Przy ciele

Przy ciele

Stało się: Facebook zablokował konto teatru, kiedy ten umieścił na swoim profilu plakat reklamujący nadchodzącą premierę spektaklu „Śmierć i dziewczyna”, który według minidramatów Elfriede Jelinek reżyseruje w Teatrze Polskim we Wrocławiu Ewelina Marciniak. Świetne, zmysłowe i liryczne zdjęcie Natalii Kabanow przedstawia fragment ciała stojącej dziewczyny. Widzimy brzuch i uda. Na biodrach jasnoróżowe majteczki, nieco – to fakt – przezroczyste, jednak żadnych „nieprzystojnych treści” nie widać: dziewczyna zanurza rękę w majtkach, przysłaniając genitalia. Poza dziewczyny i gest są tak naturalne, że przywodzą raczej na myśl jakąś poranną leniwość niż wyuzdanie. I od razu afera, dyskusje, awantury.
A przecież równie dobrze można by zablokować fotografie rozłożystych, mięsistych kwiatów Arakiego, które między rozchylonymi płatkami ukazują swoje puszyste pręciki, również rysunek ciemnych żyłek na liściach czy lwie paszcze w perwersyjnym rozwarciu. Równie dobrze można by zablokować abstrakcyjne obrazy Joana Miró: obłe, okrągłe kształty dwuznacznie na siebie zachodzące, a nawet – fuj! – w siebie się wlewające. Napięcie między liniami jest nie do zniesienia, a duszna atmosfera obrazów przywodzi na myśl night club i jakieś zakulisowe sztuczki z podłego variété. Już sama czerwień powinna być na cenzurowanym. Takiej czerwieni nie powstydziłby się nawet plac Pigalle i jego jaskrawe neony. Pianka z cappuccino na ustach tej pani – zakryć czarnym paskiem! Kasztan i jego załamania oraz jego gładkie powierzchnie – zabronić!
I pewnie teraz należałoby napisać coś o hipokryzji, bo o wiele brzydsze rzeczy mówią narodowcy na swoich ponurych marszach, a fotografie, które niosą na sztandarach przez miasto „obrońcy życia”, są o wiele drastyczniejsze. I o wiele brzydsze jest to, co mówią o emigrantach na jednym czy drugim zielonym targu, sama słyszałam! Więc co tam kawałek ciała w różowych gatkach? Już bardziej seksualne są reklamy lodów w telewizji! Reklamy perfum i samochodów. Wciąż w Polsce mocujemy się z tą nagością.
Na świecie artyści szukają nowych przestrzeni ryzyka w działaniach na pograniczu nauki i sztuki, technologii i biologii – nagość czy tabuizowanie ciała to tematy passé. Widzowie ziewają, oglądając niemal całkiem nagie aktorki paradujące na czerwonych dywanach. A u nas raz po raz okazuje się, że nagość to nadal temat! Bywa znacząca, polityczna. Zazdroszczą nam tego zagraniczni performerzy, którzy z ciałem zrobili już wszystko. Gdzie indziej szukają przekroczeń i pola do eksperymentów. Ciekawszy jest dla nich np. trend grodzenia się, idea zamkniętych osiedli, czy szerzej – domu, który pozostaje zamknięty na nieoczekiwanych gości.
W książce „Widmontologia. Teoria filozoficzna i praktyka artystyczna ponowoczesności” Andrzej Marzec przywołuje filmy i artystyczne interwencje, które opowiadają o naszym stosunku do legendarnego Innego. Czy rzeczywiście jesteśmy gościnni? Czego się boimy, ostrożnie wpuszczając gości do domu? Naruszenia podmiotowości lub integralności? Oto Jessica Sue Layton zamieszkuje przez jakiś czas – pod nieobecność gospodarzy – w cudzych domach. Dokonuje tam drobnych ingerencji, małego artystycznego sabotażu. Niektórzy czują się po powrocie nieswojo i od razu starają się odnaleźć poczynione zmiany. Inni z przyjemnością dają się zaskakiwać, znajdując książki w zamrażarce, zdjęcie artystki zamiast własnego, zmieniony porządek ustawienia przedmiotów. Dyskusja o gościnności bardzo by nam się przydała! Ale co robić – o gołej dupie po prostu gada się łatwiej. Każdy coś wie na ten temat i może zająć stanowisko. Ale jeżeli dzięki temu więcej ludzi przyjdzie do teatru, to czemu nie? Duet Jelinek/Marciniak może być wybuchowy. Premiera już 21 listopada.

Wydanie: 47/2015

Kategorie: Agnieszka Wolny-Hamkało

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy