Terrorysta we mnie

Terrorysta we mnie

Gdyby nie chodziło o coś zupełnie potwornego, bo tym jest niewyobrażalne traktowanie uchodźców na granicy z Białorusią przez polskie formacje mundurowe: wojsko, policję, Straż Graniczną – można by nawet napisać coś śmiesznego. Ale ten modus operandi wzmocniony wprowadzonym stanem wyjątkowym przynosi realną śmierć – na polskiej ziemi umierają z głodu, pragnienia, wycieńczenia, zimna i chorób kolejni ludzie, w tym kilkunastoletnie dzieci; inne, paroletnie, są siłą, bezprawnie, zawracane na Białoruś. Formacja rządząca z patetyczną, nabzdyczoną, udawaną powagą odczłowiecza ich, publikując bez żadnej wiarygodności rzekome materiały z telefonów komórkowych. W historii największych blamażów propagandy nienawiści zapisała się konferencja „ministrów” Kamińskiego i Błaszczaka oraz komendanta SG Tomasza Pragi, na której publicznie prezentowano materiały pornograficzne jako uzasadnienie nieludzkich poczynań. Kilka godzin zabrało mediom ustalenie, że prezentowane zdjęcia, opatrzone komentarzem, że w sytuacjach tych biorą udział zatrzymani na granicy, są tak naprawdę kadrami z nagranych wiele lat temu (w epoce VHS) filmów pornograficznych. Inne doniesienia ujawniły, że na odnalezionych zdjęciach (nie wiadomo skąd, czyich) są np. afgańscy żołnierze i formacje walczące z talibami, dla których do niedawna polscy i amerykańscy żołnierze byli „koalicjantami”.

Jedną częścią problemu jest sam fakt posługiwania się tak załganą, goebbelsowską propagandą, stygmatyzacja zatrzymywanych, fałszywe przypisywanie im różnych czynów. Autorem tych rewelacji jest wszakże człowiek skazany wyrokiem sądu na karę trzech lat więzienia za… fałszowanie i prokurowanie dowodów, kiedy był szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To, że w wątpliwy prawnie sposób ułaskawił go partyjny kolega Andrzej Duda, zanim wyrok się uprawomocnił – tylko dodaje sprawie pikanterii. To nie wypadek przy pracy, to metoda Kamińskiego i Wąsika, stosowana od lat.

Najbardziej bolesne jest jednak nie zachowanie władzy, która zaciera rączki, bo kryzys nadgraniczny jej służy i „słupki” idą w górę, która jest cyniczna, pozbawiona skrupułów i ludzkich odruchów, tylko to, że ta władza ma realne poparcie sondażowe dla swoich działań. Nie kieruję oskarżeń w stronę tych popierających, w kierunku polskiej większości. Trzeba dysponować sporym kapitałem kulturowym, edukacyjnym, obywatelskim, żeby oprzeć się zmasowanej propagandzie siejącej strach, budującej atmosferę zagrożenia, obarczającej winą ludzi szukających schronienia przed wojną, głodem, przemocą, brakiem środków do życia i możliwości bezpiecznego istnienia.

Konferencja ohydy i nienawiści Kamińskiego, Błaszczaka i Pragi (generale – przyjdzie czas wstydu i konsekwencji) to wstęp, to element zorganizowanej nagonki, która jest, jak wiemy z historii czystek etnicznych i ludobójstw, warunkiem wstępnym, wprowadzeniem do przemocy realnej, śmiertelnej. Wojciech Tochman, reporter od lat zajmujący się tą problematyką, napisał przejmująco na Facebooku: „Wystąpienia ministrów Mariusza Kamińskiego i Mariusza Błaszczaka na temat uchodźców na polskiej granicy nosiły wyraźne ślady mowy ludobójców. Jeżeli uchodźców przyjdzie do nas jeszcze więcej i nie będą skorzy tak sprawnie umierać na polskich granicach, jak umierają teraz, polski rząd posłuży się nie tylko polskim wojskiem? Odpowiednio przygotowani cywile mają wykonać najbrudniejszą robotę? Z przekonaniem i pasją? A i żołnierskie głowy trzeba zawczasu uformować? O to chodzi rządowi? Ten język: »opór, napór, forsowanie, zagrożenie, niebezpieczne powiązania, organizacje przestępcze, przeszłość kryminalna, doświadczenie bojowe, pedofilia«. Nie tylko nasze granice są zagrożone, nasze polskie dzieci są w niebezpieczeństwie! Zróbmy WSZYSTKO, by polskie dzieci ochronić!

Oskarżam polskie władze działające po wodzą Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Andrzeja Dudy o szczucie ludzi przeciwko ludziom i o prowokowanie masowego zabijania”.

A we mnie się budzi mój mały terrorysta. Nie umiem strzelać, nie umiem podkładać bomb, jak choćby to młode, prawicowe, katolickie, „patriotyczne” małżeństwo, które zamierzało odpalić ładunek podczas lubelskiej parady równości przed paroma laty. Zdradzę zatem swój tajny plan akcji terrorystycznej. Jej celem byliby tacy mocarze intelektu jak Kamiński, Błaszczak, Wąsik, Soloch, Duda. Zabieramy ich na wycieczkę do wczesnojesiennego, lecz już mroźnego lasu na noc, dwie, trzy. Bez wody i żarcia, bez klimatyzowanych bmw i audi, bez namiocików i śpiworów. I patrzymy, jak Andrzej Duda (harcerz przecież) próbuje przez cały dzień rozpalić ognisko, ale zapałki zepsuł albo zgubił. I patrzymy, jak oni patrzą na tego Dudę i na nas, którzy pijemy wodę i wylewamy, a niektórzy mają zapalniczki i zapalają papierosy. Widzimy, jak ci spece od twardych granic miękną i rozpuszczają się na deszczu, jak stają się mokrą, nieznaczącą plamą.

A potem pomagamy im, okrywamy, poimy, ogrzewamy, odwozimy do ciepłego, zadaszonego pomieszczenia, np. do Sejmu. I dajemy im jeszcze raz do podpisania papiery o stanie wyjątkowym. Najgorsze jest to, że oni by je znowu podpisali. Bo sprawcy takich czynów mają głęboko zracjonalizowaną ich słuszność. Nazwą to służbą ojczyźnie, Bogu, Polakom i będą zabijać dalej. Tak jak to robią teraz na konferencjach prasowych i w podpisywanych lub na gębę wydawanych rozkazach. Gorliwi kaci Kaczyńskiego. Normalni politycy polskiej prawicy.

r.kurkiewicz@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 41/2021

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy