Tag "Attaché"

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Mamy lato, czyli sezon na wyjazdy i na powroty. Choć w dzisiejszych czasach – bardziej na powroty. Wraca więc do kraju Michał Radlicki, ambasador w Rzymie. Ho, ho, wielu to podekscytowało, bo Radlicki to człowiek Geremka, więc zastanawiano się, co też pani Fotyga wymyśli, by uprzykrzyć mu życie. Archiwum? Brak pokoju i biurka? Przeniesienie do dyspozycji kadr? Zdaje się, że to wszystko jest już nieaktualne, bo Radlicki nie wróci do MSZ, znalazł sobie lepszą pracę na mieście. Tym sposobem pozbawiając paru ludzi przyjemności…

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Paryski emigrant Sławomir Czarlewski, co już odnotowaliśmy, został ambasadorem w Belgii. Co oznaczało, że wciąż jest do obsadzenia stanowisko ambasadora we Francji. A w zasadzie – było. Gdyż, jak w MSZ mówią, jest już stuprocentowy kandydat na Paryż. A jest to prof. Michał Seweryński, lat 68, najpierw minister edukacji w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, poprzednik Romana Giertycha, a teraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. A poza tym, były rektor Uniwersytetu Łódzkiego, szef katolików świeckich, kandydat na europosła z listy Macieja

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Dwóch urzędników MSZ rozmawiało, wchodząc do ministerstwa. – Dlaczego nie pisze się o ambasadorach, których ta władza powołuje? – dziwił się pierwszy. – A co tu pisać? – odpowiadał drugi. Ha! Jednak kilku ambasadorów nowa władza powołała, można więc zaobserwować pewne prawidłowości, pewien trend. Wiele mówi on o zamiarach władzy, a jeszcze więcej o jej wyobrażeniu, co to jest dyplomacja i polityka zagraniczna. I tak ambasadorem w Belgii został Sławomir Czarlewski (pisaliśmy o nim parokrotnie), solidarnościowy emigrant we Francji. Pierwszą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No to skończyła się przygoda pana Tomasza Różańskiego z MSZ. A któż to jest? Po raz pierwszy świat dowiedział się o istnieniu takiej osoby w październiku 2006 r., kiedy to do Polski przyjeżdżał minister spraw zagranicznych Rosji. Minister przyjeżdżał, obiecywano sobie wielki przełom, a jednocześnie telewizja publiczna urządziła wielki koncert poparcia dla Wolnej Czeczenii. Pytany na tę okoliczność Różański odparł, że Rosja nie ma co się na koncert obrażać, bo przecież Polska zawsze popierała niepodległość Czeczenii. W tym duchu była to wypowiedź.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

To mieliśmy w MSZ małe trzęsienie ziemi. Nie, nie chodzi o to, że pani minister Fotyga odmówiła przyjęcia kwiatów do ministra Ławrowa, tym samym po raz kolejny wpisując się do podręczników dyplomacji i bon tonu. Nie chodzi też o to, że znów pojawiła się plotka o tym, że minister Fotyga odejdzie, a zastąpi ją Marek Cichocki (o tym trochę jednak na korytarzach mówiono, więc parę słów warto powiedzieć – ale za chwilę). Otóż to trzęsienie ziemi to restrykcyjne cięcie kadrowe. Ponad stu pracowników

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Tak jak Macierewicz rozwalił do końca służby wojskowe, tak pani Fotyga rozwala MSZ. Po kawałku, ale systematycznie. Mamy w MSZ hecę lustracyjną. I to jest delikatne określenie. Opisywały to media, więc tylko gwoli przypomnienia, w telegraficznym skrócie: Trybunał Konstytucyjny zakwestionował ustawę lustracyjną w podstawowych punktach, m.in. uznał, że wzór oświadczenia lustracyjnego jest niezgodny z konstytucją, więc te wszystkie oświadczenia, które rozmaici gorliwcy i przestraszeńcy wypełnili i złożyli, należy im zwrócić. Oczywiście zamknięte. Ale okazało się, że Trybunał swoje, a MSZ swoje. Bo szef MSZ-etowskiego Biura

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Takie czasy nadeszły, że człowiek nie może nawet na chwilę zatrzymać się na korytarzu i poplotkować, bo zaraz się dołuje. Bo to wszystko już nie jest śmieszne. Oto Nicolas Sarkozy został zaprzysiężony na prezydenta Francji. I co robi nasza kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Wysyła gratulacyjną depeszę. Wszystko pięknie, tylko że w tej depeszy imię i nazwisko prezydenta Francji napisane jest z błędem. Śmiać się czy płakać? Za parę tygodni przewodnictwo w Unii obejmuje Portugalia. To nie żadna nowość, wiadomo o tym od lat. Tymczasem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jeszcze przed tym miniszczytem w Krakowie, ale już wtedy, kiedy było wiadomo, że będzie to klapa, paru ludzi w MSZ zastanawiało się: co też w naszej obecnej polityce zagranicznej tkwi, że ostatnio przegrywamy tak dotkliwie sprawy wschodnie? Wymieniono parę powodów, m.in. te najczęściej powtarzane – że nie znamy Wschodu i wobec tego, po pierwsze, przyjęliśmy fałszywą koncepcję działania, nierealną, zbudowaną z marzeń, a nie z oceny rzeczywistości, a po drugie, nawet taką koślawą koncepcję realizujemy topornie, bez wdzięku. Ustawiając się wobec Rosji jako

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jeden z czytelników zwrócił nam uwagę, że opisujemy wciąż rzeczy smutne, komu się nie powiodło, kogo wyrzucili, a przecież – od czasu do czasu – wypadałoby napisać coś optymistycznego. Zgoda! Dziś parę słów o tych ambasadorach, którym się powiodło. Do grona ludzi sukcesu zalicza się na pewno Janusz Skolimowski, nasz ambasador na Litwie. Już go miało nie być, a jest. Skolimowski był w grupie dziesięciu ambasadorów, którzy otrzymali odwołania w pierwszym rzucie, na Nowy Rok 2006. To o nich rzecznik

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No to Sadoś się doczekał – został podsekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Jednym z kilkunastu. Sadoś będzie funkcjonował w butach Leszka Jesienia, który odpowiadał w Kancelarii Premiera za sprawy międzynarodowe. Wcześniej w tych butach chodzili m.in. Ryszard Schnepf czy też Tadeusz Iwiński. To ciekawe, jak życie potrafi być pełne ironii – bo jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy podsekretarzem stanu od spraw zagranicznych u premiera Marcinkiewicza był Schnepf, przyszedł do niego Sadoś. Z prośbą o robotę. Wtedy myślał, że uda

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.