Potrzask

Potrzask

Nasz rybny sklepik jest malutki, ale świetnie zaopatrzony, też w owoce morza; są ośmiornice, są nawet raki. Prowadzą go dwie Kaszubki. Bardzo antypisowskie, więc myślałem, że rozsądne. Przede mną kupuje – mniej kupuje, a więcej gada, takie natrętne gadanie, słowotok – monstrualna osoba. Przekonuje sprzedawczynie, jak niebezpieczne są szczepienia, zabójcze dla zdrowia, chyba że pojada się węgiel jako odtrutkę – wyjmuje i pokazuje pastylki. „Ludzie to mają kapustę zamiast mózgu”, mówię, kiedy wychodzi. Sprzedawczynie na to, że niedawno klienci mówili o chipach, jakie są w szczepionce, by światowy rząd mógł sterować ludzkością. „Co pan o tym sądzi? – pytają w trwodze. – Bo my mamy już terminy szczepień i jesteśmy w strachu”.

*

W odstępie kilku dni spotykam się z dwoma znajomymi, prowadzą firmy. Mówią jednym głosem: brakuje ludzi do pracy, a już zupełnie nie ma pracowników z talentem organizacyjnym, nie można znaleźć człowieka, który by się zajął zarządzaniem. Drugi problem to ściąganie długów, firmy nie spłacają zobowiązań, a prawo jest tak skonstruowane, że sprzyja zatwardziałym dłużnikom. P. mówi, że ludzie są mu winni w sumie półtora miliona. I jest bezradny.

*

„Kobiety, które pragną więcej”. Niezwykle śmiała obyczajowo książka, napisana, a może bardziej stworzona przez dwoje seksuologów, bo to same wywiady. Z kobietami, które swingują, są zwykle biseksualne, uprawiają seks grupowy i sadomasochistyczny. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu poważne wydawnictwo nie opublikowałoby książki, a teraz – proszę, ale to Czarna Owca, niesforne wydawnictwo, z którym jestem zaprzyjaźniony. Rewolucja seksualna jednak miała miejsce też w Polsce, tylko nie na łóżku, lecz pod łóżkiem. Ale stała się i minister Przemysław Czarnek nic na to nie poradzi, nawet ucnotliwiając szkolne programy. Do czego doprowadziło nas PiS, że taka książka jest wyzwaniem rzuconym polskiej prawicy? Teza: seksualność kobiety, o ileż bogatsza od męskiej, była przez tysiąclecia tłumiona przez mężczyzn, którzy zniewolili kobiety. I teraz one odzyskują wolność, także w tej sferze. A tradycjonaliści chcą na powrót wepchnąć kobiety w ciasny gorset. Nie da się, gorset już w strzępach.

*

Kilka dni temu piszę do kolegi: co słychać? Dostaję wiadomość od jego byłej żony, że Lucjan od kilku dni nie żyje. Jakby ktoś niespodziewanie kopnął mnie śmiercią w twarz. Był emigrantem, mieszkał w Niemczech. Kiedyś w Legii Cudzoziemskiej. Wszystko potrafił naprawić. Dlatego przez lata pracował w lotnej brygadzie, wzywanej, gdy nagle zdarzyła się poważna awaria. Pisał do mnie listy z najbardziej fantastycznych miejsc, choćby wisząc gdzieś na linie. Pewnego dnia, na wakacjach, poczuł, że nie może wejść na małe wzniesienie. To był objaw niezwykle rzadkiej choroby, idiopatycznego tętniczego nadciśnienia płucnego, IPAH. Miał w sobie coś niezwykle rzadkiego, takie zawadiackie, roziskrzone poczucie humoru, to i trafiła mu się niezwykle rzadka choroba. Żył z nią zaskakująco długo dzięki niemieckiej medycynie. Do czasu. Żegnaj, Lucjanie.

*

Obok covidu szaleją choroby nowotworowe i udar. M. umarł niedawno właśnie na udar. Nie lubiłem go serdecznie i miałem powody. Rzadko długo się gniewam na ludzi, łatwo wybaczam. A jemu nawet po śmierci jakoś nie potrafię. Wstyd mi z tego powodu. Inny kolega już dosyć dawno przeszedł udar. Spotkałem go dwa lata temu. Wyciągnąłem rękę. Podał mi lewą, prawa zwisała bezwładnie. Bełkotał. „To i tak cud, że żyje”, ktoś potem powiedział. „To ja już wolę cud nieistnienia”, pomyślałem.

*

„Teraz jest czas na działanie. Nasza planeta znajduje się na krawędzi upadku”, powiedział papież. Zaczyna to nawet docierać do polskiej prawicy, o klimacie zaczęli mówić z odrobiną rozsądku nasz premier i prezydent, który jeszcze niedawno kpił z ocieplenia klimatu. „Jak sobie pomyślę, że płacimy za »globalne ocieplenie«, i popatrzę za okno, to mnie trafia szlag” – trudno było coś głupszego powiedzieć. Dla mnie dbanie o klimat to najładniejsza forma patriotyzmu. Bo jest w tym patriotyzm narodowy i globalny w jednym.

*

PiS i prezes są w potrzasku. Wielkim ryzykiem jest trwanie Zjednoczonej Prawicy w obecnej formie, czyli skłóconej, nienawidzącej się nawzajem, ale równie wielkim są nowe wybory. Z kolei opozycja w pułapce, jak głosować w Sejmie w sprawie Funduszu Odbudowy. Poprzeć go za pierwszym razem, głosując z PiS, czy nie poprzeć, więc, o zgrozo, podobnie jak ci paranoicy z Solidarnej Polski, ale z odmiennych powodów? PiS nie da przecież żadnych gwarancji, jak będzie dzielić te środki, pewne zatem, że potraktuje je jako fundusz wyborczy. Opozycja nie może więc poprzeć, ale poprzeć w końcu musi.

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 19/2021

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy