Kto ty jesteś? Polak mały

Kto ty jesteś? Polak mały

Gdy przed kilkoma miesiącami w „Gazecie Wyborczej” przeczytałem fragment książki Grzegorza Gaudena „Lwów – kres iluzji”, czułem się, jakbym dostał obuchem w głowę. Jak to? Wydawało mi się, że o obronie Lwowa wiem wszystko, co wiedzieć można. Czytałem wiele, ale miałem też rodzinne relacje. Stryj, Stanisław Widacki, w randze kapitana dowodził nawet odcinkiem obrony (Dom Techników, szkoła Sienkiewicza, odcinek IV Snopków). Jego kuzyn, ppor. Mieczysław Widacki, dowodził w obronie Lwowa plutonem. Dwaj inni moi wujowie – wówczas kilkunastoletni chłopcy – walczyli w obronie Lwowa jako prości żołnierze. Temat tej obrony był w rodzinie żywy. Jednak ani z dotychczasowej lektury, ani z rodzinnych wspomnień nie dowiedziałem się, że bohaterskie Orlęta po zwycięskiej obronie Lwowa dokonały pogromu Żydów. Pogromu, w którym pomordowano bestialsko ludzi, obrabowano sklepy, spalono domy, a nawet synagogę. Kolejny mit prysnął.

Dlaczego nikt z moich bliskich, opowiadając mi o bohaterskich Orlętach, nawet o tym nie wspomniał? Nie wiedzieli? Nie mogli nie wiedzieć. Uważali to za coś tak normalnego i oczywistego, że nawet niegodnego wzmianki? Chyba jednak nie. Chyba wiedzieli, że było to coś, czego trzeba się wstydzić, dlatego skutecznie wypierali to z pamięci i dyskretnie przemilczali w opowieściach.

Teraz wiem, choć długo o tym nie wiedziałem, że pogromy Żydów dokonywane przez wojsko polskie w wojnie bolszewickiej były czymś normalnym. Tak się działo po zajęciu Mińska, Pińska i wielu innych miast i miasteczek kresowych. Ale historia jest skomplikowana, tak jak skomplikowane są natura ludzka i ludzkie wybory. Świat nie jest czarno-biały. Obrona Lwowa to zarówno bohaterstwo młodych obrońców miasta, jak i bestialstwo niektórych z nich okazane w czasie pogromu. I straszna zmowa milczenia pozostałych.

Gauden w książce dobrze osadzonej w realiach, opartej na rzetelnych źródłach, krok po kroku odsłania drugą, nieznaną stronę mitu. Spadną na niego gromy. W imię opacznie zrozumianego zdania Wyspiańskiego, odczytanego bez wyczucia ironii poety, że „świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były”, będą mu „prawdziwi patrioci” wypominać, że on świętości właśnie szarga. Zostanie przez bezrozumnych wyznawców polityki historycznej (czyli historii na usługach partii rządzącej) uznany za anty-Polaka, drugiego Grossa.

Jeżeli historia ma czegoś nauczyć, a nie tylko dostarczyć paru bezmyślnych na ogół haseł i symboli, musi przede wszystkim mówić prawdę. Nawet tę najbardziej bolesną. Jak mamy być lepsi, mądrzejsi, jeśli w swojej historii nie znajdziemy błędów, nie zrozumiemy ich istoty, nie odnajdziemy przyczyny, zła nie nazwiemy złem lub będziemy udawać, że go nie było? Historia zredukowana do infantylnych rekonstrukcji lub patriotycznych napisów na T-shirtach, łączących skrzydła husarskie z „żołnierzami wyklętymi”, jest historią dla idiotów. Jej celem jest nie nauka życia, ale poprawa samopoczucia człowieka bezrozumnego i zakompleksiałego. Może to nawet komuś potrzebne. Niech będzie. Jednak świadome zredukowanie historii do takiego wymiaru, jej bezrefleksyjność, popularyzacja w programach szkolnych i państwowej propagandzie, jest zbrodnią na narodzie i na jego przyszłych pokoleniach.

Gdy byłem dzieckiem, mama nuciła mi piosenkę o najmłodszym poległym obrońcy Lwowa, o Jurku Bitschanie: „O mamo, otrzyj oczy / Z uśmiechem do mnie mów, / Ta krew, co z piersi broczy – / Ta krew to za nasz Lwów!… / Ja biłem się tak samo / Jak starsi – mamo, chwal!… / Tylko mi Ciebie, mamo, / Tylko mi Polski żal!…”. Mama nuciła ze łzami w oczach, a ja płakałem. Pamiętam, z jakim wzruszeniem pokazywałem przed laty swoim dzieciom miejsce na cmentarzu Łyczakowskim, gdzie zginął Jurek Bitschan i jego grób na cmentarzu Orląt.

Czy po książce Gaudena inaczej będziemy patrzeć na ofiarę bohaterskich obrońców Lwowa? Nie sądzę. I nie o to Gaudenowi chodziło. Ale może spojrzymy na te wydarzenia z jakąś głębszą refleksją? Miłość Polaków do ich miasta, do Lwowa, ich poświęcenie, nieraz ofiara krwi i młodego życia, zawsze będą zasługiwać na podziw i szacunek. Znajomość faktów opisanych przez Gaudena dopełni tylko wielowymiarowego obrazu. Pokaże, do czego prowadzą antysemityzm, pogarda dla innego człowieka z racji jego wyznania i narodowości. Pokaże też, że wojna, nawet sprawiedliwa, toczona z najszlachetniejszych pobudek, jednak deprawuje. Usypia sumienie, pobudza najokrutniejsze ludzkie instynkty. Zwalnia wszystkie hamulce społeczne i moralne. Książka Gaudena pokazuje, że granica między Orlętami a „bydlętami” może być bardzo delikatna. I że pilnie tej granicy trzeba strzec.

Treść książki Gaudena była dla mnie szokiem. I za to jestem mu wdzięczny.

Wydanie: 29/2019

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Komentarze

  1. amelie2
    amelie2 15 lipca, 2019, 08:06

    Miały miejsce napaści na Żydów w miejscowościach odzyskanych od ZSRR podczas wojny 1920 roku. Ale trzeba przypominać o powodach tych napaści. Bo najprościej jestt mówić i pisać o polskim antysemtyźmie. Tymczasem to Żydzi byli najgorszymi wrogami Polaków gdy tylko pojawiała się władza radziecka. To oni wskazywali Polaków do wywózki, albo rozwałki. To oni natychmiast wstępowali do radzieckiej bezpieki. Powtórkę tej sytuacji mieliśmy po 1945 roku. Jestem stary i pamiętam. Mam w rodzinie ofiary tego antypolonizmu. Jeden skazany na śmierć, drugi wywieziony do Workuty. Wiele na ten temat pisał Albin Siwak. Na podstawie źródłowych dokumentów i własnych przeżyć. Ale jego ksiązki są dostępne tylko w drugim obiegu.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Jadwiga
    Jadwiga 16 lipca, 2019, 16:38

    Przepraszam, ale cytowana piosenka nie jest o Jurku Bitschanie. To „Orlątko Oppmana, zaś Piosenka o Jurku Bitschanie jest autorstwa Anny Fischer i zaczyna się tak:
    ” Mamo najdroższa bądź zdrowa
    Do braci idę w bój
    Twoje uczyły mnie słowa
    Nauczył przykład Twój…”
    Też to moja Mama śpiewała.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy