Pękanie lodu

Kuchnia polska

To tylko jeden dzień w Sejmie: poseł sprawozdawca, w dodatku przewodniczący Komisji Regulaminowej, nie może wystąpić na trybunie, z której uzasadniać ma pozbawienie innego posła immunitetu, ponieważ jest na to nazbyt pijany. Zamiast posła sprawozdawcy wchodzi na trybunę posłanka z Ligi Polskich Rodzin i odmawia przez mikrofon Ojcze nasz. Posłowie Samoobrony blokują mównicę sejmową, domagając się przeniesienia debaty nad pozbawieniem Andrzeja Leppera immunitetu poselskiego na godziny poranne, żeby argumentacji obronnej lidera Samoobrony mogło wysłuchać przez telewizję społeczeństwo. Demonstracja ta jednak jest niepotrzebna, ponieważ, jak się rzekło, poseł sprawozdawca jest pijany, a posłanka się modli. Kiedy marszałek Borowski wyłącza niezdyscyplinowanym posłom mikrofon, ci przemawiają przez własną aparaturę nagłaśniającą, co przy burzliwym rozwoju elektroniki może okazać się trwałym polskim obyczajem parlamentarnym. Gdy wreszcie przeniesiono debatę nad immunitetem na inny termin, ale także bez transmisji telewizyjnej, Samoobrona odnosi jednak sukces – publicznością przy telewizorach stają się posłowie głównych klubów, którzy demonstracyjnie nie chcą słuchać przemówienia Leppera na sali, jednak są go na tyle ciekawi, aby zapoznać się z nim przez monitory zainstalowane w gmachu Sejmu.
Opinia publiczna ma złe zdanie o pracy Sejmu. Zaufaniem darzy tę instytucję bodaj tylko 25% ankietowanych. Jest to mniej więcej połowa tych, którzy w ogóle wzięli udział w wyborach parlamentarnych. Druga połowa, jak widać, rozczarowała się do ciała, które powstało w wyniku oddanych przez nią głosów. Moim zdaniem jednak, opinia publiczna się myli. To prawda, że mamy Sejm być może niezbyt zdolny do normalnej, regularnej pracy ustawodawczej i może nadmiernie widowiskowy. Ale nie przesadzajmy. W parlamencie włoskim posłowie nieraz bili się w swoich ławach, zaś w rosyjskiej Dumie mordobicia, zwłaszcza z udziałem Żirinowskiego, też nie należą do rzadkości. Tak więc mieścimy się w standardach między Zachodem a Wschodem. Mamy za to Sejm jak nigdy dotąd autentyczny jako reprezentacja i portret swoich wyborców. Po raz pierwszy chyba w polskim Sejmie reprezentowane są wszystkie postawy, wszystkie warstwy i wszystkie obyczaje, jakie rzeczywiście panują w Polsce. Za każdym z posłów stoi autentyczny elektorat, który uważa, że ich wybraniec postępuje słusznie. Mają swoje poparcie posłowie w muszkach i nienagannie skrojonych garniturach, mają swoje poparcie zaaferowani pracownicy nawy państwowej, mają ci, którzy uważają, że dobrze jest dać w zęby – chociaż, zwracam uwagę, nikt jeszcze nikogo w naszym Sejmie nie spoliczkował – ma wreszcie posłanka, która sądzi, że w tym rozgardiaszu najlepiej się pomodlić.
I otóż ten Sejm właśnie, jak przystało na reprezentację narodu, pokazuje nam, do jakiego stopnia chodzimy po cienkim lodzie. W Polsce w ostatnich latach ukształtowało się coś, co na świecie określa się jako poprawność polityczną. Poprawność polityczna jest nie tylko zbiorem formułek, które należy wypowiadać, aby się nikomu zbytnio nie narazić, wyrażając przy tym własne „w pewnym sensie poglądy”, jak to napisał kiedyś Różewicz. Poprawność polityczna jest również terenem, po którym wypada się poruszać, nie wykraczając poza jego granice.
Przykładem tego może być chociażby służba zdrowia. Od wielu lat dyskutujemy o rozmaitych mieszczących się w granicach poprawności politycznej projektach reformy służby zdrowia. Ale czy komuś przyszło do głowy, że naprawdę palącym problemem służby zdrowia stanie się to, aby nie mordowano pacjentów w karetkach pogotowia, a także nie kontraktowano ich zwłok „na pniu” w zakładach pogrzebowych? Co roku dyskutuje się o budżecie, który wyznacza rozwój lub uwiąd poszczególnych dziedzin życia, ale czy ktokolwiek dotąd poprzez cyfry budżetu widział rosnącą liczbę ludzi bezdomnych, zamarzających zimą albo żyjących w kulturze śmietnikowego zbieractwa? Dyskutuje się o problemach pracy i zatrudnienia, a także bezpieczeństwa, ale czy kiedykolwiek zadaliśmy sobie na serio pytanie, co właściwie zrobimy, kiedy co piąty już Polak będzie bezrobotny – a stać się to może jeszcze w tym roku – zaś największym, w dodatku dobrze zorganizowanym pracodawcą dla ludzi młodych i zaradnych stanie się, jak nazywa go Jeremy Rifkin, „czwarty sektor”, czyli sektor przestępczy?
Poprawność polityczna oznacza ślizganie się, nieraz bardzo piękne i figurowe, po nader cienkim lodzie. Ale ten lód pęka, często w całkiem nieoczekiwanych miejscach. Pękł w gmachu Sejmu. Pękł w pogotowiu. Pękł w budżecie w postaci przepastnej „dziury”. Pękł na rynku pracy. Za chwilę pęknie gdzie indziej, czego się jeszcze nie spodziewamy.
Pękanie lodu odbywa się także w skali globalnej. Pękł 11 września ubiegłego roku. Pękł w Argentynie. Pękł w Genui podczas demonstracji antyglobalistów. Za chwilę pęknie gdzie indziej, czego się jeszcze nie spodziewamy.
Pech obecnego rządu, który ogłosił właśnie swój program gospodarczy, polega na tym, że owo pękanie lodu – a można by także powiedzieć, że pękanie ludu, co oglądaliśmy niedawno w Stoczni Szczecińskiej – przypadło akurat na jego kadencję. Po „stu dniach” Millera zastanawiano się, czy jego rząd jest lepszy, czy gorszy od poprzednich. Co do mnie, jestem przekonany, że jest lepszy, ale ma pecha. Ponieważ jego powstanie przypadło na okres pękania lodu, pod którym ukazuje się nam obraz Polski i świata zgoła niepodobny do tego, jaki mieścił się dotąd w granicach poprawności politycznej. Na taki okres potrzebny jest nie tylko dobry, ale wielki rząd. A więc taki, który potrafiłby wyskoczyć z koleiny politycznej poprawności, zobaczyć, co dzieje się pod lodem i wyciągnąć stąd niekonwencjonalne wnioski.
Na razie jednak nasze wysiłki skierowane są na poprawność, a więc możliwie największe upodobnienie się do tego, co obowiązuje jako standard w tak zwanym cywilizowanym świecie. Ale tam posłowie sprawozdawcy nie są pijani, posłanki nie modlą się na mównicy, a stronnictwa polityczne nie korzystają w Sejmie z własnego nagłośnienia. Pod lodem jest po prostu woda, a nie jak u nas tajemnicza czeluść.

 

 

Wydanie: 5/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy