Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ rodzi się nowa świecka tradycja. Jej ojcem jest minister Bartoszewski, który w pałacyku MSZ na Foksal, w obecności wybranych dyrektorów departamentów, wręczył nominacje ambasadorskie wyjeżdżającym na placówki ambasadorom, m.in. Zbigniewowi Kuchciakowi i Jerzemu Bahrowi. Było uroczyście i w ogóle. Do tej pory takie nominacje wręczano w Protokole Dyplomatycznym – ot, wpadał przyszły ambasador do departamentu odebrać potrzebny dokument. Teraz musi wbić się w lepszą marynarkę i pojechać na Foksal. Skąd ta nagła zmiana? Powód, jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Minister Bartoszewski chyba już dał się przekonać do tezy, że polska polityka zagraniczna powinna być bardziej zniuansowana i pamiętać również o krajach nie należących do NATO. Świadczy o tym szereg ministerialnych gestów. Choćby jego wizyta w Chinach. Minister pojechał za Wielki Mur z żoną, a także z synem i synową. Co świadczy jednoznacznie, że nie był to dla niego rutynowy wyjazd. Zresztą minister obiecał w Pekinie, że Polska nie będzie popierała w Genewie rezolucji potępiającej Chiny za łamanie praw człowieka. Co zostało przyjęte

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Są idole MSZ-etowskiej młodzieży. To ci urzędnicy, którzy zawsze są na topie, zawsze lubiani przez ministrów i wynagradzani dobrymi stanowiskami na dobrych placówkach. Do tego ekskluzywnego grona dołącza właśnie Ryszard Schnepf, który będzie ambasadorem RP w Kostaryce. Historia Schnepfa w MSZ-ecie jest krótka. Przyszedł na początku lat 90. I zaraz wyjechał na stanowisko ambasadora RP w Urugwaju. Tam wszedł w konflikt z szefem Polonii południowoamerykańskiej – Janem Kobylańskim. Więc po zakończeniu misji wrócił do kraju i nie znalazł miejsca w MSZ-ecie. Po zwycięstwie wyborczym AWS Schnepf wrócił

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Dwa tygodnie temu na łamach “Przeglądu” Maria Fołtyn pisała, jak nasze Instytuty Kultury Polskiej i placówki dyplomatyczne zajmują się promocją Konkursu Moniuszkowskiego. Rzecz utrzymana była w minorowym nastroju, bo poza kilkoma ośrodkami (Sofia, Bukareszt, Pekin) inicjatywa została zlekceważona. Czasami wręcz w zupełnie niedyplomatyczny sposób – np. w Rzymie pani Jogałła, szefowa tamtejszego Instytutu Kultury Polskiej, nie raczyła nawet odpowiedzieć na listy od organizatorów Konkursu. List Marii Fołtyn wzbudził więc komentarze, bo –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Zacznijmy od gratulacji – otóż Marek Ziółkowski, dyrektor Departamentu Europy Wschodniej, po dwóch miesiącach czekania otrzymał wreszcie agrément od władz ukraińskich, zatem będzie mógł pojechać do Kijowa na ambasadora. Są dwie teorie, które tłumaczą, dlaczego Ziółkowski dostał agrément nie po dwóch tygodniach, ale po dwóch miesiącach. Pierwsza mówi tak: Ukraińcy nie byli zachwyceni jego kandydaturą, więc spróbowali, bardzo delikatnie, ją utrącić. Zaczęli przedłużać procedury związane z agrément, licząc, że Polacy – być może – przedstawią

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ-ecie jest wszystko. I radość, i zdumienie. Zacznijmy od zdumienia. Otóż sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych przedstawiona została kandydatura Tomasza Turowskiego na stanowisko ambasadora na Kubie. Turowski to przykład młodej kadry, która pojawiła się w latach 90. w MSZ-ecie. Wykształcenie zdobywał w Rzymie jako sowietolog. Wysłano go więc na placówkę do Moskwy. Tam najchętniej zajmował się kondycją Kościoła katolickiego w Rosji. A teraz, prosto z Moskwy, ma jechać na stanowisko ambasadora RP na Kubie. Początkowo w MSZ-ecie nie za bardzo w to wierzono. Zresztą najwięcej mówił

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

23 lutego w radiowych “Sygnałach Dnia” prezydent Kwaśniewski powiedział: “Polska bardzo poważnie traktuje partnerstwo strategiczne z Ukrainą”. Piękne słowa. Ale rzeczywistość pokazuje, że prezydent mówi jedno, a rząd czyni coś innego. A w każdym razie w roku 2001 daliśmy sporo powodów, by tak w Kijowie myślano. Pierwszym powodem była – opisywana już przez nas – sprawa Marka Ziółkowskiego, obecnego dyrektora Departamentu Europy Wschodniej, kandydata na ambasadora na Ukrainie. Ziółkowski przeszedł już wszystkie polskie procedury,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

“Nie ma powodów, byśmy nie mieli odnieść się do tej akcji ze zrozumieniem. Naloty to zdecydowany gest nowej administracji. Bardzo optymistyczny dla nas, bo jesteśmy sojusznikami Ameryki” – entuzjazmował się Jerzy Marek Nowakowski, doradca premiera ds. międzynarodowych, po tym, jak Amerykanie zbombardowali Irak. Po tych słowach Francja zaliczyła Polskę do krajów popierających naloty, a Irak zagroził zerwaniem z nami stosunków handlowych. W ślad za Irakiem zamrożenie dwustronnych stosunków zapowiedziały państwa arabskie. Tak oto po raz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zatwierdziła trzech kolejnych ambasadorów. O dwóch pisaliśmy tydzień temu: artysta-malarz, Sławomir Ratajski, jedzie do Argentyny, a Jan Tombiński, dyrektor-koordynator Departamentu Europy Zachodniej, do Paryża. Trzeci, Tomasz Kozłowski, zawodowy dyplomata, orientalista, pojedzie na ambasadora do Pakistanu. W Sejmie było spokojnie. W głosowaniu nad kandydaturą Ratajskiego SLD-owcy się wstrzymali, za Kozłowskim byli wszyscy, podobnie jak i za Tombińskim. A tu akurat mogliby wykazać więcej refleksu. Otóż specyfika polsko-francuskich stosunków polegała na tym,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ-ecie bardzo się ubawiono telewizyjnymi relacjami z pobytu ministra Bartoszewskiego w Moskwie. Przede wszystkim z relacji dziennikarzy. Najpierw relacjonowali oni, że minister Bartoszewski pojechał do Moskwy, by ustalić termin przyjazdu do Polski prezydenta Putina i premiera Kasjanowa. Bo te wizyty mają być przełomem we wzajemnych stosunkach. Potem pytali się w eter – czy przyjadą w pierwszej, czy w drugiej połowie roku? Zupełnie jakby przez gardło nie mogło im przejść pytanie najprostsze: czy Moskwa polsko-rosyjski przełom przeprowadzi z premierem ustępującym, czyli Buzkiem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.