Tag "Tomasz Jastrun"

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Lekcja historii

Wydarzenia mówią same za siebie, słowa tracą znaczenie i od razu się starzeją. Wszystko, co się pisze na bieżąco w tygodniku, to już archiwum. Mniej więc komentujemy, a bardziej dajemy świadectwo. „Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. (…) Nad prawem jest dobro narodu! Jeśli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć i zmienić. To mówię – prawo ma służyć nam! Prawo, które nie służy narodowi, to jest bezprawie!”. Są to słowa Kornela Morawieckiego z trybuny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Trudne do strawienia

Symboliczne spalenie przez żywioł narodowy kukły ortodoksyjnego Żyda na rynku we Wrocławiu zostało pokazane przez wszystkie programy informacyjne. Już wiemy, że gdy media publiczne będą w rękach PiS, Polacy i zagraniczna opinia publiczna będą chronieni przed sensacjami, które w złym świetle mogą postawić nasz kraj. A ponieważ jeszcze to się nie stało, trudno przeoczyć, że akt spalenia – ponownego spalenia, trzeba dodać – nastąpił w kraju, gdzie naprawdę zabito i spalono miliony ludzi. Można więc potraktować to wydarzenie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Tomasz Jastrun

Nie tylko swoim głosem

Smutek Europy, gdzie coś ładnego i ważnego się kończy. Smutek przejęcia władzy w Polsce przez ludzi smutnych i zaciętych w sobie. Smutek mojego depresyjnego listopada, jakbym się taplał w zamarzającym błocie. Też dlatego w tym tekście będzie trochę cytatów, tak mi łatwiej pisać. Coś takiego musiało się zdarzyć, jak nie w Paryżu, to gdzie indziej w Europie, przykład został dany już przed laty w Nowym Jorku. Siedziałem w nocy, oglądając transmisję z zamachów, bo takie ambicje mają telewizje, by wszystko

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Pierwsi jako naród, ostatni jako społeczeństwo

W Kanadzie też powstał nowy rząd, tam jednak socjaldemokratyczny. Bywałem w tym kraju, mam tam wielu bliskich i znajomych, a i rodzinę już prawie zupełnie skanadyzowaną. Zanim po raz pierwszy poleciałem do Toronto, wiozłem ze sobą pewien obraz tego kraju – mityczny i wyidealizowany. W języku polskim Kanada była synonimem dobrobytu i luksusu. Ten kraj zawiódł mnie, ale głównie estetycznie. Piękna przyroda, lecz w kontraście kiepska architektura i powszechny brak gustu. Stapianie się ludzi z różnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Wybudzanie ze snu

Jak zawsze „Gazeta Wyborcza” publikuje zdjęcia ważnych ludzi, którzy umarli w mijającym roku. I jak co roku zaskakuje mnie, jak wielu z nich znałem – więc świat myśli i sztuki nie jest taki wielki. Na różnych wagach waży się ważność ludzi. „Gazeta Polska” nie zamieściłaby 80% nazwisk, które są w „Gazecie”, według nich, „niepolskiej”. A przecież przyszłość, „Korektorka-Wieczna” (Norwid), i tak wkrótce zrobi swoje: zapomniani zostaną niemal wszyscy, już sprawiedliwie. • Awaria spłuczki w toalecie, woda

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Zdrowie

Depresja to część życia

Tomasz Jastrun – pisarz, felietonista Jak na podstawie własnych doświadczeń zdefiniowałby pan depresję? – Są tylko własne, cudze doświadczenia są tu trudne do pojęcia. Nie ma prostej definicji depresji ani jej łatwego opisu. I jest wiele odmian depresji. To stan szczególny, kiedy pojawia się złe, często skrajnie złe samopoczucie psychiczne i fizyczne, poczucie bezsensu życia, rozpaczy, niemożności i jakaś nieopisana groza. Każdy czasami ma gorszy nastrój, ale w depresji trzeba to pomnożyć razy sto. Taki nastrój można

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

To będzie nieestetyczne

Nagle pojąłem, że przez całe świadome życie nie cierpiałem formacji umysłowej, która teraz doszła do władzy. A zawsze gdzieś się pałętała po kątach, nawet w PRL. Pamiętam, jak w środku lat 70. pokłóciłem się z Kasią Miller, teraz znaną psychoterapeutką. Byłem już związany z opozycją, czym się chwaliłem, a ją drażnił ton wyższości, z jakim mówiłem o tych, którzy się godzą na ówczesny stan rzeczy. „Jaka, według ciebie, byłaby wolna Polska?”, nagle zapytała. „Neoendecka”, odparłem bez wahania. Od kiedy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

I po wyborach

Kiedy ukaże się ten tekst, będą już znane wyniki wyborów. Jako społeczeństwo staniemy nadzy przed wielkim lustrem. A usprawiedliwienia od historii utraciły ważność. Ale można też napisać: politycy nie dali nam niczego dobrego do wyboru. Mój znajomy mawiał: „Każdy rząd jest z natury rzeczy zły, ale są też gorsze”. Niepokój o to, co będzie po wyborach, nie jest wyssany z palca. To suma doświadczeń, a u mnie też wnioski z lektury prasy prawicowej. Nie czytam jej systematycznie, tym mocniejsze wrażenie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

W Kutnie jesienią

Ostatni dzień w Paryżu słoneczny i rześki. Zachód słońca zastał nas na moście Aleksandra III. Sekwana z szerokim pasmem słonecznego blasku, rozmigotanym srebrem i złotem. Tak było zawsze, ale dopiero Turner i impresjoniści to dostrzegli i nam ujawnili. W Muzeum d’Orsay spotkanie z obrazem Cézanne’a „Dom powieszonego”, reprodukcja wisiała kiedyś w gabinecie mojego ojca, ale tu dopiero ma duszę. Podobno Bonnard chyłkiem zakradał się do muzeum, gdzie wisiały jego obrazy, by je poprawiać. Artur Nacht-Samborski, o którym pisałem tydzień temu, znajomy mojego ojca,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Sploty paryskie bez puenty

Na kilka dni jedziemy z żoną do Paryża. Dzieci udało się nam zostawić u cioci. Żona nigdy nie była w Paryżu. Jest młodsza ode mnie o ponad 20 lat i na nic nie choruje, ale nagle się przestraszyła, że umrze i nie zobaczy Paryża. Nie było rady, musiałem się pośpiesznie zgodzić na ten wyjazd. Po raz pierwszy byłem w Paryżu w roku 1972, więc w roku narodzin mojej żony. Najpierw w Kopenhadze, potem przez dwa tygodnie w Paryżu. To był mój pierwszy wyjazd na Zachód. Ten inny, lepszy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.