2019

Powrót na stronę główną
Felietony Roman Kurkiewicz

Dymy ze skarbca prawicowej kloaki

Nie jestem archeologiem, ale nie trzeba nim być, żeby wiedzieć, jakim bezcennym źródłem wiedzy o ludziach i ich obyczajach, codzienności i pracy są dawne wysypiska śmieci. Ujawniają one, w jakich warunkach żyli, jak i co jedli, na co chorowali, jak się bawili, odpoczywali, jak umierali. I tylko z tego powodu, żeby zostawić na lata, dla innych, postanowiłem poczynić ten zapis dokumentalny, obdarzyć zbędnym dalszym ciągiem potok słów, które wydali/ły z siebie przedstawiciele i przedstawicielki współczesnej polskiej prawicy: politycznej, medialnej, rządzącej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Dzieci, których nie widzi Mikołaj Pawlak

Zamiast dostać pieniądze, nauczyciele będą mogli usiąść za stołem. Okrągłym. Garstka nauczycieli wysłucha przy nim okrągłych słów o budżecie, który nie jest z gumy. I jak się nauczyciele liczebnie skurczą, to pozostali dostaną trochę więcej kasy. Z akcentem na trochę. I w ratach! Przez parę lat. Zaryzykujemy, że uczestnikiem obrad będzie Mikołaj Pawlak, rzecznik praw dziecka. Ultrareligijny prymus wszelkich uroczystości kościelnych. Trochę niestety niedowidzi. Ciągle mu się nie udaje dostrzec dzieci – ofiar księży pedofilów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Nowe zielone porządki

Ekologiczna zmiana w amerykańskiej polityce tworzy nowe gwiazdy, ale czy zmieni rzeczywistość? Choć Alexandria Ocasio-Cortez została okrzyknięta wschodzącą gwiazdą Partii Demokratycznej już ponad rok temu, pod koniec marca udowodniła, że miejsce w Izbie Reprezentantów zdobyła nieprzypadkowo. 26 marca Kongres głosował nad tzw. Nowym Zielonym Porządkiem (ang. Green New Deal), jednym z najbardziej kompleksowych i ambitnych pakietów legislacyjnych w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych. Projekt nawiązujący nazwą do reform ekonomicznych Franklina D. Roosevelta

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Zadecydują rodzice

Nie damy wam pieniędzy i co nam zrobicie? Takiego stosunku polityków PiS do nauczycieli można było się spodziewać. Przecież nikt przytomny nie wybrałby do negocjacji ze związkami nauczycielskimi Beaty Szydło. Specjalistki od wypłacania sobie i swoim po uważaniu gigantycznych premii. Bo takie im się po prostu należały. A nauczycielom należy się tylko co łaska. Tyle ile pokornie przyjął Ryszard Proksa, szef nauczycielskiej Solidarności. Pierwszy na taką skalę solidarnościowy łamistrajk. Modelowa rządowa przystawka. Guzikiewicz i Proksa to dziś znaki firmowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

W najnowszym (16/2019) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 15 kwietnia w kioskach 16 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim: TEMAT Z OKŁADKI Uwiedzeni przez zakon – Zakonnik jest własnością zakonu. To, co robi, gdzie mieszka – wszystko wymaga zgody przełożonych. Jego pozycja jest taka jak kobiet, dzieci, niewolników w patriarchalnej rodzinie czy chłopa w systemie pańszczyźnianym. Taki system społeczny istnieje współcześnie w tradycyjnym islamie – komentuje prof. Tadeusz Bartoś, filozof i teolog, b. dominikanin, autor książki „Mnich”. – Podstawowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Czy NSZZ Solidarność stać na niezależność od rządu?

Czy NSZZ Solidarność stać na niezależność od rządu? Małgorzata Aulejtner, pielęgniarka i działaczka OZZPiP To niemożliwe w przypadku tuzów Solidarności. Od wielu lat są tak bardzo politycznie umoczeni, że nie ma dziś żadnej możliwości tego w nich zmienić. Tak zwane doły związkowe to trochę inna bajka, bo często ich los zależy wyłącznie od nich samych i żadna centrala im nie pomoże. Cezary Miżejewski, były poseł PPS, działacz związkowy i spółdzielczy Przy okazji porozumienia podpisanego niedawno przez przedstawicieli Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Uwiedzeni przez zakon

Co się dzieje za klasztorną furtą Tadeusz Bartoś – filozof i teolog, publicysta, 12 lat temu opuścił zakon dominikanów. „Mnich” jest jego debiutem literackim. Skąd pomysł napisania tej książki? Po co panu postać Jana/Benedykta? Nie można było napisać wprost o swoich przeżyciach w klasztorze? – Wystąpiłem z zakonu dominikanów w 2007 r. Jakieś dwa lata później zacząłem spisywać swoje doświadczenia z tego 20-letniego okresu życia. Robiłem to dla siebie, miałem poczucie, że z czasem mogę wiele

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Machiavelli – cynik czy demaskator?

Istnieje makiawelizm władców i makiawelizm uciśnionych – pisałem o tym niejeden raz. Makiawelizm wyrafinowany i makiawelizm ubogich duchem; posługują się nim dyktatorzy, przywódcy demokratyczni i kapłani wszystkich Kościołów. Także obrońcy praw człowieka nie wyrzekają się makiawelizmu, jak to widzieliśmy podczas wojny NATO z Serbami o Kosowo. Łamanie umów, wprowadzanie w błąd swoich i obcych, podobnie jak stosowanie przemocy i osłanianie jej masywną frazeologią moralistyczną, należą do politycznej prozy. Chrześcijanie wyparli rzymskie, pogańskie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Czosnek na wygnaniu

Nie udało się. A tak chcieliśmy pomóc polskim rolnikom. I zrobić dobrze naszemu zagrypionemu ciału. Wyruszyliśmy na zakupy. Po czosnek. Nasz. Swojski i polski. Długo wędrowaliśmy po stolicy. Od sieci handlowej do sieci. Czosnku wszędzie w bród. Hiszpańskiego. I chińskiego. Polski chyba zszedł do podziemia. „Dobrej zmianie” gratulujemy kolejnego sukcesu.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Z miłości do wolnego rynku

Jacek Kuroń od razu zrozumiał, że pozycja, w jakiej ustawił go premier Mazowiecki – ministra od nędzy – była pozycją straceńca – Gospodarka? Tym mieli się zająć komuniści. My co najwyżej mieliśmy im patrzeć na ręce – wspominał Adam Michnik. Taki był w tym czasie stan ducha wielu ludzi z opozycji. Grzegorz Lindenberg, wówczas wydawca „Gazety Wyborczej”, poznał Jeffreya Sachsa na kolacji u znajomych. Sachs, choć miał niewiele ponad trzydziestkę, był już sławny.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.