Okna na Krakowskie Przedmieście

Okna na Krakowskie Przedmieście

I już dawno po świętach, które z każdym rokiem stają się coraz bardziej świeckie. Jak zawsze w tym czasie porusza mnie piękno religii, chociaż nie mam wątpliwości, że to fikcja, potrzebna ludziom, gdyż jesteśmy tylko drobinkami w otchłani kosmosu. Wielkanoc z rodziną żony pod Warszawą. Jej brat – no właśnie, jak go nazwać, to przecież już nie rolnik, bardziej farmer i biznesmen – ma interesy rozsiane po całym świecie. Nadal jednak dawnym chłopskim zwyczajem próbuje trzymać dziesięć srok za ogon. Rozmowy przy stole nie tylko o pogodzie, o groźnych dla sadów przymrozkach, ale głównie o komputerowych systemach sterowania maszynami. Ma problem, czy warto kupić samochód elektryczny, sąsiad kupił i nie narzeka. Polska wieś, kiedyś tak konserwatywna i zachowawcza, w sporej części już taka nie jest. I oczywiście kpiny z krowy i świni+.

To bydełko+ to policzek dla nauczycieli. Na szkole moich dzieci widnieją plakaty z krowami i świniami, z ironicznymi komentarzami. W pobliżu mojego domu w Międzylesiu jest Helenów, ośrodek dla dzieci upośledzonych, o jeszcze przedwojennej tradycji, zanurzony w dużym parku. Tu też nauczyciele strajkowali i widać było świnie i krowy na plakatach. Kiedy ten felieton się ukaże, nauczyciele już pewnie wrócą do pracy, zbyt długi strajk obróci się przeciwko nim. Uważam, że powinni wrócić do tablic, by uczyć tego, czego naprawdę chcą – z pominięciem podstawy programowej. Czyli inspirować, uczyć kreatywności, a nie zamulać. To byłaby nowa forma strajku. Tylko czy mają do tego dosyć inwencji i wiedzy? Nie wypada teraz krytykować nauczycieli, kiedy mają tak trudną sytuację i walczą o słuszną sprawę, ale selekcja negatywna zrobiła swoje w tym zawodzie.


Jak zawsze śledzę z okna pociągu zmiany na lepsze w polskim krajobrazie, uparcie jednak dominuje chaos przestrzenny, od którego aż kręci się w głowie. Co myśmy zrobili z naszą Polską, jak można było tak ją zbrzydzić i zaśmiecić architektonicznie. To, co nowe i ładne, podkreśla szpetotę lat 60., 70. i 80. Nadal mamy fatalne prawo budowlane, więc nadal źle się dzieje.


Z moim partnerem tenisowym, wybitnym malarzem, gramy dwa razy w tygodniu. Zestarzeliśmy się na tych kortach. Gramy od lat, paradoksalnie od stanu wojennego. Dziwne uczucie, ciało i umysł pamiętają dawne możliwości, przede wszystkim szybkość dochodzenia do piłek, a teraz coś przeszkadza i piłki uciekają. Tylko czasami się zapominam i na chwilę w uderzeniu rakietą odnajduję dawną młodość. Nie zmieniły się za to nic a nic nasze rozmowy. Jak w czasach PRL wymieniamy uwagi, jak obrzydliwie jest i jak oni kłamią. I omawiamy najbardziej odrażające postacie na scenie politycznej. Niektórzy są straszni i śmieszni, jak Ryszard Czarnecki, okrągły pączek w maśle władzy. Sasin – cynik kartoflany, Bielan – cynik złowrogi, Morawiecki – cynik wzruszony bajkami, które opowiada. Gabinet osobliwości.


Nie sądzę, by w Polsce było więcej głupoty niż gdziekolwiek indziej, mam nawet wrażenie, że w tej dziedzinie Bóg obdzielił świat nadzwyczaj sprawiedliwie. Są tylko różne rodzaje mądrości i głupoty. Wspólnym mianownikiem większości naszego społeczeństwa jest brak wiary w siebie i potrzeba opieki z zewnątrz. Łakniemy kogoś, kto w końcu nam powie: „Jesteś coś wart, choćby z tego powodu, że tam jest ten obcy i inny, który ci zagraża i jest jeszcze mniej wart niż ty”. To jest kaloryczne paliwo dla PiS.


Galeria Art, galeria Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków, miała okna pełne współczesnego malarstwa patrzące na Krakowskie Przedmieście i na pomnik Mickiewicza. To miejsce zostaje przez Ministerstwo Kultury zmienione w magazyn. Było ważne i kolorowe, znak sztuki na głównej promenadzie Warszawy, czasami tam bywałem na wernisażach. Kieruje galerią Wojtek Tuleya. Znam go od wielu lat. Tak, to brat sędziego Igora, który stał się symbolem walki o niezależne sądy. Wojtek, chociaż starszy od brata, jest identyczny, ma nawet takie same gesty, intonację. Czy to możliwe, że ministerstwo sztuki narodowej i patriotycznej z tego powodu niszczy galerię? A może dlatego, że nie ma tam świadectw męczeństwa polskiego narodu, żadnych kościelnych czy smoleńskich symboli? Galeria promuje zgniłą zachodnią sztukę. Może tak źle jeszcze nie jest, ale w tę stronę zmierzamy.

Wydanie: 19/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy