Od czytelników
Adwokaci w roli ministrów sprawiedliwości
Prof. Widacki ma racje, że nie było i nie ma przeciwwskazań, by przedstawiciele palestry byli szefami resortów Dwa artykuły prof. Jana Widackiego odnoszą się do tego, czy adwokat może być ministrem sprawiedliwości? („Przegląd”, 25.11. i 9.12.2007 r.). Autor stwierdza – i słusznie – że brak ku temu przeciwwskazań. W artykule listopadowym wiele pisze o miejscu adwokatów w procesie karnym i podaje kilka nazwisk adwokatów – ministrów sprawiedliwości. Myli się przy tym, pisząc: „Adwokaci pełnili też ważne funkcje w polskim Państwie Podziemnymi
Marek konfabulował
List Tadeusza Zakrzewskiego do „Wprost” w sprawie Marka Piwowskiego List do „Przeglądu” Szanowny Panie Redaktorze, Na stare lata stałem się „bohaterem” sprawy związanej z Markiem Piwowskim. Gdyby nie był moim kumplem z lat młodości – machnąłbym ręką. Dyskusja o lustracji nie jest na moje nerwy. Ale z Marka robią superszpiega, a tygodnik „Wprost” próbuje obnażyć go do imentu. Pozwalam sobie załączyć kopię listu wysłanego do tego tygodnika (…). Szanowny Panie Redaktorze Artykuł we „Wprost” pt. „Rejs w kłamstwo” wpisuje się w ogólny
Uzasadnione niepokoje
Niepublikowany list Bolesława Drobnera odnoszący się do ukraińskich roszczeń terytorialnych wobec Polski Pan Jerzy Domański Redaktor Naczelny „Przeglądu” Szanowny Panie Redaktorze, Nawiązując do felietonu prof. Bronisława Łagowskiego pt. „Niepokoje Anny Strońskiej”, autorki książki „Dopóki milczy Ukraina” („Przegląd”, nr 40), w którym autor pisał m.in., że „pozostaje wiele niewyjaśnionych uczciwie lub celowo przemilczanych problemów we wzajemnych stosunkach polsko-ukraińskich”, pozwalam sobie przesłać list, który w październiku 1964 r. otrzymałem od posła dr. Bolesława Drobnera. Sądzę,
Kto mieczem wojuje…
Zniszczenie amerykańskiej bazy antyrakietowej w Polsce nie stanowi żadnego problemu „Rosji tarcza nie razi” – to tytuł na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” (29.08.2006 r.) dotyczący bazy antyrakietowej. Z treści artykułu nie wynika żadne zaniepokojenie autorów jakimkolwiek zagrożeniem bezpieczeństwa państwa polskiego, wynikającym z faktu usytuowania bazy na naszym terytorium. Do niedawna Rosja była zdecydowanie przeciwna rozmieszczeniu antyrakiet na terytorium Europy Środkowej. Kiedy zaczyna się wyjaśniać, że baza ma zostać zlokalizowana na terytorium Polski, już jej
Widziałem podobnych do niego
Günter Grass – drań, ofiara czy zwykły człowiek? W związku z bulwersującą, a zarazem kontrowersyjną „sprawą Grassa” chciałbym podzielić się z redakcją od zawsze mojego „Przeglądu” refleksją na ten temat, związaną z SS, z mym rówieśnikiem Günterem Grassem, z marcem 1945 r. i Gdańskiem. W mediach światowych, w tym w polskich, trwa swoisty szok po przyznaniu się noblisty Güntera Grassa do służby w Waffen SS. On sam ze zrozumiałych ludzkich względów nie ujawniał tej niewątpliwie przykrej dla niego, jakże smutnej prawdy. Po latach
Brednie na temat dwóch generałów
Sprostowanie, którego nie chciała wydrukować „Rzeczpospolita” W „Rzeczpospolitej” z 24-25 czerwca br. ze zdziwieniem zobaczyłem w artykule pt.: „Chłopcy z placu broni” taki oto fragment: „…wiceminister obrony narodowej gen. Stanisław Popławski (Siergiej Gorochow), wyszkolony w Armii Radzieckiej. Podczas wojny przeszedł cały szlak bojowy od Lenino do Berlina”. Tyle bredni w dwóch krótkich zdaniach rzadko się zdarza. Generał Popławski i generał Gorochow bowiem to dwie różne osoby, przy tym ani jeden, ani drugi nie mieli nic
Polak w programie Apollo-11
W nr. 31 „Przeglądu” ukazał się artykuł „Astronautów ocalił długopis”, w którym Krzysztof Kęciek opisał przebieg misji statku Apollo-11. Mało kto wie, że w 400-osobowym zespole NASA przygotowującym załogowy lot na Księżyc pracował uczony polskiego pochodzenia, Kazimierz Piwoński, alias J.K. Meson, który był konstruktorem radaru, tzw. Rendezvous Radar, umożliwiającego spotkanie w przestrzeni na orbicie księżycowej statku Apollo-11 z pojazdem księżycowym LM i ich powrót na Ziemię. Kazimierz Piwoński urodził się w 1920 r. w Bytomiu w powiecie
„Fakty” z piątej ręki
Daniel Olbrychski odpowiada po tekście „Butelka z celuloidu” Szanowny Panie Redaktorze, W czasie wakacji czytuje się rozmaite głupstwa. Ale co ma zrobić człowiek, który czyta bzdury na swój temat? Przez swoje długie życie zawodowe naczytałem się o sobie niewiarygodną ilość obrzydliwości. Miały różne konteksty. Polityczne również. Jako człowiek aktywnie sprzyjający opozycji rozumiałem napadających mnie Urbana, Kałużyńskiego, Krzywobłocką, Gontarza, Raczka, że wymienię „luminarzy”, aż do Wiesława Kota włącznie. Pisano o mnie obszernie w wielu językach.
Kotłownia – wracamy do tematu
Po tekście „Kotłownia” opublikowanym w poprzednim numerze „Przeglądu” otrzymaliśmy list, uzupełniający historię działalności WGI. Obrazuje on nastroje, jakie panują wśród osób, które zetknęły się z działalnością WGI. Oto jego fragmenty. Wszystko zaczęło się na przełomie 2000 i 2001 r., kiedy to pan Włodzimierz Soporek, główny udziałowiec Polamu Warszawa, spotkał się z panem Neilem Balfourem, biznesmenem z Wielkiej Brytanii, który z miłości do Polski zaczął u nas robić interesy. Razem w 2001 r. zrobili interes pod tytułem „Kupujemy








