Tomasz Jastrun
Sny i pozory
Antoś pyta tuż przed zaśnięciem: „Czy sen może się zmieniać w rzeczywistość? A właściwie to z czego zbudowane są sny?”. Zasypia, zastanawiając się nad naturą snu. Po chwili odpływa i nagle niepokoję się, czy nie odpływa za daleko. Poznaliśmy już naturę kosmosu. Życie zakorzeniło się tylko na trzeciej planecie od Słońca, wokół mróz i pustka.Dwóch taksówkarzy – każdy człowiek jest osobną planetą. Pierwszy to zagorzały kibic Legii. Niegłupi i sympatyczny. Ale nie rozumie, w jaki idiotyczny mechanizm dał się wkręcić: szukanie
Wielki mecz
Z gośćmi, którzy jedli u nas kolację, oglądamy historycznego już seta finałowego meczu o mistrzostwo świata w siatkówce. Widzę, jak na grzbiecie triumfalnie spienionej fali płynie prezydent Bronisław Komorowski, biało-czerwony szal łopocze mu na wietrze historii. Załatwił u właściciela Polsatu odkodowanie finału w telewizji, żeby cały naród mógł oglądać mecz, który został wygrany. Rosną procenty w sondażach dla Bronisława Komorowskiego. I w cuglach wygra wybory prezydenckie. Patrząc na wiwatujące tłumy, mówię: „Strach pomyśleć, co teraz się dzieje
Kazimierz nad rzeką czasu
Kończę 64 lata, okropna jest ta liczba, jakbym jadł już czerstwy chleb; okruszki, które spadają, są jak opiłki. A przecież czuję się niemal identycznie jak przed wieloma laty, kiedy byłem młody. Dlatego nie przylegają do mnie słowa Zofii Nałkowskiej, pisane, gdy była w moim wieku: „Wszystkiego się spodziewałam, ale tego, że będę stara, to nigdy”.W jakie osłupienie wprawiłaby nas własna przyszłość, gdybyśmy mieli do niej dostęp w przeszłości, w jakimś prześwicie na chwilkę, choćby z powodu mocy
Gry z czasem
Dawniej nie czytałem w gazetach działu nekrologów. I ze zdumieniem patrzyłem, jak starsi tam zaglądają z wypiekami na twarzy. Kiedy przed 20 laty przeprowadziłem się do Śródmieścia, nowa sąsiadka, starsza pani, podarowała mi wycięty z gazety nekrolog mojego ojca, nieżyjącego już od wielu lat. Kolekcjonowała nekrologi. Zdziwiłem się, gdy w tamtym czasie redaktor „Kultury” Jerzy Giedroyc prosił mnie, abym zaprotegował go w redakcji „Życia Warszawy”, które przestano mu przysyłać. Jak wyjaśnił, zależało mu na tym tytule ze względu na dział nekrologów.
I diabli go wzięli
Nasze poczucie niższości wobec Zachodu jest mocno ukorzenione, pracowały na to trzy stulecia. Od tej przypadłości wolni bywają dopiero ludzie urodzeni po przełomie roku 1989. Moje pierwsze spotkanie z Zachodem było na początku lat 70. Zapach lotniska w Kopenhadze. Od razu straciłem rozum i poczułem się mniejszy. To była woń lepszego świata.Czasami swoje poczucie mniejszej wartości nadrabiamy agresją, pieniactwem, w każdym razie rzadko to stosunek normalny, oparty na zdrowym rozsądku. Stąd to ciągłe porównywanie się, jak
Trauma września
Polityka historyczna zmienia się w politykę histeryczną, także dlatego, że kiepski mamy materiał, aby kreować się na mocarstwo. A przecież podobno polityki historycznej u nas jeszcze nie ma, dopiero będzie, jak owładnie nami PiS. Na wszelki wypadek politycy partii rządzącej też walczą o patriotyzm, żeby nie można ich było posądzić o jego brak. Zostały uruchomione mechanizmy, które same się napędzają, ma to również wymiar koniunkturalny, komercyjny, a chwilami karykaturalny. Dostaję co chwila jakieś zaproszenia do bibliotek
Koniec defilady
I znowu przypadkiem – czy może być tak wiele przypadków? – zaskoczony minąłbym drogę na podwarszawski cmentarzyk żołnierzy września, gdzie „mieszka” mój dziadek. Wychodzę z wozu i spaceruję wśród białych krzyży ze świeżymi biało-czerwonymi kokardkami. Naszło mnie, by gadać ze zmarłym.Masz na zawsze 40 lat, ja – twój wnuk – jestem od ciebie starszy o lat ponad 20. Twoja córka miała 15 lat, gdy żegnałeś rodzinę na peronie Dworca Gdańskiego, pilnując załadunku swojego oddziału. „Mnie kule się
Prawie koniec wakacji
Kolejna wioska kaszubska. Rozmawiam z miejscowymi, mówią o swoim niepokoju, że do władzy dojść u nas mogą wariaci. Tego boją się ludzie, którzy sobie radzą. Pobliscy mieszkańcy dawnych PGR-ów mają gorzej, przytulają się do Radia Maryja, a tam trąby grają na koniec Polski. O wiele mniej boimy się wojny. A na zdrowy rozum całkiem nam do niej blisko. Nawet małżeństwo potrafi czasami tak się uwikłać w kłótnię, że następuje eskalacja słów i przechodzi się do czynów. A pewne, że Rosja
Notatki z prowincji nad Bałtykiem
Piękne plaże, piasek tak drobny, że czasami wchodzi między słowa. Latawce kupione w pobliżu ładne i tanie. Wysoko fruwają. Oczywiście chińskie.Wieś kaszubska jeszcze sielska, z bocianami na prawie każdym kominie. A starych kominów tu 40. Sielska, gdyż o kilka kilometrów oddalona od morza, nie ma więc jeszcze najazdu turystów. Ale długo tak nie będzie. Wszystko, co niezatłoczone, przyciąga tłok, a jak za dużo tłoku, atrakcją staje się jego brak. Tak miejsca do tej pory puste stają się zatłoczone, więc nieznośne.Codziennie wieczorem setka koni galopuje
Sierpień czasami okrutny
Im więcej czytam o I wojnie światowej, tym mniej rozumiem, dlaczego ona wybuchła. A im bardziej oddalamy się od niej w czasie, tym wyraźniej widać, jak monstrualny był to bezsens. Podobnie jest z powstaniem warszawskim, które miało w swoim bezsensie o wiele więcej sensu. Ciekawe, że tu im dalej w czas, tym więcej celebracji. Ma to też związek z upolitycznianiem powstania, wszystko już stało się polityczne, ewentualnie jest produktem.A dzisiaj natęża się prastary instynkt stadny, gdyż broni się przed unifikacją i globalizacją.







