Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

No tak, mamy w MSZ nowego wiceministra. Andrzeja Byrta, który w ekspresowym tempie wyjechał do Niemiec, by objąć tam stanowisko ambasadora, zastąpił Bogusław Zaleski. W zasadzie słowa „ekspresowe tempo” są tu nie na miejscu, bo już teraz widzimy, że Byrt powinien być już w Niemczech przynajmniej rok wcześniej. Może wówczas politycy niemieccy inaczej mówiliby o rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód… Ale wracając do Zaleskiego – jego przyjście do MSZ wypadło malowniczo. Bo przyszedł do pracy 2 grudnia, w poniedziałek rano. I strażnicy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Mariusz Maszkiewicz do niedawna był ambasadorem RP na Białorusi. Wrócił do kraju w czerwcu i w MSZ zastanawiano się, gdzie wyląduje. Raczej mało kto spodziewał się go w Departamencie Europy. Bo – z jednej strony – kierownicze stanowiska są tam już zajęte. A z drugiej – trudno zakładać, by nową politykę wobec Wschodu miał realizować jeden z architektów (to nic, że mniej ważnych) polityki starej. Maszkiewicz po powrocie do kraju kręcił się wokół MSZ, ale wciąż bez jakiegoś widocznego przydziału. I oto się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jeszcze parę zdań o nieszczęsnej budowie ambasady RP w Berlinie. Wystąpienie pokontrolne NIK pokazuje, jak to się stało, że MSZ wydało ponad 16,6 mln zł na realizację inwestycji, a za tę kwotę ma na razie dokumentację projektową. I nic więcej. Jak zatem mogło to się stać? Najwyższa Izba Kontroli w swym wystąpieniu podała nazwiska osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy. Dodajmy do tego jeszcze jedno: w sprawie budynku ambasady panował gigantyczny bałagan i bezhołowie. A w takiej atmosferze może zdarzyć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Okazuje się, że przymiarki do tego, kto ma zostać ambasadorem w Japonii, jeszcze trwają. I że MSZ wciąż szuka jak najlepszego kandydata na Tokio. Już wydawało się, że zostanie nim Bogusław Pindur z Uniwersytetu Warszawskiego, ale ktoś zwrócił uwagę na to, że wprawdzie jest japonistą i kultura Kraju Kwitnącej Wiśni jest mu bliska, ale nie jest to fachowiec od spraw wielkiej polityki i gospodarki. Nadszedł więc taki moment, że propozycję zostania ambasadorem w Tokio złożono Sławomirowi Cytryckiemu, który jeszcze niedawno, za czasów Marka Belki,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Sprawa Jerzego Kranza, odwołanego przez ministra Cimoszewicza ambasadora, ma ciąg dalszy. Przypomnijmy: został on odwołany w ubiegłym miesiącu, jednym z głównych powodów tej decyzji był „letarg” placówki, ambasador miał spakować swoje rzeczy do końca roku, tak aby 15 stycznia 2003 r. zameldować się w Warszawie. Tymczasem życie szybko te ustalenia zweryfikowało. Kranz obudził się z letargu i błysnął inicjatywą, rozsyłając po niemieckich mediach pełne egzaltacji oświadczenie, że informacje o przyczynach jego odwołania szkalują jego dobre imię.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Mało kto żałuje w MSZ Jerzego Kranza, którego z Niemiec odwołał minister Cimoszewicz. I w zasadzie mało kto pochyla się nad powodami jego odwołania, ludzie raczej zastanawiają się, dlaczego to stało się tak późno. No cóż, jednym z powodów odwołania była sprawa budynku ambasady w Berlinie. Pisaliśmy o tym już wiele miesięcy temu – MSZ zamówiło za wielkie pieniądze w prywatnej pracowni architektonicznej projekt nowego budynku ambasady, a potem okazało się, że projektu nie akceptuje Rada

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Parokrotnie pisaliśmy, że Włodzimierz Cimoszewicz w ambasadorskich nominacjach kieruje się pewnym kluczem. Najchętniej ambasadorami mianuje ludzi z MSZ, jakoś związanych z Kancelarią Prezydenta, 40-, 50-latków. Więc teraz przyszedł czas na odstępstwa od powyższych zasad. Pierwszym przykładem jest Kazimierz Duchowski, dotychczasowy radca minister pełnomocny ambasady w Phnom Penh, teraz mianowany na pełnego ambasadora. Duchowski ma powyżej 65 lat, jego nominacja jest więc odstępstwem od zasady promowania 40-latków. Ale odstępstwem zrozumiałym, bo Duchowski zna się na swoim

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No to Marek Grela wreszcie po pół roku biedowania doczekał się rezydencji ambasadora. Tym sposobem kończy się mały rozdzialik w historii naszej dyplomacji. Przypomnijmy sprawę: jeszcze rok temu ambasadorem Polski przy Unii Europejskiej był Iwo Byczewski ożeniony z Anną Nehrebecką. Byczewski, były wiceminister spraw zagranicznych, sól Unii Wolności (do MSZ przyszedł za czasów Skubiszewskiego, najpierw na stanowisko dyrektora personalnego), nie miał głowy do tak niewdzięcznej i absorbującej pracy, więc minister Cimoszewicz, z pełną rewerencją

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jeżeli ktoś jeszcze nie wierzył, że dla niektórych ludzi praca w MSZ to przechowalnia, miejsce, w którym trzeba przeżyć złe czasy, to właśnie może się przekonać, jak bardzo był naiwny. Oto przez MSZ przeszła informacja, że w walce o stanowisko prezydenta Poznania swoją kandydaturę wystawił Wojciech Szczęsny Kaczmarek. Kto zacz? Otóż był on prezydentem Poznania w latach 1990-1998 z ramienia Unii Demokratycznej, a potem Unii Wolności. Po wyborach w 1998 r. zastąpił go na tym stanowisku Ryszard Grobelny. Na szczęście

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Poszła po MSZ plotka, że Janusz Mrowiec może nie wyjechać na stanowisko ambasadora w Algierii. Mrowiec był przez lata całe chargé d’affaires w Dakarze. Potem, u schyłku rządów AWS, wrócił do kraju i zajął się u boku Włodzimierza Cimoszewicza przygotowaniem reformy MSZ. Po wyborach, rok temu, przyszedł do MSZ jak dyrektor Sekretariatu Ministra. Po czym minister szybko podziękował mu za współpracę. A potem zaproponował stanowisko ambasadora. I wszystko poszłoby tak jak trzeba, gdyby nie drobiazg. Otóż w międzyczasie Cimoszewicz wymyślił egzaminy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.