Papier toaletowy

Papier toaletowy

Ponad połowa Polaków deklarowała gotowość przyjęcia na Wigilię uchodźcy lub migranta – wynika z badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. Rękę do migrantów znacznie chętniej wyciągają niewierzący niż osoby wierzące i regularnie praktykujące. Jakże to znamienne. Polska religijność jest naskórkowa, jest ornamentem, falbanką, a czasami parawanem przysłaniającym liczne grzechy.

*

Pegasus, czyli podsłuchiwanie polityków i prawników przez pisowskie służby. W normalnym kraju to byłby wybuch bomby atomowej, a u nas tylko awanturuje się opozycja, prosty lud pisowski o niczym się nie dowie z mediów reżimowych. Doszło do tego, że w ramach świątecznych życzeń obok zdrowia wymienia się i takie, by PiS szlag trafił. Tuż przed Wigilią szambiarz pan Krzyś ratował nas swoją wielką ssawką przed katastrofą; żegnając się, uzgadniamy, że PiS gorsze od covidu. Jesteśmy zatruci rządami tych paranoików, więc smuga smutku była na obrazie świąt, które zrobiły się śnieżne.

*

Politolodzy mówią, że zmierzamy na Wschód i oddalamy się od Zachodu. Ale można na to spojrzeć inaczej. Prezes chce, abyśmy byli innym Zachodem, tym, jak sądzi, prawdziwym. Cały liberalny dorobek Europy jest do odrzucenia. Bo on doprowadził do rui i porubstwa, do małżeństw jednopłciowych i do aborcji. A Europę pcha to do stworzenia superpaństwa, gdzie kraje będą tylko stanami.

*

To już oddaliło się w czasie, prosiłem syna Daniela, by poszedł za mnie na warszawską manifestację, bo my na imieniny do przyjaciół, dalekich międzyleskich sąsiadów. Są jeszcze dwie pary. Wszyscy z wyjątkiem mojej żony jesteśmy w podobnym wieku, więc trochę o chorobach i że nieźle wytarmosił nas czas. Czuję się jak na wagarach, że nie na manifestacji, mam małe wyrzuty sumienia. Nie starcza nam już sił, by rozmawiać o sytuacji politycznej, czasami tylko robimy aluzje. W toalecie zastaję papier toaletowy z wizerunkiem prezesa na każdym listku. To znak, jak daleko zaszliśmy w swoich emocjach. Ale też znamienne, że wcale nie wydało mi się to niesmaczne.

*

Zaczynamy być zmęczeni naszą niezgodą, naszym bezradnym gniewem i nienawiścią do PiS, to bardzo wyczerpujące uczucie. Swój bezradny gniew przerzucamy też na opozycję, że tak nawaliła i nawala. Nie wybaczymy jej, jeśli znowu przegra. A przegra, jeśli będzie się zachowywać, jak się zachowuje. Jak mówi młodzież, strzelać focha. Specjalizuje się w tym Hołownia. Drażni lewica i ten Biedroń tam na przyczepkę, z przylepionym sztucznym uśmiechem. Nie wybaczymy Tuskowi, jeśli po staremu będzie zarządzał Platformą, wycinając ludzi, którzy mogą być dla niego konkurencją. I jeśli nie podwinie ogona, by jakoś się dogadać z pozostałymi liderami. Jest zupełnie oczywiste, że trzeba się zjednoczyć na czas wyborów, grymasić można potem. Wielu moich znajomych zaczyna się obrażać na polski naród. Naród jak naród. Ten naród dużo przeszedł. I mógł trochę zgłupieć. A naród amerykański – czy mądrzejszy ze swoim uwielbieniem dla Trumpa? Naród angielski wysiudał Zjednoczone Królestwo z Unii. Francuzi masowo głosują na faszystkę. A my spokojnie możemy wygrać z populistami za dwa lata. Tylko trzeba trochę sprytu, uporu i wytrwałości. I jedności. To jest w zasięgu ręki.

*

Północnokoreańskie władze zakazały obywatelom śmiania się, picia alkoholu i robienia zakupów przez 11 dni. Kary za śmiech surowe, nawet kara śmierci. To miało ułatwić przeżywanie żałoby w 10. rocznicę śmierci Kim Dzong Ila, ojca Kim Dzong Una. Naprawdę nie jest u nas tak źle, nie powinniśmy za wiele narzekać.

*

To było oczywiste, że dla TVN nie ma miejsca w państwie PiS. Dlatego Sejm przegłosował lex TVN. Bo jak mogą istnieć obok siebie dwie tak odmienne wizje rzeczywistości – jedna w stylu Korei Północnej, druga europejska i zachodnia? Prędzej czy później musiało dojść do jakiegoś przesilenia. Sądziłem, że Andrzej Duda raczej odeśle ustawę do Trybunału Przyłębskiej, ale ją odrzucił. Nie mieli racji pesymiści, chociaż do tej pory zawsze ją mieli. Poczułem nawet coś w rodzaju wdzięczności i sympatii do prezydenta, lecz zawstydziłem się tego uczucia. Duda był w potrzasku, wyobrażam sobie, jak biegał po pałacowych pokojach, radził się żony. Nie podpisze, prezes nie daruje, podpisze – hańba na cały świat. To był ostatni moment, by urwać się z łańcucha. Druga kadencja, niczego nie ryzykował. Zostaną nam jednak w pamięci symboliczne obrazy: poseł Mejza, który, samozawieszony, odwiesił się i przybył do Sejmu, by zagłosować. I ten dureń Kukiz przemykający chyłkiem korytarzami Sejmu. A teraz jednak ulga, jakieś bezpieczniki demokratyczne jeszcze działają, trudno byłoby nam wytrwać bez TVN. I to weto może mieć ogromne znaczenie polityczne, ludzie uwierzą, że z PiS da się wygrać, że nie jest monolitem, że protesty przynoszą skutek.

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 2/2022

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy