Wpisy od Jerzy Domański
Ile warte są sojusze?
Trudno sobie wyobrazić pomyślność kraju, który swoje bezpieczeństwo opiera na egzotycznych sojuszach. Tak jak trudno znaleźć w Europie kraj, który miałby w historii tyle nietrafionych sojuszy co Polska. Myślę tu oczywiście o czasach obecnej, choć względnej suwerenności naszego kraju. Co oznacza, że wyłączam lata 1945-1989 do odrębnej analizy. Ten okres wymaga poważnej i uczciwej oceny, na którą rządzący POPiS nie potrafi się zdobyć. I to nie z powodów ideologicznych, bo jak wiadomo, ludzi konsekwentnie ideowych nie ma tam zbyt wielu. Podobnie jak
Będzie się działo. Ale czy mądrze?
Gdybym miał najkrócej określić nastroje po lewej stronie, to przychodzi mi do głowy jedno słowo. Oczekiwanie. Złośliwcy powiedzą, że jest to czekanie na Godota. Albo szukanie polskiego Macrona. Kogoś, kto wygląda i zachowuje się jak Macron. Poszukiwany wcale jednak nie musi mieć jego sporego i różnorodnego doświadczenia w administrowaniu strukturami państwa i zarządzaniu dużymi projektami. Bo przecież u nas były i są kariery w stylu: pierwsza praca – minister lub poseł. I choć zawsze kończyły się klęską spadochroniarzy i ich promotorów,
Pozorowana walka z kibolami
Ile to już razy kibole przekraczali czerwoną linię? Ile razy słyszeliśmy od władz, że zrobią z nimi porządek? Lata mijają, a kibolstwo jest coraz bezczelniejsze. Czuje się coraz pewniej, bo pokazy chamstwa i agresji powiązało z wersją patriotyzmu, którą lansuje PiS. Rządząca partia flirtuje z prawicowymi narodowcami od lat. I wiele razy wychwalała te oprawy meczowe, które były związane z kultem „żołnierzy wyklętych”. Bagatelizowała zaś napisy lżące opozycję. PiS nie przeszkadzały treści rasistowskie, antysemickie
Marszałek z Matriksu
Mamy coraz większy problem ustrojowy. Krajem rządzi „poza trybem” schorowany poseł największej partii. A drugą osobą w państwie, po prezydencie Dudzie, któremu ufa już tylko 42% Polaków, jest marszałek Sejmu Kuchciński. Wiecznie przestraszony i kompletnie niesamodzielny nominat prezesa. Najczęściej tak skutecznie ukryty w gabinecie i chroniony przez straż marszałkowską, że nikt nie ma do niego dostępu. Konsekwentnie unika mediów i polityków opozycji. Przez ponad miesiąc nie znalazł chwili na rozmowę z protestującymi niepełnosprawnymi i ich opiekunami. Prawdziwy mąż stanu w kieszonkowym
Gdzie oni mają godność
Może jeszcze tego zbyt wyraźnie nie widać, ale sygnałów, że obóz władzy jest w kryzysie, dostarczają nawet sami rządzący. Rośnie lista wzajemnych pretensji. Posklejane przez Kaczyńskiego grupy już tylko oficjalnie prezentują wspólną linię. Manewr ze zjednoczoną prawicą udał się ponad miarę oczekiwań prezesa. Władzę zdobyto. Ale możliwość jej sprawowania ogranicza stan kadr. Bardzo miernych, jeśli patrzeć na kwalifikacje, ale za to niezwykle pazernych w korzystaniu z przywilejów. Z taką armią nie można za długo pociągnąć. Tylko do czasu, gdy suweren
Czy odwołać Dudę w referendum?
Zabiegi prezydenta Dudy o przeprowadzenie referendum konstytucyjnego, i to akurat 11 listopada, pokazują, jak mizernego formatu jest człowiek pełniący tę funkcję. Miał być strażnikiem konstytucji, na którą – bez przymusu – przysięgał. I to odwołując się do Boga. Jak niewiele ta przysięga znaczyła, przekonaliśmy się później wiele razy. Omijanie przez Dudę zapisów ustawy zasadniczej stało się fatalną normą. On sam zaś jest symbolem łamania praworządności. Krytykowanym przez zdecydowaną większość autorytetów prawnych, a chwalonym przez tych
Jubilat z odwagą w herbie
Gdyby ktoś szukał jakiegoś uniwersalnego modelu na organizację udanego spotkania jubileuszowego, to z czystym sumieniem polecam Kraków i tamtejszą Akademię im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Zapewniają atmosferę powagi i refleksji, ale też żartu i wyrafinowanego humoru. Dla tych, którzy po tych słowach już by reflektowali na taką uroczystość, mam jednak pewien warunek. Otóż nieodzownym, najważniejszym elementem udanego jubileuszu jest jego bohater. Taki jak obchodzący 70. urodziny prof. Jan Widacki. Wybitny prawnik, nauczyciel akademicki, polityk, dyplomata,
Silni w gębie
Nie strasząc i nie demonizując, sądzę, że mamy już czego się bać. I myślę tu nie o nieprzewidywalności sytuacji w Polsce, ale o coraz groźniejszych konfliktach na świecie. Stabilizatorów, czyli państw silnych przewidywalnością, ubywa. Przybywa zaś polityków, których kompetencje są tak przerażająco skromne, że kilka lat temu nie mieściło się w głowie, że takie indywidua mogą rządzić nie tylko swoimi państwami, ale nawet światem. Szybko rosną wydatki państw na zbrojenia. Zwiększane są budżety przeznaczane na nowe typy broni, na systemy rakietowe i antyrakietowe, supersamoloty i takież okręty. My doszliśmy
Jaruzelska zastępuje dowódców
Jak długo jeszcze te kilkanaście procent z najtwardszego jądra PiS będzie trzymało za gardło prezesa i jego partię? Sam jestem ciekaw, jak długo obowiązywać będą w PiS ich poglądy w sprawie katastrofy smoleńskiej, degradacji generałów czy ustawy mundurowej. Kiedyś byli potrzebni w walce o powrót do władzy. Z czasem uwierzyli, że są sumieniem partii i państwa. Że suweren to właśnie oni. Na szczęście realny suweren zaczyna się budzić z hipnozy, w którą wprowadziła go ekipa dobrej kasy. Gdy prezydent Duda
Państwo bez liderów
Polityka to nie jest zajęcie dla durniów wyciąganych z partyjnego kapelusza. Tak można skwitować sytuację, w jakiej znalazła się partia rządząca. Świat pędzi w takim tempie, że nadążanie za nim wymaga ogromnych kwalifikacji. Pędzi, bo ma liderów z wyobraźnią i sztaby sprawnych realizatorów. A my? Jesteśmy państwem fenomenem. Bez liderów i bez sprawnej administracji rządowej. Marnujemy ogromny potencjał tkwiący w ludziach, ich ambicje i marzenia. A miejsce na partię potrafiącą wykorzystać umiejętności Polaków ciągle jest puste. Po tym jak rządziły już








