Wpisy od Helena Kowalik
Szkoła pod bronią
W “Wańkowiczu” walczą o majątek niegdysiejsi wspólnicy jednego interesu – Zbliżała się północ – opowiada szef agencji ochrony mienia, którą wynajęły nowe, legalne władze Wyższej Szkoły Dziennikarstwa im. Wańkowicza w Warszawie. – W budynku, którego pilnowaliśmy, panował spokój, jeśli nie liczyć kotłujących się w holu gości restauracji “Reporter”. Robotę mieliśmy utrudnioną, bo to sylwester, goście wchodzą, wychodzą. Nagle do kamienicy wpadło kilkunastu mężczyzn i zaczęli wrzucać świece dymne w kierunku kraty na schodach, za którą
Poseł rodem z Marca
Wstyd. Wstyd i zażenowanie. Witold Tomczak – poseł RP, ojciec dzieciom (czworgu), człowiek wykształcony (lekarz), obnosi się przed wielomilionową widownią telewizyjną ze swym mrocznym antysemityzmem. Matkuje mu w tym pretendująca do miana Matki Polki, posłanka Halina Nowina-Konopczyna, również z Porozumienia Polskiego, a wcześniej z ZChN. W TVN z ust tych dwojga padają słowa, które dotąd pojawiały się tylko w ksenofobicznych ulotkach narodowców. Anda Rottenberg, bo ona jest celem antysemickiej napaści, nazwana jest obcokrajowcem.
Znaczek FSM zardzewiał
Teraz widzą, że tylko Dziopak uratowałby ich fabrykę przed Włochami Jeszcze na cmentarzu Andrzej Strykowski szepnął im, aby spotkali się w jego domu. Nie wyszło ze wspólnym wieńcem, to przynajmniej stawia kielicha. Podjechali pod willę swymi drogimi samochodami. Nawet żałobne szarości garniturów od Bossa i stonowanych kostiumów małżonek nie mogły zmylić przechodniów, że to ludzie sukcesu. Na tarasie domu Strykowskich powiedzieli sobie tyle, ile uznali za stosowne o własnych przedsiębiorstwach. Żadne nie kulało, nie było więc potrzeby wyrzekania na system
Zachęta do oskarżeń
Środowisko akademickie, kolekcjonerzy i tzw. artyści, czyli wszyscy wrogowie Andy Rottenberg W najstarszej galerii Polski kolejny skandal. Poseł Witold Tomczak z koła Porozumienie Polskie wyprowadził w pole pięciu ochroniarzy Zachęty (którzy chodzili za nim krok w krok) i zrzucił głaz z plastikowej rzeźby Jana Pawła II, pokazanej na wystawie “Jubileuszowej”. Tłumaczył potem, że jest okres Bożego Narodzenia, pokazywanie papieża trafionego meteorem prowadzi do zatracenia jakichkolwiek wartości. Poseł tłumaczył, że choć on sam “ma plastyczne
Z Reichu na wigilię
Dla młodych Ślązaków osiadłych w Niemczech Polska znaczy – nigdzie Johann Kalemba już przyjechał – cieszy się jego stary kamrat, jeszcze z ławki szkolnej, Wilhelm Strzelczyk. Będzie z kim pogadać w święta. Ich córka, która też osiadła w Bawarii, w tym roku nie wybiera się do Polski. – Jesteśmy sami dwa. Te Niemce potargali rodziny – wzdycha Helena Strzelczykowa. Jeśli tylko Johannesowi nie odezwie się znów serce, przejdą się po Rudzie. Wilhelm wie,
Kasa “Wańkowicza”
W Wyższej Szkole Dziennikarstwa jest się o co bić. Nawet na pistolety – Są? – woła od drzwi utleniona na blond dziewczyna z bardzo wyrazistym makijażem. Nie czeka na odpowiedź studentów, którzy bez pośpiechu zaciągają się fajkami w kącie pod schodami. Biegnie do góry. Na półpiętrze musi zwolnić, bo dwumetrowy ochroniarz sprawdza, czy jest studentką i dopiero potem otwiera kratę. Wszystko się zgadza, legitymacja słuchaczki Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza nie jest podrobiona, jednak blondynka niepotrzebnie była rano u fryzjera.
Piekło życia Gałczyńskiego
Rozmowa z Kirą Gałczyńską, autorką książki „Zielony Konstanty” Krytycy przedstawiali go jako błazna i tandeciarza Jako jedyna z biografów Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego dotarła pani do przodków ojca. Było to bardzo pracochłonne. Czy trud się opłacił? – Prawdziwa biografia nie powinna bazować na mitach, domysłach i pobożnych życzeniach, a tak właśnie mój ojciec podchodził do przeszłości swej rodziny. W tej dziedzinie fakty nigdy go nie interesowały. O ileż przyjemniej było powtarzać, że wszyscy pierworodni synowie jego przodków nosili imię Konstanty,
Pot i łzy Krzaklewskiego
Sympatie i antypatie polityczne rodzą się gdzie indziej, nie przed telewizorem Rozmowa z prof. Januszem Czapińskim – Co pan na gorąco sądzi o nieoficjalnych wynikach wyborów? – Ja przewidywałem, że ci ludzie, którzy głosowali na AWS w 1997 roku, teraz mają ogromny dylemat. Z jednej strony, w sferze symboliki wartości, tego, co prezentuje światopoglądowo, Krzaklewski był dla nich jedynym wymarzonym kandydatem.Ale on się nie sprawdził w wymiarze pragmatycznym. Po prostu ludzie musieli rozstrzygnąć, czy pójdą i zagłosują raz jeszcze na niego, czy też nie pójdą w ogóle
Warszawa: a jednak SLD
Wybory do warszawskiej Gminy Centrum rozstrzygnięte: zwycięzcą jest SLD. Tymczasem tylko na Żoliborzu SLD i AWS otrzymały tyle samo głosów. Nie jest to jednak absolutny triumf Sojuszu. Po pierwsze dlatego, że do urn poszło bardzo mało mieszkańców – niespełna 20%. Politolodzy mówią o trzech powodach: To efekt marnej kampanii – na mieście widać było głównie plakaty unijnego prezydenta Warszawy Pawła Piskorskiego. Nie był to też dobry czas na wybory samorządowe. Stolica, podobnie jak reszta
Warszawa do remontu
Centrum to najbogatsza gmina. Zapach jej pieniędzy czują młode wilczki, ciągnące tu z całej Polski. Czują biznesmeni, hochsztaplerzy, ambitne kujony. A także politycy i gangsterzy Najbardziej przekorny, transplantowany z Krakowa felietonista Warszawy, Jerzy Pilch, twierdzi, że miasto






