Rasizm gazowy

Rasizm gazowy

BEZ UPRZEDZEŃ 

W Polsce ukazuje się spora ilość gazet i czasopism, które główną swoją misję widzą w demaskowaniu i piętnowaniu zdrajców narodu działających na korzyść ciemnych, zachodnich sił. Niektóre z tych czasopism przyjmują ton proroczy, przepowiadając klęski, jakie na nas spadną głównie za sprawą Sorosa i jego Fundacji Batorego, powołanej do znieprawienia kultury i gaszenia polskiego ducha. Niektóre z tych gazet mają zasięg krajowy i wiernych czytelników. Ten obóz, umysłowo dziecinny, emocjonalnie agresywny, moralnie dojrzały zaledwie do poziomu obłudy, ma silne wsparcie – a może inspirację – w toruńskiej rozgłośni radiowej i nie jest pozbawiony reprezentacji sejmowej. W płynących z tamtej strony, patetycznych tonach zawsze słyszy się jednak jakieś szepty dotyczące spraw niewspółmiernych z główną misją, które chyba bez nadużycia słowa można nazwać szemranymi. Gdyby nie ta podwójność tonu – patriotycznego i szemranego zarazem – można by próbować obliczać siłę polskiego nacjonalizmu. Nie ma jednak takiej potrzeby. To nie jest to. Nacjonalizm reprezentuje poziom sublimacji, do jakiego ich trywialne myślenie nie potrafi się wznieść. Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem psychologicznym, a nie ideologicznym, takie same postawy znajdujemy pod zupełnie odmiennymi znakami politycznymi. I tak na przykład postliberalny publicysta, Witold Gadomski, pisze w “Gazecie Wyborczej”, że “Trybuna” i “Przegląd” są “głęboko zaangażowane w obronę Gazpromu i Bartimpeksu”, są “tubami” Aleksandra Gudzowatego i “głosem Gazpromu”. Sprawiedliwa ocena powinna uwzględniać porównanie. W porównaniu z redaktorem Witoldem Gadomskim owi pseudonacjonalistyczni poszukiwacze zdrajców nie wypadają tak źle, jak napisałem. Gdybym się jeszcze raz nimi zajmował, musiałbym nieco wycieniować swoją ocenę. Sorosem Gadomskiego jest Gazprom, jego Fundacją Batorego – Bartimpex, zaś Aleksandrem Smolarem też Aleksander, ale Gudzowaty. Kto czytał artykuł Gadomskiego – a był drukowany na pierwszej stronie – ten, nie wątpię, będzie miał takie same skojarzenia jak ja. Niczym innym ten artykuł nie jest, jak ponurą insynuacją, mającą zamknąć usta tym, którzy nie interesując się może gazami i kablami, odzywają się wskutek zniecierpliwienia niewłaściwym tonem, w jakim się pisze o sprawach gospodarczych, wymagających przecież obiektywizmu i dystansu.
Gazprom jest przedstawiony, ni mniej ni więcej, jako awangarda rosyjskiego imperializmu, który odradza się jak cholera i za parędziesiąt lat może gospodarczo dogonić nawet Holandię. Gazety dużo pisały o zwiększającej się obecności Gazpromu za granicami Rosji, także w krajach Unii Europejskiej, ale redaktor Gadomski wyciąga z tego zupełnie opaczne wnioski. Wyobraża sobie, że Europa może wskutek tego uzależnia się od Rosji, podczas gdy oczywistością jest coś dokładnie odwrotnego: to Rosja w ten sposób uzależnia się od Zachodu, ponieważ ona bardziej potrzebuje zachodnich pieniędzy niż Zachód rosyjskiego gazu. Zamiast się dzięki temu uspokajać, biją na alarm. Premier Buzek, prowadzący politykę zagraniczną na poziomie swoich doradców, pojechał do Brukseli w sprawie gazu, aby załatwić “nic o nas bez nas”. Osiągnął efekt nie pozbawiony komizmu, przywiózł bowiem zapewnienie, że “nic o nas bez Algierii”. Zdaje się, że nie poznał się na tym dowcipie sytuacyjnym, jaki zrobili mu unijni komisarze. Oni zresztą postąpili rozsądnie, śmieszne jest tylko polskie oderwanie od rzeczywistości.
Po tym, co gazety napisały o gazach, kablach, światłowodach, mało kto uwierzy, że chodzi w tym wszystkim o polskie interesy gospodarcze. Redaktor Gadomski nie może kroku zrobić bez podpierania się a to insynuacją, a to spiskową teorią. Dla niego, podobnie jak dla tego doradcy rządowego, który przez radio podnosił diapazon naszego patriotyzmu, uświadamiając nas: każdy Polak, odkręcając kurek od kuchenki gazowej, od piecyka łazienkowego płaci Rosjanom!, nie jest ważne, że ten gaz może płynąć z Niemiec, ważne aby jego narodowość nie była rosyjska. I chyba z powodu tego rasizmu gazowego musiałem odłożyć pilniejsze tematy.

Wydanie: 5/2001

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy