2013

Powrót na stronę główną
Wywiady

Dynamit społecznego niezadowolenia – rozmowa z prof. Juliuszem Gardawskim

Polacy są zmęczeni nierównością. 94% uważa, że różnice dochodów są zbyt duże Czy w Polsce musi być tak, że bogaci są coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi? – W dużym stopniu taką ścieżkę rozwoju wybraliśmy w 1989 r. Zdecydowaliśmy się wówczas na wprowadzenie liberalnej gospodarki rynkowej, która według naszych reformatorów miała nie tylko dawać szybszy rozwój, lecz także najlepiej odpowiadać polskiej mentalności. Mieliśmy ograniczoną swobodę wyboru z powodu dramatycznego kryzysu. Warunkiem redukcji olbrzymiego długu było przyjęcie wielu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Rzucanie słownikiem

TVP przestaje zachowywać resztki pozorów realizowania misji. Z anteny TVP Polonia i TVP 1 znika „Słownik polsko@polski” prof. Jana Miodka – ostatnia emisja ma się odbyć 14 kwietnia. Jak twierdzą władze TVP Polonia, powodem jest wycofanie dotacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych. To ostatni program o poprawnej polszczyźnie w telewizji publicznej. W poprzednich latach zarżnięto już „Ojczyznę-polszczyznę” i „Mówi się”. Jednocześnie środków na produkcję 20 seriali jakoś nie brakuje. A że ich bohaterowie mówią często

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

KTT – klasyk gatunku

30 marca, trzy lata temu, odszedł Krzysztof Teodor Toeplitz. Mistrz. Wybitny człowiek kultury i mediów. Współtwórca naszego tygodnika.Czytelnicy kochali Go za niezwykłą erudycję, odwagę w myśleniu i urodę słowa. Był jednym z największych w historii polskiego felietonu. Wydrukował na naszych łamach kilkaset felietonów. Tekstów, w których wojował z głupotą, ze starymi i nowymi mitami, z umysłowym lenistwem i łgarstwami wybrańców narodu. To były finezyjne, celne, odważne i dowcipne felietony. Niezwykły, przebogaty dorobek i niepowtarzalny opis naszego świata.Czytelnicy pamiętają,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Śląsk podpala lont?

Najpierw straszono apokalipsą, potem bagatelizowano jego znaczenie. W strajku generalnym na Śląsku uczestniczyło 85 tys. osób Wtorek, 26 marca, godz. 6 rano. Przed Hutą Pokój w Świętochłowicach wszyscy przestępują z nogi na nogę. Mróz nie sprzyja protestom. Trudno utrzymać flagi w zgrabiałych dłoniach. – Ten strajk jest strajkiem solidarnościowym, gdzie rzeczywiście jeden staje za wszystkich, wszyscy za jednego – Dominik Kolorz, lider śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, oficjalnie inauguruje protest. Ostrzej występuje Bogusław Ziętek

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy Polacy przestają liczyć na swoje państwo?

Prof. Antonina Ostrowska, socjologia, Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku W ciągu ostatnich lat Polacy niewątpliwie rozpoczęli proces „uniezależniania się” od państwa, i to z różnych powodów. Z jednej strony, jest to efekt wycofania się państwa z wielu funkcji socjalnych, charakterystycznych dla socjalistycznego państwa opiekuńczego, na rzecz pełnienia tych funkcji przez organizacje pozarządowe. Z drugiej strony, jest to wynik niskiej efektywności państwa w zaspokajaniu wielu potrzeb obywateli, również gwarantowanych im przez konstytucję. To uniezależnianie się czy nieliczenie na swoje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ spekulują, kto zastąpi Grażynę Bernatowicz na stanowisku wiceministra. Jarosław Starzyk czy raczej Agnieszka Wielowieyska? Uff… Sam fakt, że Grażyna Bernatowicz została odwołana z funkcji wiceministra, nie oznacza, że za chwilę pojedzie jako ambasador do Pragi. Najpierw musi wyleczyć złamaną nogę, więc trochę to potrwa. Innymi słowy, pół roku mija, odkąd mamy nieobsadzoną placówkę w Czechach. I minie jeszcze więcej. Teraz w MSZ spekulują, kto zastąpi panią Bernatowicz na stanowisku wiceministra. Do tej pory faworytem był

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Ciuciubabka świąteczna

To, niestety, nie będą beztroskie święta zapowiadające spokojne lato. Za dużo jest problemów odkładanych w czasie, by nie rosło ryzyko, że ich skumulowanie grozi wybuchem społecznym. Kłopoty z obroną obecnego stanu rzeczy mają nawet ludzie władzy. Bo tego, co jest, po prostu obronić się nie da. Zmiany są oczywiste i potrzebne. Choć – jak to u nas – każdy woźnica swój wóz ciągnie w inną stronę. Różnice postaw są ogromne. Jedni szykują kolegę ministra na wyjazd do Madrytu i w nosie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Poza głównym nurtem

Pisałem jakiś czas temu o poprzedniej książce Patricka J. Buchanana, wybitnego amerykańskiego polityka i publicysty, doradcy i przyjaciela prezydenta Ronalda Reagana. Nowa jego książka również zasługuje na omówienie. W tym miejscu mogę to zrobić tylko bardzo skrótowo. „Churchill, Hitler i niepotrzebna wojna” (wydawnictwo Czerwone i Czarne) nie jest może pracą wykończoną, stanowi obszerny (ponad 500 stron) szkic do książki jeszcze nienapisanej. Można ją też inaczej zaklasyfikować: pisana w tym czasie co „Dzień sądu” daje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Piotr Żuk

Psychoterapia i zabawy hobbystyczne

Wielokrotne diagnozy i pytania o wycofanie się Polaków z życia publicznego wskazywały jako powody deficyt bezpieczeństwa socjalnego, brak czasu na inny typ aktywności niż praca zarobkowa oraz niski poziom zaufania społecznego. Niechęć do angażowania się w sprawy publiczne wynika również z braku wiary, że możliwa jest zmiana porządku społecznego na przyjaźniejszy ludziom, i z przekonania, że „na własną rękę można więcej zdziałać i łatwiej rozwiązać swoje problemy”, niż angażując się w działania zbiorowe. To ostatnie złudzenie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Ja, terrorysta

Dziennikarz śledczy przez sześć lat wcielał się w terrorystę, by pokazać metody działania organizacji przestępczych Doświadczenie, którego nabrałem w Wielkim Meczecie w Caracas, miało mi pozwolić na poruszanie się z łatwością pośród muzułmańskich braci. Przynajmniej taką miałem nadzieję. PO POWROCIE DO HISZPANII kontynuowałem codzienne studiowanie i odręczne przepisywanie Koranu oraz modlitwy. W nocy czatowałem, z jednej strony z moimi dawnymi towarzyszami neonazistami, a z drugiej z wieloma muzułmańskimi braćmi. Zacząłem nawet nawiązywać kontakty w arabskich księgarniach, stowarzyszeniach islamskich w Hiszpanii itp.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.