W jednym łóżku

W jednym łóżku

Upadek autorytetów, zamęt i bałagan internetu, pogarda dla faktów i wiedzy. Świetna baza dla populizmu. Zdrowy rozsądek, liberalizm i demokracja wobec populizmu mają bardzo trudne zadanie. Populizm bazuje na tym, co w człowieku pierwotne i instynktowne. Też na lęku. A lęk jest odwiecznym towarzyszem człowieka. Również lęk przed obcymi, który powoduje solidarność ze stadem, z plemieniem. Populizm uwielbia kłamstwa, więc populiści kłamią jak najęci i nawet zaczynają wierzyć we własne kłamstwa. Kłamią, korzystając z doświadczeń faszyzmu i komunizmu. Strona liberalna nie może odpowiedzieć kłamstwami, zresztą w ustach demokratów byłyby niewiarygodne. Jaka ideologia powstanie z melanżu patrzenia na świat i wizji Polski PiS, Konfederacji i Brauna? Nie starcza nam na to na razie wyobraźni. Im zresztą też nie. Te trzy partie rozebrane w jednym łóżku – co za pokraka. Dobre współżycie w dłuższej perspektywie jest niemożliwe, więc i sytuacja może być niemożliwa.

Faszyzm nigdy nie ginie, zapada tylko w sen. I czeka na przebudzenie. Na razie jedynie coś przez sen pomrukuje, pochrapuje, ale jedno oko ma już otwarte. Nawrocki jest nacjonalistą, jego młodzi zwolennicy, ci bardziej światli, mówią: ale to przecież nic złego. Są za młodzi, by wiedzieć, że nacjonalizm zawsze prowadzi do wojny. Nacjonaliści na początku wspierają się – patrz: Orbán, Nawrocki, Trump… – by potem rzucić się do gardła słabszym, a później sobie nawzajem. Dlatego nie ma poczciwego nacjonalizmu.

Populiści zawsze szukają wroga i kozłów ofiarnych. Szukali i znaleźli ochronę zdrowia. Ogromny kozioł ofiarny. Z ochroną zdrowia wszędzie bieda, bo żyjemy coraz dłużej, a z wiekiem mnożą się choroby, nowy, zaawansowany sprzęt coraz więcej kosztuje. A jednak wiele zmieniło się tu na lepsze. Każdy, kto bywa w polskich szpitalach, musi to widzieć. Na pewno dochodzi do marnotrawstwa i są słabości organizacyjne. Ale nie można mówić o katastrofie. Populistom jednak potrzebna jest katastrofa, generalnie im gorzej, tym lepiej, a wszystko, co złe, to, jak wiadomo, wina Tuska.

Samochodem do Szwajcarii. Przez Niemcy słynne z gęstej sieci darmowych autostrad jeździ się teraz beznadziejnie, a przez Polskę wspaniale. Tak się porobiło. Nasze autostrady są nowe, ich stare i się sypią. Wszędzie więc remonty i okrutne korki, a upał taki, że można oszaleć. Hotel

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 30/2026

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun