Blog
Niekonstytucyjna KSAP?
Najważniejsze kwestie związane z działalnością szkoły i postępowaniem rekrutacyjnym budzą istotne wątpliwości co do ich zgodności z ustawą zasadniczą Przewijająca się przez łamy prasy dyskusja na temat sposobu kształcenia w Krajowej Szkole Administracji Publicznej (KSAP) i wykorzystania jej absolwentów skłania również do zastanowienia się nad regulacją prawną dotyczącą tej szkoły, czego – niestety – nie poruszono w artykule, który ukazał się w „Przeglądzie” z 15 lipca 2002 r. Podstawą jej działania jest ustawa z 14 czerwca 1991 r. o Krajowej Szkole
Od weekendu do weekendu
Coraz częściej sobotnio-niedzielne wyjazdy zastępują Polakom urlop – 1 stycznia wziąłem kalendarz i na czerwono zaznaczyłem wszystkie korzystne weekendowe zbiegi okoliczności – opowiada Mikołaj Hołuwek, młody bankowiec. – Takiego roku jak ten jeszcze nie było. Co chwila długi weekend. Mikołaj lubi się wspinać po skałach. I robi to prawie w każdy weekend. Im dłuższy, tym lepiej. Na urlop powyżej trzech dni nie ma szans. Nawet gdyby się o niego wykłócił, na jego miejsce szybko przyszedłby
Ryzykuję każdą rolą
Na szczęście Kazimierz Dejmek nie musiał mówić do mnie: „Córka, nie wiem, k…, co grasz” Rozmowa z Grażyną Barszczewską Talent, wdzięk i urodę świetnej aktorki eksploatowały przez wiele lat telewizyjne seriale: „SOS”, „Dyrektorzy”, „Kariera Nikodema Dyzmy”, „5 dni z życia emeryta”, „Blisko, coraz bliżej”. Absolwentka krakowskiej PWST zadebiutowała jeszcze w trakcie studiów w „Czajce” Czechowa na scenie Teatru Ludowego w Nowej Hucie, gdzie pracowała potem przez dwa sezony. W 1972 r. zaangażowała się do stołecznego Teatru Ateneum.
Tu kiedyś była stocznia
W Stoczni Gdańskiej odbywają się przedstawienia. Suwnicę Anny Walentynowicz zamieniono na garderobę dla aktorki Widok jak w Hollywood. Przypomina scenografię do horroru. Stare, zniszczone budynki, powybijane szyby, zardzewiałe wózki, żelastwo, kawałki prętów i kabli. Ludzi nie ma. Jakby wymarli. Wydaje się, że za chwilę wejdzie reżyser z ekipą i zaczną kręcić film. Ale to nie kino. – Tu kiedyś była Stocznia Gdańska – opowiada Dariusz Flasiński. W stoczni przepracował 26 lat. – Teraz koledzy dali
Szczeble niekompetencji
Blisko ćwierć wieku upłynęło od historycznego porozumienia zawartego w dniu 31 sierpnia 1980 r. w Stoczni Gdańskiej przez komisję rządu PRL i Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. W pkt 12 tego porozumienia przyjęto postulat „konsekwentnego stosowania doboru kadr kierowniczych na zasadach kwalifikacji i kompetencji, zarówno członków partii, jak i bezpartyjnych”. Z tego postulatu diabeł się dzisiaj śmieje. Kiedy bowiem po Okrągłym Stole solidarnościowa formacja polityczna doszła do władzy, na wielu stanowiskach pojawili się ludzie bez kwalifikacji,
Nasza ponura biologia
Wieczory z Patarafką Od dawna wieść gminna niesie, że książki fizyków pełne są nadziei, zmysłu tajemnicy i metafizyki, a biologia – odwrotnie. Nie mniej pełna inwencji, jest antymetafizyczna, okrutna i sceptyczna. Fizyka odkrywa nam nowe światy i wymiary, a biologia wszystko redukuje do kilku zasad wyjściowych. Tak się złożyło, że więcej czytam prac biologów niż fizyków, chociaż moje serce jest po drugiej stronie barykady. Oczywiście, jestem w biologii kompletnym laikiem, a w świecie fizyki i matematyki jeszcze większym. Mogę
Kłopoty „Rzeczpospolitej”
W dzienniku prawica kłóci się z prawicą, a udziałowcy wzajemnie się zwalczają Kiedy w połowie czerwca szef działu politycznego „Rzeczpospolitej”, Krzysztof Gottesman, przebywał na urlopie, zadzwonił jego telefon komórkowy. Redaktor naczelny Maciej Łukasiewicz poinformował go, że po powrocie do redakcji nie będzie już pełnił swojej funkcji. Kilka dni później okazało się, że na stanowisku kierownika działu Gottesmana zastąpi Igor Janke, dotychczasowy redaktor naczelny Polskiej Agencji Prasowej i osoba niegdyś kojarzona ze środowiskiem „pampersów”.
Zgroza
Zapiski polityczne W prasie straszne zamieszanie, uwielokrotniane przez rozgłośnie radiowe. Oto ogłoszono, iż blisko połowa Polaków ceni sobie nieboszczkę PRL i wolałaby żyć w tamtym ustroju. Biedne pismaki nie mogą zrozumieć, że wielu milionom ludzi III RP spadła na głowy jak kara boża za niepopełnione grzechy. Oficjalnie ponad 3 mln, a w praktyce, jeśli doliczyć wieś, 5 mln ludzi jest bez pracy i co gorsza, ze słabą nadzieją na znalezienie kiedykolwiek godziwych, normalnych źródeł zarobkowania. Gdybyż tylko to.
Złote płyty gorszej próby?
Kiedyś trzeba było sprzedać 200 tys. krążków, aby otrzymać platynową płytę, dziś wystarczy tylko 70 tys. Wystarczy sprzedać 35 tysięcy albumów, żeby otrzymać złotą płytę. Jeszcze kilka lat temu artyści musieli sprzedać aż 100 tys. albumów, żeby dostać upragniony złoty krążek, potem obniżono wymagania do 50 tys. Zdewaluowała się również wartość platynowej płyty – kilka lat temu przyznawano ją za 200 tys. sprzedanych egzemplarzy, potem za 100 tys.,
Wielkie brzydkie kaczątko
Dustin Hoffman aby wypaść wiarygodnie w roli bezdomnego, nocował w metrze, żeby mówić jak starzec – zdarł sobie struny głosowe „Jesteś zbyt niepozorny jak na aktora filmowego. W filmie cię wyśmieją, w teatrze wygwiżdżą”, zawyrokowała ciotka, kiedy Dustin Hoffman oznajmił na zjeździe rodzinnym, że postanowił zostać aktorem. W rodzinie przypadła mu rola brzydkiego kaczątka. Niski (162 cm wzrostu), przez lata nosił aparat ortodontyczny i miał przewlekły trądzik. Uczył się średnio, zbierał cięgi








