Samotny biało-czerwony żagiel

Samotny biało-czerwony żagiel

Najbardziej dojmującym wrażeniem po stwierdzeniu p.o. ministra spraw zagranicznych Izraela, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, było poczucie osamotnienia Polski.

Wszyscy nabrali wody w usta. Co oczywiście świadczy o pozycji Polski w świecie, jej znaczeniu i skuteczności obecnej dyplomacji.

Milczała Ameryka. Oczywiście trzeba docenić miłe słowa pani ambasador Mosbacher, ale nie czarujmy się – nie jest to wystarczająco wysoki szczebel.

Milczała Unia Europejska. Pewnie z cichą satysfakcją, bo dla państw Unii (tej starej) konferencja bliskowschodnia była elementem rozbijania jedności europejskiej.

A Grupa Wyszehradzka? Jak wiemy, premier odwołał swój wyjazd do Izraela na szczyt Grupy Wyszehradzkiej. Nie pojechał tam też minister Czaputowicz. De facto szczyt został więc zerwany. Polska liczyła jednak na coś więcej – na solidarność państw V4.

O tym pisała zresztą na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek: „Odwołanie spotkania V4 + Izrael to wyraz solidarności państw Gr. Wyszehradzkiej! Po interwencji PMM pozostali premierzy podjęli dec. o odroczeniu szczytu z Izraelem”.

Wiemy więc, że sam premier Morawiecki dzwonił i namawiał swoich partnerów z Węgier, Słowacji i Czech, by do Jerozolimy nie lecieli.

Wiele by to ich nie kosztowało – można było ogłosić, że ponieważ szczytu nie ma, premier do Izraela nie leci… A byłby to jednoznaczny sygnał, że państwa regionu solidaryzują się z Polską.

Cóż, siła przekonywania Mateusza Morawieckiego została zweryfikowana. Premierzy Węgier, Czech i Słowacji polecieli do Jerozolimy. Tam wszyscy się spotkali z premierem Netanjahu. I debatowali, co uwieczniła pamiątkowa fotografia. Wyszło tak, jakby w Izraelu odbył się szczyt V4, ale bez udziału Polski. A w dodatku Viktor Orbán nie omieszkał pouczyć Morawieckiego, że zrobił błąd, odwołując przyjazd. „Byłoby lepiej, gdyby Polacy byli tutaj”, mówił.

Tak oto zaprezentował się rzekomo największy przyjaciel Polski i pisowskiego rządu.

Zobaczyliśmy, jakimi pisowska Polska dysponuje wpływami i jak się z nią liczą.

To o tyle istotne, że jedną z głównych koncepcji polityki zagranicznej PiS jest koncepcja Międzymorza. Zakłada ona, że uda się stworzyć grupę państw między Niemcami a Rosją – od Estonii po Chorwację. I ta grupa, wspierana przez Stany Zjednoczone, będzie działać pod przywództwem Polski. Takie rzeczy na polskiej prawicy się wymyśla i na dodatek w nie wierzy.

No więc pierwsza z brzegu sytuacja pokazała, na ile taka konstrukcja może być realna. Nie mówiąc już o miejscu Polski.

I jest jeszcze jeden element ilustrujący osamotnienie Polski. Panowie Netanjahu i Katz nie wygłosili swoich filipik w próżni – w Izraelu trwa właśnie kampania wyborcza i nacjonalistyczna prawica wciąż szuka okazji, by podbijać emocje.

A opozycja? Teoretycznie powinniśmy się spodziewać, że premier i szef MSZ zostaną przez opozycję skrytykowani za słowa, które zaogniają itd. A tu cisza…

Nie wystawia to najlepszego świadectwa polskiej polityce wobec Izraela, polskiemu MSZ, ambasadzie itd. I to nie tylko za działania w
ostatnich trzech latach.

Wydanie: 9/2019

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy