Kultura

Powrót na stronę główną
Kultura

Telefoniczne numery filmowe

Sami tylko Amerykanie wyprodukowali ponad 500 filmów, gdzie intrygę nakręcał telefon Filmy z telefonem w roli głównej mamy po trzy na sezon. W kinach oglądamy japoński horror „Nieodebrane połączenie”, a już wkrótce na ekrany wejdzie amerykański film „Kiedy dzwoni nieznajomy”. Też horror zresztą. Więc nie od rzeczy będzie przypomnieć: po rewolwerze i samochodzie telefon jest trzecim w kolejności gadżetem, który popchnął światowe kino. Tylko Amerykanie wyprodukowali 500 z górką filmów, gdzie intrygę nakręcał telefon. Przypomnijmy więc chociaż najciekawsze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Różewicz na Broadwayu

„Odchodzi” w teatrze La MaMa przy kompletach i owacjach Korespondencja z Nowego Jorku Jak mówi, to wi… – powiadają we Lwowie. W Nowym Jorku dobrze pasuje to do recenzenta teatralnego „New York Timesa”, Johnatana Kalba. Jest to bez wątpienia fachowiec, który wie, co mówi i pisze, a szczególnie w dziedzinie teatru awangardowego. Jeżeli w ogóle chwali, to oszczędnie, ważąc komplementy i na pewno nie na wyrost. Dlatego z niemałą satysfakcją należy odnotować jego dwa teksty w „NYT” na temat wystawianego w słynnym teatrze La MaMa spektaklu „Odchodzi”

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Wielka kasa na ekranie

Liczbą filmów o kasie nie dorównujemy Hollywood, ale i w polskim kinie jest w czym wybierać Jedno z najpoważniejszych pism gospodarczych świata, „Forbes”, wytypowało 10 najlepszych filmów o pieniądzach. Wygrał „Wall Street” Olivera Stone’a (1987). Było w czym wybierać – pieniądz w zachodnim kinie to dopiero sprężyna dramaturgiczna! A w polskim? O to do tej pory nikt nawet nie zapytał. Zróbmy więc bilansik. Ładunek moralnego niebezpieczeństwa Pieniądz za Bieruta miał się w polskim kinie fatalnie i płasko. Pamiętacie „Karierę” (1955) wymyśloną przez Tadeusza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Szanujmy wspomnienia

Ratujmy kino Iluzjon! Na razie jeszcze nie przed likwidacją, ale przed rozsypką Czy warszawskie studyjne kino Iluzjon, jedyne miejsce w stolicy, gdzie można zobaczyć filmy Bergmana i Bunuela, przestanie istnieć? Raczej nie, ale jedno jest pewne: ta zasłużona placówka wymaga szybkiego remontu. Wołają o to skrzypiące fotele, fatalny ekran, mizerne nagłośnienie i brak klimatyzacji, a także miłośnicy ambitnych filmów, którzy w obronie swojego ulubionego kina gotowi są zachować się jak Rejtan. Zwłaszcza że niedawno pojawiły się pogłoski o rychłej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Czego brakuje w polskim kinie po śmierci Kieślowskiego?

Kazimierz Kutz, reżyser, wicemarszałek Senatu Najprościej mówiąc, brakuje jego postawy obywatelskiej. On był blisko rzeczywistości, w której żył, blisko ludzi. Miał w sobie jakieś apostolskie znamię. Filmy stają się z czasem bytem niezależnym od reżysera, a życie toczy się swoim rytmem. To, co dziś może się nie podobać, za 10 lat bywa odkrywane na nowo. U Kieślowskiego na pewno będzie wartością to, że był w ludziach, że poruszał się w tym ich, w tym naszym marnym świecie. Janusz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Casanova wraca

Kino nie może się obejść bez łamania seksualnego tabu Za kilka dni w kinach kolejny „Casanova” (USA reż. Lasse Hallstrom). Z nim pytanie: po co kino sięga do erotycznego ramola sprzed 300 lat? I odpowiedź: bez Casanovy kino może się spokojnie obejść. Nie może się jednak obejść bez łamania seksualnego tabu. Bo po to istnieje. Seks nieletnich Seks na ekranie? Teoretycznie nie ma o co kruszyć kopii – w jednym pornograficznym filmiku, dostępnym na rogu za pięć złotych, jest tyle nagości i kopulacji, ile

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Pejzaż po Kieślowskim

10 lat po śmierci reżysera brakuje kina, jakie uprawiał. Nie tylko w Polsce Wielu chętnie ogłosiłoby zmierzch jego spojrzenia na kino. Że to już niemodne, nieadekwatne, miałkie i trywialne. A tu jak na złość legenda jednego z największych reżyserów XX w. rośnie, a filmy się nie starzeją. Bo 10 lat (zmarł 13 marca 1996 r.) po śmierci Krzysztofa Kieślowskiego jego twórczość wciąż jest nam potrzebna i nie straciła nic ze swej siły. Malkontenci po prostu nie mają racji. Piekło naśladownictwa Może

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Wariacje andersenowskie

Nasz redakcyjny kolega, Krzysztoff Skain May, jest twórcą o niezwykle szerokich zainteresowaniach, obejmujących zarówno malarstwo i grafikę, scenografie teatralne, telewizyjne i koncertowe, aranżację wnętrz, jak i muzykę. Jedną z jego fascynacji odzwierciedla wystawa „Nie daj się smutkowi (według baśni Andersena)” w Galerii Stara Prochownia. To powrót do miejsca debiutanckiej ekspozycji z 1975 r., ale temat nie jest wcale powrotem do dzieciństwa, jak mogłoby sugerować nazwisko słynnego bajkopisarza. Artysta sam zresztą przyznaje, że baśnie Andersena

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Muzyczne Oscary

Kompozytorzy filmowi kolekcjonują nominacje do nagrody Akademii. Rekordziści mają ich po kilkadziesiąt Sztuka to czy nie? Tarcia na linii kompozytorzy muzyki poważnej-twórcy muzyki filmowej raczej nie skończą się nigdy. Ci pierwsi na ogół z góry patrzą na wszelkie filmowe utwory. Zwłaszcza że czasem do pisania partytur ekranowych biorą się utalentowani samoucy. Właściwie najłatwiej obrazić „poważnego” kompozytora stwierdzeniem, iż jego najnowsze dzieło brzmi jak muzyka filmowa… Jednak nawet wśród znakomitych artystów zgody co do tego nie ma.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Czarna lista Hollywood

Komisja McCarthy’ego złamała największe gwiazdy ekranu. „Good Night, and Good Luck” przypomina, jak jeden dziennikarz skutecznie się jej przeciwstawił Jeden odważny dziennikarz, Edward R. Murrow, jest w stanie skutecznie przeciwstawić się antykomunistycznej nagonce rozpętanej przez senatora McCarthy’ego. To przesłanie filmu „Good Night and Good Luck” (reż. G. Clooney), który prawdopodobnie zgarnie w tym roku bukiet Oscarów. Gratulujemy na zapas. Dla nas jednak od filmu ważniejszy jest kontekst

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.