Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Kiedyś o tym pisaliśmy – dla ambasadora najważniejszą osobą w kraju jest człowiek, który ocenia jakość przysyłanych przez niego do kraju materiałów. Czyli – w zależności od wagi placówki – może to być i zwykły referent, ale i dyrektor departamentu. Ten wstęp wyjaśnia manewry, które odbywają się wokół obsady stanowiska dyrektora Departamentu Europy Zachodniej. Kierujący dotychczas departamentem Marek Prawda wyjeżdża na placówkę – kto więc go zastąpi? Bardzo to interesuje naszego ambasadora w Niemczech, Jerzego Kranza.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Uff, jak trudno jest pracować w firmie, której szefów interesuje przede wszystkim to, czy wyjadą na placówkę. I kiedy. I w której za parę miesięcy pracować będą inni ludzie. Minister Bartoszewski wytrwa do jesieni. A kto oprócz niego? Wyjeżdżają wiceministrowie (łącznie z paniami wiceminister – Tuge-Erecińską i Bernatowicz), wyjeżdżają dyrektorzy. Lada moment rozstrzygnie się, kto wygra konkurs na Dyrektora Generalnego, bo stanowisko to opuszcza Michał Radlicki. W warunkach konkursu ciekawy jest jeden punkt: kandydat musi mieć staż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W ostatniej dekadzie kwietnia tematem dnia serwisów zagranicznych była dymisja ukraińskiego premiera Juszczenki. Widzieliśmy to w telewizji, czytaliśmy w gazetach – premier, olbrzymią większością głosów, otrzymał wotum nieufności. Jak to wytłumaczyć? Działa w Polsce od roku 1990 Ośrodek Studiów Wschodnich, monitorujący sytuację w krajach byłego ZSRR. Ośrodek chwali się, że jego raporty służą ocenie sytuacji dokonywanej we wszystkich centrach władzy. A także, że ma olbrzymi zbiór prasy z Europy Wschodniej, masę materiałów źródłowych. Ale –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

MSZ jeszcze nie jest biurem podróży, ale ma wszelkie szanse na to, by się nim stać. Trwa bowiem wielki exodus MSZ-etowskich urzędników na zagraniczne placówki, a przybiera to wręcz rozmiary kataklizmu. Według wyliczeń co bardziej obeznanych w sprawie ludzi, na 35 dyrektorów departamentów MSZ za granicę w najbliższych miesiącach wyjechać ma 33. Dwóch więc zostanie – by zgasić światło. Łatwo zatem wyobrazić sobie, jak w takiej atmosferze się pracuje – mało kogo obchodzą sprawy państwowe, bo każdy biega,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Mamy dowód na to, że polityka kadrowa w MSZ nie jest kształtowana ani przez ministra spraw zagranicznych, ani przez premiera czy prezydenta RP. Nic z tego. Tu, w Alei Szucha, najwięcej do powiedzenia ma UOP. Na potwierdzenie tej tezy mamy dowód koreański. A raczej dwa dowody. Pierwszy wiąże się z osobą Tadeusza Chomickiego, który wyjechał na stanowisko ambasadora RP w Seulu. Z Chomickim sprawa była kuriozalna, bo wprawdzie otrzymał namaszczenie ministra na ambasadora, ale później jego papiery utknęły w Kancelarii Prezydenta. Leżały tam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ rodzi się nowa świecka tradycja. Jej ojcem jest minister Bartoszewski, który w pałacyku MSZ na Foksal, w obecności wybranych dyrektorów departamentów, wręczył nominacje ambasadorskie wyjeżdżającym na placówki ambasadorom, m.in. Zbigniewowi Kuchciakowi i Jerzemu Bahrowi. Było uroczyście i w ogóle. Do tej pory takie nominacje wręczano w Protokole Dyplomatycznym – ot, wpadał przyszły ambasador do departamentu odebrać potrzebny dokument. Teraz musi wbić się w lepszą marynarkę i pojechać na Foksal. Skąd ta nagła zmiana? Powód, jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Minister Bartoszewski chyba już dał się przekonać do tezy, że polska polityka zagraniczna powinna być bardziej zniuansowana i pamiętać również o krajach nie należących do NATO. Świadczy o tym szereg ministerialnych gestów. Choćby jego wizyta w Chinach. Minister pojechał za Wielki Mur z żoną, a także z synem i synową. Co świadczy jednoznacznie, że nie był to dla niego rutynowy wyjazd. Zresztą minister obiecał w Pekinie, że Polska nie będzie popierała w Genewie rezolucji potępiającej Chiny za łamanie praw człowieka. Co zostało przyjęte

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Są idole MSZ-etowskiej młodzieży. To ci urzędnicy, którzy zawsze są na topie, zawsze lubiani przez ministrów i wynagradzani dobrymi stanowiskami na dobrych placówkach. Do tego ekskluzywnego grona dołącza właśnie Ryszard Schnepf, który będzie ambasadorem RP w Kostaryce. Historia Schnepfa w MSZ-ecie jest krótka. Przyszedł na początku lat 90. I zaraz wyjechał na stanowisko ambasadora RP w Urugwaju. Tam wszedł w konflikt z szefem Polonii południowoamerykańskiej – Janem Kobylańskim. Więc po zakończeniu misji wrócił do kraju i nie znalazł miejsca w MSZ-ecie. Po zwycięstwie wyborczym AWS Schnepf wrócił

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Dwa tygodnie temu na łamach “Przeglądu” Maria Fołtyn pisała, jak nasze Instytuty Kultury Polskiej i placówki dyplomatyczne zajmują się promocją Konkursu Moniuszkowskiego. Rzecz utrzymana była w minorowym nastroju, bo poza kilkoma ośrodkami (Sofia, Bukareszt, Pekin) inicjatywa została zlekceważona. Czasami wręcz w zupełnie niedyplomatyczny sposób – np. w Rzymie pani Jogałła, szefowa tamtejszego Instytutu Kultury Polskiej, nie raczyła nawet odpowiedzieć na listy od organizatorów Konkursu. List Marii Fołtyn wzbudził więc komentarze, bo –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Zacznijmy od gratulacji – otóż Marek Ziółkowski, dyrektor Departamentu Europy Wschodniej, po dwóch miesiącach czekania otrzymał wreszcie agrément od władz ukraińskich, zatem będzie mógł pojechać do Kijowa na ambasadora. Są dwie teorie, które tłumaczą, dlaczego Ziółkowski dostał agrément nie po dwóch tygodniach, ale po dwóch miesiącach. Pierwsza mówi tak: Ukraińcy nie byli zachwyceni jego kandydaturą, więc spróbowali, bardzo delikatnie, ją utrącić. Zaczęli przedłużać procedury związane z agrément, licząc, że Polacy – być może – przedstawią

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.