Tag "Attaché"

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Wzruszenie ogarnęło ludzi w MSZ, gdy przeczytali w miesięczniku „Twój Styl” artykuł o japońskiej rodzinie cesarskiej. A w nim fragmenty, w których pojawiał się ambasador RP w Tokio, Jerzy Pomianowski, z żoną Marią. O żonie było więcej – dowiedzieliśmy się, że gra na suce (suka przypomina wiolonczelę, na tym zapomnianym ludowym instrumencie gra na świecie kilka osób, więc chwali się pani Marii oryginalność). No i że jest przyjaciółką cesarzowej Michiko. Z artykułu wynika, że przyjaźń polega na tym, iż ambasadorowa „bierze wspólnie z cesarzową udział w warsztatach

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Wiadomość, która w MSZ była znana od ponad dwóch miesięcy (pisał o tym „Przegląd” w numerze z 3 czerwca), została teraz roztrąbiona na całą Polskę. Oto oficjalnie zgłoszono prof. Bronisława Geremka jako kandydata na stanowisko wysokiego komisarza ONZ ds. praw człowieka. Oficjalnie kandydaturę tę zgłosił minister Cimoszewicz, w formie listu do sekretarza generalnego ONZ, Kofiego Annana, przekazanego 11 kwietnia br. Kilkanaście dni wcześniej obecna szefowa komisji, Mary Robinson, oświadczyła, że nie będzie ubiegać się o kolejną kadencję.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

To się zdarzyło w długi weekend majowy. Kiedy polskie ministerstwa, w tym MSZ, odpoczywały. Ale za granicą trzeba było pracować. I w tym czasie do białoruskiego MSZ został wezwany I sekretarz polskiej ambasady w Mińsku. Takie wezwania to ewenement. Z reguły do MSZ wzywa się ambasadora, by wręczyć mu notę albo też w inny sposób dać wyraz swemu niezadowoleniu. Wezwanie ambasadora oznacza awanturę, wielkie halo. Wezwanie I sekretarza, i to do spraw administracyjnych, oznacza, że MSZ jest zainteresowane, by sprawę załatwić po cichu. A cóż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Słonko świeci, czas na pocztówkę z wakacji. Właśnie nadeszła do nas z Chorwacji. To kraj bliski naszym rodakom, w ubiegłym roku odwiedziło go ponad 400 tys. Polaków. W przypadku kłopotów czuwać ma nad nimi Wydział Konsularny naszej ambasady w Zagrzebiu, w sile dwóch konsulów i jednej pracownicy biurowej. A raczej – jednego konsula, kierownika wydziału, bo ten drugi, jego zastępca, zjeżdża właśnie do kraju. Zjazd jest efektem tego, że obaj panowie nie mają ochoty ze sobą współpracować. Sprawy w pewnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Kto by się spodziewał… Marcin Nawrot to dyplomata niepozorny, na pewno nie z czołówki polskich ambasadorów. Urodzony w roku 1953 późno podjął pracę, bo dopiero w roku 1983. Wtedy zaczął działać w piśmie „ABC”, poświęconym stosunkom polsko-ukraińskim. W roku 1989 wyjechał na stypendium do USA, potem przez dwa lata pracował w MON, by w 1991 r. rozpocząć przygodę z MSZ. Od Departamentu Promocji i Informacji, mniej ważnego w MSZ-etowskiej hierarchii niż departamenty merytoryczne. W lipcu 2001 r. nadszedł dla niego wielki dzień

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Od lat nie było w MSZ takiego rumoru jak po testach egzaminacyjnych z języków obcych, o których przeprowadzeniu zadecydował minister Cimoszewicz. O Jezu, jakiż podniósł się raban! W niechęci do pomysłu ministra, by każdy pracownik, który wyjeżdża za granicę, potwierdził znajomość języka obcego, zjednoczyli się najwięksi wrogowie. Twarda komuna z twardą „Solidarnością”. No bo kto by się spodziewał, że minister wytnie swym pracownikom taki numer! I to jakim pracownikom! Chodzi po MSZ i kolegach z ZSMP Wiesław Osuchowski, postać ważna w Departamencie Konsularnym,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Maj jest miesiącem Polonii, więc o Polakach rozsianych po całym świecie mówiono więcej niż zwykle – i w MSZ, i w kraju. Pomówmy i my – o instrumentach, które służą (przynajmniej teoretycznie) realizowaniu polityki wobec naszych rodaków. Otóż, po pierwsze, z okazji swojego miesiąca Polonia amerykańska otrzymała prezent – Bob Spanski, który ma wyłączność na emisję TV Polonia w Ameryce, po raz kolejny zmienił, bez uprzedzenia, platformę, na której program jest emitowany. Oznacza to, że wszyscy, którzy zapłacili po ponad tysiąc dolarów na anteny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Kwitną kasztany, mamy maj. Co robią maturzyści? Zdają egzaminy maturalne i kują. Co robią dyplomaci? Oni również zdają egzaminy i kują… A raczej to nie są egzaminy, to test na znajomość języka obcego, czyli pomysł ministra Cimoszewicza. 29 kwietnia w MSZ miał miejsce pierwszy egzamin. 14 kandydatów na ambasadorów pisało streszczenie w języku obcym. W zależności od kraju, do którego mają jechać – w angielskim, hiszpańskim, rosyjskim, francuskim albo portugalskim. A raczej 13 – bo jeden nie przyszedł. To ambasador Sobków, typowany

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Parę miesięcy temu pisaliśmy o dr. Wiesławie Walkiewiczu, byłym ambasadorze w Chorwacji, który był potem kandydatem na konsula generalnego w Kijowie. Kandydatem chyba niedoszłym, bo o tym, że ma wyjechać na Ukrainę, już nawet się nie mówi. Zresztą, Walkiewicz chyba już nie ma takich ambicji i koncentruje się bardziej na odzyskaniu pieniędzy, które będąc ambasadorem, zainwestował w Chorwacji i stracił. Przypomnijmy – ambasador odkładał pieniądze w prywatnym banku. Później, gdy chciał zlikwidować lokatę, bank zaproponował mu, by zamiast pieniędzy wziął…

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o pomysłach ambasadora RP w Kinszasie, Tadeusza Kołodzieja. Ambasador słał do Warszawy clarisy, że oto zakłada w stolicy Konga filię Uniwersytetu Warszawskiego. W filii mieli uczyć profesorowie z Warszawy, którzy mieli przylatywać do Kinszasy na dwutygodniowe wykłady. Prowadzone w języku polskim, bo studenci mieli się również uczyć naszego języka. Ambasador twierdził, że wszystko jest opracowane – całe przedsięwzięcie miało finansować czesne pobierane od kongijskich studentów (w wysokości 1000 dol. za semestr, w kraju, w którym przeciętny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.