Tag "Jerzy Domański"

Powrót na stronę główną
Kraj

Generał

90-lecie urodzin Wojciecha Jaruzelskiego Droga życiowa gen. Wojciecha Jaruzelskiego jest typowa dla jego generacji. Na jego życiu, a z pewnością na psychice, najmocniej odcisnęła się II wojna światowa. Był trzecim pokoleniem Jaruzelskich, które wywieziono na Sybir, bolesne przeżycia, śmierć ojca w Kraju Ałtajskim, bardzo silnie wpływały na jego postępowanie po 1945 r. Celem nadrzędnym tego, co robił, było dążenie do unikania kolejnych ofiar. Nawet jeśli przychodziło płacić za to wysoką cenę. Nowy, pojałtański podział

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Szymonie, Mazel Tov

Młodość nie ma nic wspólnego z wiekiem. A kto nie wierzy, może spojrzeć na Szymona Szurmieja. Króla kultury żydowskiej w Polsce. Wielkiego optymistę i realistę. Te dwie dusze zbiegły się, jak mówi Szewach Weiss, u Szymona zgodnie i harmonijnie. Dając światu osobowość niezwykle barwną. Ma więc rację Daniel Olbrychski, głosząc, że gdyby tak się stało, że Szymon Szurmiej by się nie narodził, należałoby go wymyślić. I chronić bardziej niż żubra. Chronić, bo jest zjawiskiem unikatowym i niepodrabialnym. Jedną nogą i częścią duszy jest w świecie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Partia żywi i ubiera

Czy demokracja może sprawnie funkcjonować bez partii politycznych? Kiedyś takie pytanie wydawało się kompletnie absurdalne. A dziś? Kolejne komunikaty z życia partii, zwłaszcza gdy zajrzy się za kulisy, dają obraz tak przygnębiający, że aż chciałoby się krzyknąć: A do cholery z nimi! Do polityki pchają się coraz głupsi i coraz bezczelniejsi. Selekcja negatywna, oparta głównie na kryterium wierności wobec liderów, sprawia, że praktycznie we wszystkich głównych partiach ton nadają ludzie, którzy zainteresowali się polityką na studiach. Krótko działali w młodzieżówkach,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Premier z Perugii

Sezon ogórkowy w mediach zaczął się w tym roku wyjątkowo wcześnie. Od występów Jana Marii Rokity w pięknej włoskiej Perugii. Rokita jest politykiem szczególnego rodzaju. Bardzo oryginalnym nawet na polskie warunki, gdzie nie brakuje dziwaków i ekscentryków. Uznawany przez część środowisk prawicowych bez mała za guru. Ma swoich wyznawców mimo wpadek, które każdego innego dawno by pogrzebały. Dla mnie Rokita jest przykładem człowieka, którego oceny tak bardzo rozmijają się ze światem realnym, że gdyby wydarzenia w Polsce miał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Urodzaj na kombatantów

Malowanie tego, co było w Polsce przed 1989 r., coraz czarniejszymi farbami jest już tylko przejawem kompletnej bezradności i wściekłej frustracji prawicowych polityków i mediów walczących między sobą o władzę. Gryzą się praktycznie o wszystko, a tym, co ich jeszcze łączy, jest wiara w czarną legendę PRL. Widzę w tych zachowaniach pewną prawidłowość. Im mniej samozwańczy weteran walki znaczył przed zmianą systemu (a o jego opozycyjności często nie wiedziała nawet najbliższa rodzina), tym bardziej pcha się dziś po ordery.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kalisz z wozu, komu lżej?

Z ogólnym przesłaniem wszyscy się zgadzają. A przynajmniej udają zgodę. Bo trudno polemizować z poglądem, że wielobarwna i różnorodna w zainteresowaniach lewica – jeśli chce coś znaczyć – musi ze sobą współpracować i szukać porozumienia. Tylko idąc tą drogą, polska lewica może wypracować atrakcyjną ofertę programową na szybko zbliżające się potrójne wybory. I co dla wyborców jest równie ważne – pokazać, że nie tylko ma ławkę kadrową, ale że siedzą na niej ludzie kompetentni i sprawniejsi intelektualnie i organizacyjnie od obecnej ekipy rządowej. Efekty

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Trener bez drużyny

Mieli być jak Barcelona i grać jak hiszpańska drużyna marzeń, która od lat królowała w światowej piłce. Tak Platforma Obywatelska miała rządzić w Polsce i w naszej polityce. Bo przecież nie miała z kim przegrać. A do drużyny trener Tusk pościągał wielu dobrych graczy z prawej i lewej flanki. Długo dawało to dobre efekty. I na polską ligę polityczną wystarczało. Ale dziś o drużynie Tuska można już mówić tylko w czasie przeszłym dokonanym. Przede wszystkim nie ma już tej drużyny. Jest jeszcze nazwa Platforma Obywatelska,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Głupi, głupszy, najgłupszy

Im więcej wokół mnie jazgotu i bredzenia wszechobecnych wielepów, czyli ludzi zawsze wiedzących lepiej od innych, tym częściej i życzliwiej myślę o kulturze. I to nie o tej masowej i popularnej, która jakoś sobie radzi, ale o niszowej, z górnej półki. Tej, której dziś jest najtrudniej. Bo nie mieści się w obecnym systemie zarządzania kulturą. Systemie, który opiera się na rozbudowanym kadrowo Ministerstwie Kultury i dziesiątkach instytucji centralnych. Czego efekt jest taki, że niewydolny, sformalizowany i zbiurokratyzowany system pożera większą część środków finansowych przeznaczonych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kto nie płacze po Gowinie?

Za swój wielki ministerialny sukces i powód do chwały Jarosław Gowin uważa otwarcie zawodów. Ale przecież to nie on był prekursorem deregulacji. Bo gdyby nie premier Tusk, który szeroko otworzył rząd dla niefachowców, to filozof z Krakowa nigdy by nie został ministrem sprawiedliwości. Bez Tuska nie byłoby błyskotliwej kariery medialnej Gowina. Kamer, wywiadów i komentarzy na każdy głośny temat. Czyli nie byłoby też festiwalu samochwalstwa i stroszenia piórek, na którym polityk PO zbudował swoją pozycję polityczną. O niebo lepszą niż przed ministrowaniem. Współtwórcy tego sukcesu, czyli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Wspólnota czytaczy

Młody człowiek budzi się nagle, bo miał koszmarny sen. Śniło mu się, że ktoś go porwał i kazał czytać książkę. To, niestety, nie jest abstrakcyjny dowcip, lecz coraz realniejszy opis życia. Dla ludzi, którzy pamiętają majowe kiermasze książek pod Pałacem Kultury i Nauki i nie tylko, bo organizowano je też w wielu innych miastach, masowy upadek czytelnictwa jest zjawiskiem z gatunku końca świata. Oczywiście naszego świata. Tego, w którym czytanie było i jest jedną z największych przyjemności. A człowiek, zwłaszcza inteligent,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.