Tag "Beniamin Netanjahu"
Polsko, aresztuj Netanjahu
Listy otwarte rzadko zmieniają świat, ale często bywają istotnym elementem debaty, zapisem historii, wyrazem nie tylko bezradności, lecz także odwagi i determinacji, świadectwem sporu i różnic, dokumentacją hipokryzji i głupoty. W niektórych kwestiach nie kosztują nic i nie wymagają niczego. W innych wręcz przeciwnie. Jeśli w dzisiejszej Polsce coś bardzo zdumiewa (nie, nie wszystkich, nigdy wszystkich nie zdumiewa to samo), tym czymś jest milczenie wobec zbrodni ludobójstwa, czystek etnicznych i zagładzania na śmierć mieszkańców Gazy. Cisza środowisk inteligenckich, akademickich, medialnych. Z tego zadziwiającego bezgłosu wyłamuje się „List otwarty: apel o równe standardy w stosowaniu prawa międzynarodowego adresowany do Premiera RP, Rady Ministrów RP, Ministra Spraw Zagranicznych i Ministra Sprawiedliwości”.
Czytamy w nim m.in.: „My, dla których pamięć Zagłady jest wyzwaniem etycznym, zawierającym się w haśle »nigdy więcej – dla nikogo, nigdzie«,
my, które i którzy od roku z przerażeniem obserwujemy masakrę, dokonywaną przez Izrael na Palestynkach i Palestyńczykach w Strefie Gazy, ataki na mieszkańców i mieszkanki Zachodniego Brzegu, bombardowanie cywilów w Libanie,
my, które i którzy śledzimy doniesienia o nieludzkich torturach w izraelskich więzieniach, o zabijaniu palestyńskich dziennikarzy, pracowników ochrony zdrowia i ONZ, o blokowaniu przez Izrael pomocy humanitarnej kierowanej do Gazy,
my, które i którzy od ponad roku z przerażeniem i z gniewem obserwujemy pierwsze w historii relacjonowane na żywo ludobójstwo, którego sprawcy publicznie chwalą się swoimi zamiarami i czynami,
z nadzieją przyjmujemy nakaz aresztowania Beniamina Netanjahu i Joawa Galanta, wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Jak podkreślają od lat organizacje prawnoczłowiecze, pociąganie sprawców łamania praw człowieka do odpowiedzialności karnej jest jednym z najważniejszych narzędzi przywracania sprawiedliwości. Społeczność międzynarodowa odpowiedzialna jest za to, by oprawcy dowiedzieli się, że nie stoją ponad prawem.
Dlatego wzywamy rząd Polski, państwa, które podpisało Statut Rzymski powołujący Międzynarodowy Trybunał Karny, by jednoznacznie zadeklarował, że podporządkuje się decyzji Międzynarodowego Trybunału Karnego
Odetnij jedną, wyrośnie kolejna głowa „terrorysty”
Ciągłe wsparcie, którego Ameryka udziela Izraelowi, sprawia, że w oczach świata ona również jest odpowiedzialna za ofiary i cierpienie
Paul R. Pillar jest akademikiem (doktorat w 1978 r. uzyskał na Uniwersytecie Princeton) oraz byłym pracownikiem CIA z 28-letnim stażem. Jako pracownik wywiadu pełnił wiele funkcji. Był m.in. asystentem wykonawczym dyrektora CIA Williama H. Webstera – jedynej osoby, która sprawowała funkcję dyrektora zarówno FBI, jak i CIA. Pillar może się pochwalić kilkoma interesującymi książkami, takimi jak wydana w 1983 r. „Negotiating Peace. War Termination as a Bargaining Process”, „Terrorism and U.S. Foreign Policy” (wydanie pierwsze w 1999 r., uaktualnione w 2004 r.) oraz „Why America Misunderstands the World. National Experience and Roots of Misperception” z 2016 r. Obecnie Pillar jest związany z Center for Security Studies Uniwersytetu Georgetown i z Geneva Centre for Security Policy. Jego analizy można znaleźć na łamach pisma „The National Interest”, z którym współpracuje.
Poniżej prezentujemy fragmenty artykułu, który ukazał się 29 września w witrynie internetowej Responsible Statecraft. Z całością można się zapoznać pod adresem: responsiblestatecraft.org/nasrallah-israel-hezbollah/.
(…) Izraelski premier Beniamin Netanjahu twierdzi, że Izrael walczy z Hezbollahem, a nie z Libanem, ale to Liban cierpi na skutek walk. Kraj ten był pogrążony w głębokim kryzysie ekonomicznym przed obecnymi atakami [Izraela], a towarzyszący mu kryzys polityczny nie zostanie przezwyciężony poprzez zniszczenie organizacji, która jest jedną z głównych libańskich partii politycznych. Ugrupowaniem, które ma swoich ministrów w rządzie i posłów w parlamencie i jest częścią koalicji wraz z chrześcijanami i innymi siłami.
Izraelskie ataki, łącznie z zabiciem [Hasana] Nasrallaha, nie wyeliminują zdolności – a na pewno chęci – różnych środowisk w Libanie, aby odpowiedzieć siłą na działania Izraela. Operacje izraelskie – na wzór tych przeciwko Hamasowi – opierają się na przeświadczeniu, że groźby użycia przemocy wobec Izraela wynikają z wrogiego charakteru niektórych grup, jedyną zatem właściwą odpowiedzią jest zabicie jak największej liczby członków, a najlepiej przywódców tychże grup. Tymczasem główną przyczyną przemocy jest gniew z powodu działań Izraela, nie zależy ona od charakteru czy istnienia jakiejś konkretnej grupy. Jak uprzytamnia długa historia konfliktu Izraela z Palestyńczykami, jeśli jakakolwiek grupa oporu zostanie pokonana lub zmarginalizowana, gniew i chęć odwetu znajdą inne
Wstęp, wybór i przekład Piotr Kimla
Izrael osamotniony
Społeczność międzynarodowa coraz mniej rozumie Izrael, a Netanjahu wciąż nie ujawnia swojej strategii
Już rok minął od ataku Hamasu na izraelskich cywilów mieszkających na pograniczu ze Strefą Gazy. Atak, w którym zginęło 1,2 tys. osób po stronie izraelskiej i który sprawił, że w rękach bojowników Hamasu znalazło się 251 zakładników (przede wszystkim Izraelczyków, ale także obywateli innych państw), okazał się początkiem eskalacji, która po kilkunastu miesiącach wciąż nabiera tempa.
Izraelskie wojska jeszcze w październiku 2023 r. rozpoczęły intensywną operację w Strefie Gazy, która nie ograniczyła się do (jak to bywało w poprzednich okresach nasilenia konfliktu z Hamasem) ostrzału celów w Gazie, zdaniem Izraelczyków bardzo precyzyjnych, ale i tak krytykowanych na arenie międzynarodowej jako „nieproporcjonalne” ze względu na liczbę zabitych cywilów. Siły Obrony Izraela do Gazy wkroczyły z pełną mocą, angażując wojska lądowe, a za cel operacji stawiając uwolnienie zakładników i zniszczenie Hamasu.
Już w październiku te cele zdawały się mgliste, a rok później wygląda na to, że Hamas nie stracił zdolności operacyjnych, w tym do zadawania ciosów w głębi Izraela. Otwarcie frontu północnego i walka z Hezbollahem, który już 8 października 2023 r. rozpoczął ostrzał miejscowości położonych w pobliżu granicy z Libanem, także nie sprawiły, że Izrael stał się bezpieczniejszym miejscem.
Prawdziwe cele
Dzisiaj, po roku intensywnej wojny, wcale nie jest bliżej do osiągnięcia deklarowanych przez Beniamina Netanjahu celów strategicznych, tym bardziej że doszło do nich całkowite rozbrojenie Hezbollahu jako warunek zakończenia bombardowań Libanu i rajdów izraelskich żołnierzy w południowej części tego kraju. Beniaminowi Netanjahu udało się może doprowadzić do kilku spektakularnych zwycięstw, takich jak zabicie Ismaila Hanijji, szefa biura politycznego Hamasu, czy Hasana Nasr Allaha, sekretarza generalnego Hezbollahu. Nie wygląda jednak na to, by te śmierci zbliżyły Izrael do zrealizowania najważniejszych celów podawanych do wiadomości publicznej.
Śmierć liderów dwóch organizacji uważanych przez Izraelczyków za najbardziej zagrażające bezpieczeństwu publicznemu przynajmniej chwilowo poprawiła nastroje w Tel Awiwie czy w zachodniej części Jerozolimy. Od wielu miesięcy na ulice wychodzili demonstranci związani ze środowiskiem rodzin zakładników przetrzymywanych w Gazie. Podczas ogromnych manifestacji, w których nierzadko brali udział również liderzy opozycji, tacy jak były premier Jair Lapid, domagano się zwłaszcza doprowadzenia do końca negocjacji rozejmowych z Hamasem. To bowiem uznawano w tych środowiskach za największą szansę na uwolnienie bliskich. Demonstrujący podawali też w wątpliwość zdolność Beniamina Netanjahu do wyprowadzenia kraju z dramatycznej sytuacji, wielokrotnie wprost domagając się od premiera dymisji.
Co się stanie po wojnie w Gazie?
Wygląda na to, że Izrael rozpoczął wojnę bez jasnego pomysłu na przyszłość Cel izraelskiej inwazji na Strefę Gazy określony jest wciąż dość mgliście – przynajmniej tak wynika z informacji podawanych do wiadomości publicznej. Izrael ustami premiera Beniamina Netanjahu mówi jedynie o zniszczeniu Hamasu, a wspierający go amerykański prezydent Joe Biden wprost stwierdza, że operacja „zakończy się, gdy Hamas nie będzie mógł już mordować izraelskich cywilów”. Wiele wskazuje jednak na to, że samo zniszczenie palestyńskiej organizacji nie jest
Czy Hamas można pokonać?
Palestyńska organizacja zbrojna sprawnie wykorzystuje do walki z Izraelem sieć podziemnych tuneli Inwazja na Strefę Gazy nabiera tempa i niewiele wskazuje, by w najbliższym czasie się zatrzymała. Izraelskie wojsko poinformowało 8 listopada, że żołnierze wraz z oddziałami pancernymi zaczęli docierać do centrum samego miasta Gaza. Izraelscy politycy, w tym premier Beniamin Netanjahu, odrzucają wezwania do zawieszenia broni, również te wystosowane przez amerykańską administrację. Tłumaczą, że przerwa w walkach jedynie posłuży Hamasowi do odbudowy potencjału militarnego. Palestyńska
Nadszarpnięte więzi
Izraelski rząd i amerykańscy Żydzi przestają się rozumieć Mówienie, że Izrael ma szczególną relację ze Stanami Zjednoczonymi, to truizm, ale warto temu się przyjrzeć, zwłaszcza dzisiaj, kiedy postępuje rozdźwięk między aktualnym rządem Beniamina Netanjahu a administracją Joego Bidena. Wedle popularnej opinii za dobre stosunki Tel Awiwu z Waszyngtonem ma odpowiadać przede wszystkim obecność w Stanach licznej diaspory żydowskiej, która miałaby lobbować na rzecz państwa żydowskiego. To mogło być prawdą jakiś czas temu, lecz dzisiaj
Prywatny sąd czy prywatne bojówki?
Beniamin Netanjahu zawiesił kontrowersyjną reformę sądownictwa Setki tysięcy Izraelczyków protestujących w ostatnich tygodniach mogą choć na chwilę odetchnąć z ulgą – Beniamin Netanjahu ogłosił, że wstrzymuje się z kontrowersyjną reformą sądownictwa. Zmiany proponowane przez rząd Likudu i koalicjantów skupiały też na sobie uwagę mediów i analityków nie tylko w Izraelu, ale i w innych krajach Bliskiego Wschodu oraz na Zachodzie, przypominają bowiem, co zauważyli demonstrujący, reformy przeprowadzone przez rządy Polski i Węgier. W percepcji znacznej części społeczeństwa propozycje ministra sprawiedliwości Jariwa
Manewry Blinkena
Amerykańska administracja ma dla Izraelczyków i Palestyńczyków tylko wytarte slogany Wizyta sekretarza stanu USA Antony’ego Blinkena w Izraelu przypadła na bardzo trudny moment dla koalicji Beniamina Netanjahu. W kraju trwają protesty przeciwko zaproponowanej przez ministra sprawiedliwości Jariwa Lewina reformie sądownictwa, która ma zmienić sposób wyboru sędziów Sądu Najwyższego i umożliwić rządowi odrzucanie ich wyroków. W piątek, 27 stycznia, w Newe Jaakow doszło do zamachu terrorystycznego, w którym zginęło siedem osób udających się do synagogi. Następnego dnia
Bibi królem czy zakładnikiem?
Skrajna prawica jest największym zwycięzcą izraelskich wyborów Korespondencja z Jerozolimy Nazajutrz po wyborach w Jerozolimie opadł kampanijny kurz. Brak ciszy wyborczej powodował, że jeszcze 1 listopada przed lokalami wyborczymi można było spotkać licznych aktywistów przekonujących do głosowania na ich partię. Zwłaszcza nacjonalistyczna prawica była widoczna niemal wszędzie w przedwyborczym tygodniu, za sprawą nie tyle plakatów, ile spontanicznych pikiet, podczas których młodzi aktywiści wznosili okrzyki, często przy akompaniamencie muzyki. Choć do chwili ukończenia
Końca impasu nie widać
Główni rywale mogliby się dogadać, gdyby tylko chcieli. Bo tak naprawdę siedzą przy jednym stole, a leży na nim kwestia podatków Korespondencja z Jerozolimy Dzisiejsza Jerozolima w ogóle nie przypomina polskich miast w okresie wyborczym, choć piąta w ciągu trzech lat kampania jest na finiszu – Izraelczycy do urn pójdą już 1 listopada. Plakatów wyborczych jest stosunkowo niewiele, przy niektórych przystankach można znaleźć reklamy nakłaniające do głosowania na mniej czy bardziej znanych polityków, a na pojedynczych balkonach widać








