnienia Polski od ZSRR. Tymczasem to dzięki nim – po raz pierwszy od września 1939 r. – w okupowanym kraju pojawiła się nadzieja na zwycięstwo nad Niemcami.

„Lenino było elementem układanki w wielkiej politycznej rozgrywce Józefa Stalina przeciw Polsce, prowadzonej w roku 1943. Wpisywało się w ciąg agresywnych gestów politycznych ZSRR, zmierzających do pełnej likwidacji struktur państwa polskiego i zastąpienia go tworem nowym – autorskim dziełem Stalina” – tyle o bitwie pod Lenino pisze IPN piórem swojego pracownika dr. Macieja Korkucia. Po tych słowach można by pomyśleć, że mieliśmy do czynienia z wymierzoną w polskich żołnierzy zbrodnią, która skalą i metodami przypominała tę w Katyniu. Wbrew jednak prawicowej propagandzie zohydzającej Lenino i samych kościuszkowców zarówno bitwa, jak i żołnierze z orłem na hełmie odegrali niezwykle ważną rolę w walce o przywrócenie Polski na mapę Europy.

Po bitwie pod Lenino Niemcy starali się wykorzystać propagandowo swój militarny sukces, obwożąc wziętych do niewoli kościuszkowców po okupowanej Polsce. W ten sposób chcieli udowodnić, że wszelki opór jest skazany na niepowodzenie. Cała akcja przyniosła jednak rezultat odwrotny do oczekiwanego. „Polacy dowiedzieli się tą drogą – czytamy w „Wojsku Berlinga i Żymierskiego” – że na froncie wschodnim walczą polscy żołnierze i wkrótce dotrą do kraju. To dodawało sił i zachęcało do dalszego oporu, a kościuszkowców mobilizowało do dalszego szkolenia, gdyż wyjście na front i walka z wrogiem przybliżały do kraju”.


Polska, a nie polskojęzyczna

Tyle świadomości narodu, ile jego zbiorowej pamięci. Z tej pamięci po roku 1989 próbuje się niekiedy wymazywać, wyrywać fakty z dziejów polskich sił zbrojnych na Wschodzie, zniekształcać je i podważać, niemal odwzorowując poczynania propagandy z lat 1948-1956, brutalnie atakującej II Rzeczpospolitą i odmawiającej jej dokonaniom miejsca w dziejach państwa i narodu czy też kwestionującej męstwo i wkład w zwycięstwo nad hitleryzmem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Patrząc na proces tworzenia zalążków armii polskiej pod kierownictwem politycznym lewicy, należy uwzględnić ówczesne tło historyczne, realia międzynarodowe, warunki, w jakich działali politycy radzieccy, działacze Związku Patriotów Polskich i Centralnego Biura Komunistów Polski. Jednym słowem, konieczne jest spojrzenie krytyczne, zobiektywizowane, ale nie ahistoryczne.

Formowanie jednostek wojskowych na obcej ziemi ma długą tradycję zarówno w dziejach Polski – wystarczy odwołać się choćby do Legionów Polskich we Włoszech gen. Henryka Dąbrowskiego – jak i w historii innych państw.

Bez względu na próby rewizji przebiegu i rezultatów II wojny światowej, podejmowane niekiedy w polskiej historiografii, front wschodni był jej kluczowym obszarem. I tu właśnie wykonywało swoje żołnierskie powinności wojsko, które marsz na Zachód rozpoczęło od bitwy pod Lenino.

Nie da się w żaden rozumny sposób wykreślić z najnowszej historii narodu i państwa czynu zbrojnego polskich sił zbrojnych na froncie wschodnim. Kręgi polityczne im niechętne nie mają prawa wybiórczo oceniać przeszłości, lekkomyślnie usuwać chlubnych kart ze szlaku bojowego żołnierza jedynie dlatego, że nadszedł on – według nich – z niewłaściwego kierunku i z nieodpowiednim sojusznikiem.


Znieważane platerówki

75. rocznica utworzenia Wojska Polskiego, które w latach 1943-1945 walczyło na froncie wschodnim o wyzwolenie Polski spod okupacji niemieckiej, jest okazją do przypomnienia historii 1. Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater. Przede wszystkim dlatego, że po 1989 r. ten pododdział stał się obiektem niewybrednych ataków, których celem jest dyskredytacja Wojska Polskiego sformowanego w ZSRR.

1. SBK został utworzony 19 sierpnia 1943 r. w Sielcach nad Oką i wszedł w skład powołanego 10 sierpnia 1943 r. 1. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. 30 września 1943 r. batalion kobiecy liczył 740 oficerów, podoficerów i szeregowych. Składał się z dwóch kompanii fizylierek, dwóch kompanii strzeleckich, kompanii rusznic przeciwpancernych oraz kompanii ciężkich karabinów maszynowych. Ponadto w jego składzie znajdowały się plutony moździerzy, zwiadu, łączności, sanitarny, saperów i gospodarczy oraz szkoła podoficerska.

Szkoda, że w prawicowej prasie można dzisiaj o platerówkach przeczytać tylko takie artykuły jak „Seks w armii Berlinga” pióra Tadeusza A. Kisielewskiego (autora książki pod wymownym tytułem „Janczarzy Berlinga. 1. Armia Wojska Polskiego 1943-1945”) czy „Stalinówki i Platerówki od drugiej strony. Przechodnie polowe żony” Tadeusza M. Płużańskiego. Teksty te bazują na znanych rewelacjach Henryka Piecucha i Andrzeja Zasiecznego, którzy nie cofają się ani przed jednostronną interpretacją, ani przed generalizowaniem przywoływanych przez siebie źródeł.

Wszystkie powyższe teksty można przeczytać w „Przeglądzie” nr 41/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. autor nieznany

Wydanie: 41/2018

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy