2005

Powrót na stronę główną
Felietony

Nie drażnić niedźwiedzia

Moje wakacje się kończą, a z nimi kończy się czas ucieczki od polityki. Chociaż to ucieczka umiarkowana, tak całkiem uciec i zapomnieć się nie da. Kiedy na Krupówkach zobaczyłam siedzącego bardzo spokojnie faceta z pytonem na szyi, pomyślałam o komisji orlenowskiej, o Cimoszewiczu z Jarucką na ramieniu, a gdy w Dolinie Chochołowskiej na swej drodze spotkaliśmy żmiję, od razu zaczęła się gadka o kampanii wyborczej, wyborach i o tym, co nas później czeka. W Dolinie Strążyskiej, na koncercie kapeli góralskiej, w szałasie Anny Krupy, wieczorem, w czasie deszczu,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Dlaczego telewizja publiczna traci widzów?

Kazimierz Kutz, reżyser, wicemarszałek Senatu RP Dlatego, że jest taka sama jak telewizje prywatne. W TVP ogląda się to samo w ramach, mówiąc najprościej, powszechnej banalizacji. Telewidz sięga więc częściej do tego banału, który wydaje się mu ciekawszy. To jest przykład i efekt swoistej urawniłowki w działaniu. W telewizji wszystko jest w tym samym guście w celu zaspokojenia najniższych potrzeb duchowych. Telewizja publiczna w pogoni za komercyjnymi konkurentami traci swoją niezależność i to, co się nazywa misyjnością społeczną.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Pojedynek w słońcu

Zagadka Kiedy Anna Jarucka stanie się niewiarygodna dla członków Komisji Śledczej? (Odpowiedzi szukaj na końcu felietonu). Musiało do tego dojść! Musiało! To wisiało w powietrzu od kilku tygodni. Od chwili, kiedy Komisji Śledczej udało się uwiarygodnić niewiarygodne zeznania nie wiadomo czy wiarygodnej Jaruckiej, wicemarszałek Tomasz Nałęcz dążył do zwarcia wręcz z pułkownikiem Miodowiczem. Wreszcie ten zgodził się, ponieważ doszło do niego, że i pułkownik ma honor. Początkowo nie wiadomo było na co, ale stanęło na szablach, tradycyjnej polskiej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Czekoladoholicy

Autor bajki „Charlie i fabryka czekolady” sam był dziwakiem. Dobrą adaptację filmową mógł zrobić tylko inny dziwak Czekoladowe lody, które nie topią się, nawet jeśli kilka godzin są poza lodówką, karmelki co dziesięć sekund zmieniające kolor, gumy do żucia, które nie tracą smaku, setki rodzajów czekoladek… W miejscu, gdzie produkuje się takie cuda, gdzie w jednej z hal płynie prawdziwa czekoladowa rzeka, jednym słowem – w fabryce marzeniu fanatyka słodyczy spotkali

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Robotnicy zostali za bramą

To powinno być święto robotników i zwykłych ludzi. Oni przecież z ogromną determinacją i wielką nadzieją tworzyli ruch społeczny „Solidarność”. A swoje marzenia i pomysły na Polskę zapisali najpierw w postaci 21 postulatów, a po roku w programie uchwalonym przez I Zjazd Delegatów „Solidarności”. Bez nich Sierpień byłby tylko epizodem w naszej bogatej w strajki historii. Czegóż wówczas chcieli? Warto sięgnąć do programu „Samorządna Rzeczpospolita”, do projektu ustawy o przedsiębiorstwie społecznym lub do propozycji wprowadzenia „nowego ładu społeczno-gospodarczego, który skojarzy plan, samorząd

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Moja batuta zagrała u Polańskiego

Kolekcje znanych ludzi Tadeusz Strugała, dyrygent i menedżer muzyczny, kolekcjonuje pałeczki kapelmistrzów We wrocławskim antykwariacie odkryłem XIX-wieczną batutę wykonaną z kości słoniowej. Zaskoczyła mnie jej uroda, a także nierozwikłana do dzisiaj historia pochodzenia. Zacząłem poszukiwanie kolejnych egzemplarzy starych pałeczek dyrygenckich. W ten sposób w kolekcji znalazły się batuty pochodzące z Anglii, Austrii, Belgii, Czech, Litwy, Niemiec, Polski i Rosji. Kupowałem również ciekawsze batuty współczesne, m.in. w Japonii, Korei Południowej, Turcji czy USA.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Pozwólcie Wyborowej żyć!

Zanim wódka Wyborowa będzie przebojem na polskim rynku, Wyborowa SA musi dokonać samonaprawy To nie jest historia o walce z alkoholizmem. Raczej przeciwnie. W poznańskim zakładzie spółki Wyborowa SA trwa strajk głodowy. O co chodzi załodze? Ireneusz Hałas, przewodniczący zakładowej „Solidarności”, wymienia trzy postulaty: obronę miejsc pracy, podwyższenie wymiaru odpraw dla pracowników odchodzących w ramach zwolnień oraz zachowanie pewnych przywilejów płacowych zawartych w starym zakładowym zbiorowym układzie pracy. – Boimy się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy Konstanty Miodowicz zmniejszył szanse Donalda Tuska na prezydenturę?

PRO Prof. Tomasz Nałęcz, rzecznik sztabu wyborczego kandydata na prezydenta, Włodzimierza Cimoszewicza Działania Miodowicza będą coraz większym kłopotem dla Donalda Tuska. To on przyprowadził do komisji świadka, który przedstawił sfałszowany dokument i złożył fałszywe zeznania, co w poważny sposób podważyło publiczną wiarygodność Włodzimierza Cimoszewicza i odbiło się na prezydenckiej popularności tego kandydata, a pomnożyło poparcie dla Donalda Tuska. Miodowicz nie uczynił niczego w celu zbadania wiarygodności świadka i dokumentu. Jeśli Tusk nie wyjaśni roli Miodowicza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Silezaur trawę żarł

Dinozaurów w Krasiejowie wykopuje się więcej niż ziemniaków. Największy w Europie park jurajski zaczęła tu budować… rada sołecka Kąpiemy się w czerwieni. Dosłownie. Dziury w polnej drodze wypełnione są karminowym błotem, które po kilku minutach jazdy zachlapuje maskę i szyby samochodu. Chylące się ku zachodowi słońce ma barwę purpury i oświetlając skarpy, wydobywa z nich amarantowe smugi. Głębokie ściany odkrywki są karmazynowe, a dno wielohektarowego wykopu ściele się bordową połacią. W takiej scenerii wystarczy odrobina

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Złota rączka z Ukrainy

W sezonie na czarno może w Polsce pracować nawet 1,5 mln Ukraińców Na rogu ul. Dworcowej i Jana Pawła w Piasecznie dzień zaczyna się o godz. 5 rano. Do stojących wzdłuż szosy dochodzą kolejni ludzie z reklamówkami. Co chwilę podjeżdżają samochody. Krótka rozmowa i wskakują do aut. Nikt tu nie pyta o nazwisko, tylko pyta, za ile. – Co umiesz? – zagaduję, odkręcając szybę. – Wszystkie prace, jakie u pani jest – Wasia gasi palcami filtr papierosa i rzuca na chodnik. W tygodniu nosi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.