Paraliż postępowy

Paraliż postępowy

Wstyd się przyznać, ale w sprawach publicznych praktykuję czasami pocieszanie się cudzymi nieszczęściami, dlatego proszę mojego kolegę w Waszyngtonie, by napisał, jak widzi Donalda Trumpa. Odpowiada: „Nie mam żadnych wątpliwości, że jego rządy będą miały katastrofalne konsekwencje dla Ameryki i w znacznej mierze dla świata. Szczególnie jeśli wygra wybory ponownie, na co wiele wskazuje. Nie wiem, czy potrafię wyliczyć wszystkie przymiotniki opisujące Trumpa: psychopata, rasista, hejter, półgłówek, prostak, cham, egomaniak. Patentowany kłamca i mitoman, który wierzy we własne kłamstwa. Toksyczna, narcystyczna i impulsywna osobowość. Pozbawiony moralności i godności. Niezdolny do zrozumienia, a zatem i zachowywania ładu konstytucyjnego i praworządności. Niewątpliwie osobnik zaburzony umysłowo”.

No to ładnie, myślę. Nie tylko my mamy polityczny pasztet. Tyle że tam ma to wymiar globalny.

W tym samym czasie zaskakuje mnie telefonem przyjaciel z Los Angeles. Przybył do Warszawy. Jest operatorem filmowym. Nie widzieliśmy się kilka lat, jak zwykle najpierw rozmowy o tragediach, kto ze znajomych umarł, kto nagle stał się pisowcem i jakie to niepojęte, a są trzy takie osobliwe przypadki w naszym kręgu towarzyskim. Cytuję Boya: „Bo paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy”. A potem gadamy oczywiście o polskim nieszczęściu politycznym i o amerykańskim. Obaj śledzimy jedno i drugie. „W normalnej sytuacji – mówi – każde zdanie, jakie wypowiada ten kretyn, spowodowałoby w Stanach trzęsienie ziemi. A teraz tak się nie dzieje”. To też świadczy o skali problemu. I dodaje: „Mieszkałem przez wiele lat w różnych krajach, ale najlepiej czułem się zawsze w Stanach. Też dlatego, że tam nikt nigdy nie interesował się i nie pytał, skąd jestem. A teraz nagle zacząłem się czuć źle”. Wyjaśnia, że nie ma skłonności do myślenia spiskowego, ale nie może się oprzeć wrażeniu, że jednak ten dramat rozegrał się wedle rosyjskiego scenariusza.

Czytam właśnie, że w Kanadzie mają problem. Dorastający chłopcy rysują wszędzie penisy, a firmy chętnie wypuszczają na rynek różne produkty o fallicznych kształtach. Tymczasem obraz łechtaczki jest praktycznie nieobecny w społecznej świadomości i faceci nie wiedzą, jak dawać rozkosz kobietom. To chyba prawda, pamiętam, jak moja znajoma narzekała kiedyś obrazowo: „Dlaczego mężczyźni nie wiedzą, gdzie mieszka łechtaczka?”. I właśnie dlatego w Kanadzie zrodził się pomysł na kampanię edukacyjną, która zachęca do rysowania łechtaczek. Ciekawe, co o tym sądzą nasi eksperci w sprawach seksu, czyli prezes i biskupi.

Prezes musi znać się również na tym, bo zna się na wszystkim. Okazał się nawet niespodziewanie wybitnym specjalistą od internetu. Do pięciu cudownych podarunków na kolejnej konwencji miał dołączyć szósty, co wcześniej zostało zapowiedziane. Szykowała się wielka niespodzianka. Cała Polska wstrzymała oddech. I jest! Prezes zagwarantował Polakom wolność, jakiej nie ma nigdzie w Europie. Słychać wielki lament od Tatr do Bałtyku. Naród myślał, że będą znowu jakieś pieniądze, a to tylko wolność, jakby tym można było się najeść. Prezes wołał z trybuny: „Wolność to szczególne słowo, którego treścią jest wartość, która leży w centrum cywilizacji europejskiej, naszej kultury. Wolność to wartość, która określa sens naszej historii”. Długo filozofował na temat wolności, ostrzegał, że Europa wcale nie jest jej gwarantem, bo chce nałożyć cenzurę. I piękna puenta: „Polska w dzisiejszym świecie, gdzie wolność się cofa, w Europie pozostanie wyspą wolności”. Jak wiadomo, rzecz dotyczy dyrektywy unijnej w sprawie praw autorskich i internetu, prezes straszy, że internet będzie cenzurowany. Tu celem wyborczym – nie znoszę słowa target – jest młodzież, która internet traktuje jak ryby wodę. Ją teraz trzeba postraszyć i uwieść.

Morawiecki, monstrualny lizus, wtóruje prezesowi. „Ja chcę z tego miejsca obiecać wszystkim naszym wspaniałym youtuberom, blogerom, influencerom, forumowiczom, wszystkim internautom, że będziemy walczyć o wolność słowa w internecie, że to jest dla nas niezbywalny imperatyw wolności gospodarczej. Internauci, jesteśmy z wami”, zapewnił. Tak się zaplątali w swoje kłamstwa, że w nie wierzą. Polska jako wyspa wolności atakowana przez mroczne siły, ale my się nie damy, bo z nami jest prezes. Ale spektakl!

Wydanie: 15/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy