Jerzy Domański
Taśmy gadających głów
Dziwny kraj. Zamiast rządu pojawił się jakiś nowy podgatunek. Władza konferencyjna. Co rusz z ekranów telewizorów wyłaniają się osobnicy o nieprzeniknionych, mocno napuszonych minach i mówią, i mówią. A co mówią? Z tym jest jak w góralskim dowcipie: „godoł i godoł, ale co godoł, to nie powiedzioł”. W przerwach między przemawianiem do narodu osobnicy ci zajmują się swoim ulubionym hobby, czyli nagrywaniem kolegów z rządu tysiąclecia. Może po to, by jakoś uwiecznić ten niebywały wybryk natury, a może z powodu wrodzonych cech
Katastrofa zamiast Euro?
Wiemy już, kto definitywnie i skutecznie rozwiąże problemy miotającej się od kryzysu do kryzysu władzy. Ekipa trzech „przyjaciół” z koalicji polegnie z rąk ponadpartyjnej wspólnoty kibiców piłkarskich. Po wielkiej radości z przyznania Polsce i Ukrainie organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej zaczęło się równie wielkie odliczanie marnotrawionego czasu. Cieszyli się kibice, a jeszcze bardziej radowała się władza, która najpierw rękoma niewydarzonego ministra sportu Lipca na wszelkie sposoby zwalczała Polski Związek Piłki Nożnej,
Zero z akcji zero
Macki układu sięgnęły już tak daleko, że przerosło to nawet szczególnie wybujałą wyobraźnię tropicieli z PiS. Okazało się, że amerykański sąd także ulega czarcim mackom, a sędzia Keys niczym się nie różni od polskiego układu, z którym tak dzielnie walczą bracia Kaczyńscy i ich wierny (jeszcze) Ziobro. Amerykański sędzia Keys ma dziś fatalną opinię w sferach rządzących Polską. Nie ma jednak co mu współczuć, bo sam jest sobie winien. Wypuszczając z aresztu Edwarda Mazura, dowiódł przecież, że niczego nie pojmuje z tragicznej polskiej
Socjotechnika zamiast referendum
O niedawnej wizycie prezydenta Kaczyńskiego u prezydenta Busha można napisać, że mają oni ze sobą wiele wspólnego. Obydwu panów łączy przecież nie tylko bardzo mizerne poparcie społeczne we własnych krajach, ale także, delikatnie mówiąc, równie mało życzliwa ocena ich polityki w krajach ościennych. Wypominam im tę dość powszechną dezaprobatę, bo nie bacząc na bardzo słaby mandat społeczny, prą do bardzo poważnej decyzji i ulokowania w Polsce tarczy antyrakietowej. Po pozornych negocjacjach, bez wiedzy i zgody Sejmu, w atmosferze niedomówień i przy sprzeciwie
Czego nie widzą wyborcy
Przeżyliśmy pierwszy rok rządów premiera Kaczyńskiego. Czas pokaże, czy był to dopiero pierwszy rok w długiej kadencji, czy rok jedyny i ostatni. Problem z prognozą losu Kaczyńskiego jest taki, że równie dobrze może być grany wariant pierwszy, jak i drugi. Gdyby mierzyć jego szanse aktualnymi ocenami społeczeństwa, to perspektywy ma mizerne. Jednakowoż gdyby brać pod uwagę niską frekwencję wyborczą, to poparcie w granicach 30% może mu dać szansę nawet na reelekcję. Oczywiście jest to w pewnej części inny elektorat
Lipiec dochodzi do mety
Tomasz Lipiec, szef polskiego sportu, to modelowy reprezentant obecnej ekipy. Bez kwalifikacji, a na dodatek z fatalnym życiorysem sportowca złapanego na dopingu i ukaranego dyskwalifikacją. Ze skłonnością do mylenia kasy państwowej z własną, jak choćby w czasie płacenia za biesiady urodzinowe służbową kartą lub gdy zatrudniał nianię swoich dzieci w kierowanej przez siebie firmie. No i z dużą liczbą znajomych o podobnych walorach, szukających szczęścia na państwowych posadach. PiS chciało ich gdzieś poupychać, więc Lipiec upychał. Kierownika basenu na warszawskiej Woli zrobił
Rząd się sam wyleczy
Premier traci cierpliwość do pielęgniarek – ten komunikat sprzed paru dni warto zapamiętać. Toż to najtrafniejszy i na dodatek autorski opis mentalności premiera i sposobu działania w ramach Prawa i Sprawiedliwości. Ta partia od początku była tak skonstruowana, że jak wódz tracił do kogoś cierpliwość, to jego los był przesądzony. I tak się do tego przyzwyczaili, zwłaszcza po objęciu władzy, że bezwiednie przenoszą ten styl na świat, na razie, jeszcze poza-PiS-owski. Pielęgniarki słysząc, że premier Kaczyński jest z nich niezadowolony, powinny pokornie
Wakacje bez Giertycha
Czy są w Polsce ludzie szczęśliwi? Co za pytanie, obruszy się czytelnik. Przecież to oczywiste. Skoro zawsze tacy byli, to są i teraz. Tyle że w końcówce czerwca znacząco przybyło ludzi zadowolonych. Żaden to cud, po prostu skończył się rok szkolny i dla milionów uczniów zaczęły się wakacje. Ulga, z jaką większość z nich rozstała się ze szkołą, mogłaby sporo powiedzieć nauczycielom i politykom, którzy majstrują przy systemie edukacji. Mogłaby, gdyby los najmłodszej generacji Polaków interesował rząd bardziej od porachunków z lekarzami
Mały sojusznik Wielkiego Brata
Im dłużej trwa debata nad instalacją w Polsce tarczy antyrakietowej, tym lepiej widać, jak bardzo chybiony jest ten pomysł. A jak jeszcze na długą listę wątpliwości w tej sprawie nałoży się bilans sześcioletnich kontaktów prezydenta Busha z Polską, to odechciewa się robienia Amerykanom kolejnego prezentu. Bo cóż udało się w tym czasie osiągnąć? Na pewno nie możemy do osiągnięć zaliczyć udziału polskich żołnierzy w najbardziej bezsensownej, krwawej i pozbawionej szans na sukces wojnie w Iraku. Pojechaliśmy tam oszukani
Sygnały z Rozbrat
Stary budynek SLD przy Rozbrat ma za sobą różne fazy. Dla mnie jest on swoistym barometrem aktualnej pozycji lewicy. Jak wypełnia się ludźmi, to znak, że lewica znowu zaczyna być komuś potrzebna. Pierwszym zwiastunem poprawy notowań są media. Instynkt prowadzi je zwykle w te miejsca, gdzie mogą się dziać rzeczy ważne. Dziennikarze tłumnie przybyli na konwencję programową SLD. I nie zawiedli się. To oczywiście mój pogląd, bo każdy usłyszał, co chciał, zarówno ci, którzy chętniej sytuują partię







