Felietony {id:10, pr.90}
Artyści i arywiści {id:183373}
Kim są artyści – mniej więcej wiadomo. A kim arywiści? Słowo arywista, dziś nieco zapomniane, wedle trafnej podpowiedzi AI z popularnej przeglądarki internetowej oznacza „człowieka, który dąży do zrobienia kariery za wszelką cenę, często nie licząc się z innymi i nie przebierając w środkach. Słowo to jest synonimem karierowicza i dorobkiewicza”. Konflikt pomiędzy artystami i arywistami jest stary. Po jednej stronie stoją bogacze ubodzy duchem, po drugiej ubodzy materialnie, lecz bogaci duchowo wrażliwcy. Zatem nic nowego. A jednak w ostatniej burzy medialnej związanej z projektem pomocy artystom w zabezpieczeniu ich bytu zaskakuje mnie skala pogardy wobec artystów. Wydawało się, że po latach edukacji szkolnej i uniwersyteckiej, budowania muzeów, chwalenia się poetami i pisarzami uwagi bogatego filistra na temat artystów nie mają szans na zdobycie popularności. Tymczasem to on triumfuje. Co się stało? Głupiejemy. Obserwujemy niebywały regres w skali całej kultury zachodniej. Wydawało się, że nie cofniemy się już do epoki, w której genialni artyści przymierali głodem, a ich profesja była hurtowo zaliczana do niskich, podejrzanych moralnie i bezwartościowych. Albowiem wydawało się, że nie powrócą już czasy dzikiego, prostackiego, chamskiego kapitalizmu. [...]
Nasza delikatność {id:183383}
Można na powitanie kanclerza Niemiec odśpiewać „Rotę”, a zwrotkę „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz” nawet w przekładzie niemieckim. Można w Nowym Targu przywitać delegację z partnerskiego miasta słowackiego, np. Kieżmarku, wykonując widniejący do niedawna na stronie internetowej starostwa „Hymn Podhala” ze zwrotką „Nie damy Popradowej fali, Spisza z Orawą, z praojców sławą”, a nawet postraszyć gości dalszą zwrotką: „W Dunaju Chrobry bił granice, pójdziem na znoje, po ziemie swoje”. Można wreszcie, witając prezydenta Ukrainy, wręczyć mu książkę o zbrodniach ukraińskich na Wołyniu. Pewnie, że można. Byłby to afront? No chyba nie ma wątpliwości, że by był. Ale co, oprócz zademonstrowania chamstwa i wyrządzenia afrontu, można w ten sposób osiągnąć? Gdyby to miało prowadzić do jakiegoś pożytecznego celu, można by przeboleć nawet chamstwo. Jaki byłby jednak cel takiego afrontu? Co pożytecznego miałoby z niego wyniknąć? Sama przyjemność, że można go wyrządzić? Przełamanie kompleksu i pokazanie, że z nikim i z niczym się nie liczymy i stać nas na takie kabotyńskie gesty? Gdy mam do załatwienia coś z sąsiadem, to nie idę do niego i nie rozpoczynam konwersacji od stwierdzenia: [...]
Rozszarpywanie krzyża {id:183385}
Robert Bąkiewicz i jego szturmowy oddział pojechali do Berlina dźwigać duży, drewniany krzyż. Zamierzali go postawić na pohybel szwabom obok miejsca upamiętniającego męczeństwo Polski. Bąkiewicz nam dojrzewa i rośnie w oczach. Uderza w tym człowieku niezwykła harmonia, jego uroda i duchowość tworzą godną podziwu jedność. To dziecko PiS, ich wychowanek i ulubieniec. Czasami tylko z lekka od niego się dystansują, porządny chłopak, ale bywa, że przesadza. Generalnie to jednak nasz człowiek. Tak, to jest wasza prawdziwa twarz, niekiedy ukrywana pod maską. Prezesowi zresztą coraz częściej ta maska spada, stał się nerwowy, też dlatego, że traci kontrolę nad partią. Niemiecka policja zarekwirowała niesiony krzyż, była wielka szarpanina, wyrywano go sobie, szarpano jak kawał sukna, w końcu skuto kajdankami naszych wysłanników Chrystusa. Skuwani wołali: „Gestapo, gestapo!”. Niemcy nas biją! Wzruszyłem się. A prezes woła w związku z tym wielkim głosem: „Jedynego, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy”. Polska jest w strasznej sytuacji, zupełnie jak w 1939 r. Niemcy nam nóż w plecy, a [...]
Wojna domowa na słowa {id:183252}
„Głowa mnie od tego boli”, powiedział Paweł Kozioł z kultowego „Rancza”, wychodząc ze studia telewizyjnego. Były wójt gminy Wilkowyje, później senator, prezes partii i na końcu prezydent Polski, zanim wziął udział w debacie, nałykał się proszków uspokajających. Minęło wiele lat, a ta scena jest jakby żywcem przeniesiona do naszych czasów. W coraz liczniejszych programach dobierani na zasadzie kontrastu politycy uprawiają brutalną nawalankę. Takie zapasy w błocie, tyle że w garniturach lub garsonkach. Bo płeć tu niczego nie zmienia na lepsze. Nowe technologie pozwalają na mnożenie tanich programów z gadającymi głowami. Wystarczą politycy i dziennikarze. Nie muszą mieć wiedzy. Nadmiar kompetencji jest tu wręcz przeszkodą. Wiedząc zbyt wiele, mogą zanudzić widza, który zmieni kanał. Największy popyt jest więc nie na mędrców dzielących włos na czworo, ale na drwali z siekierami. I to takich, którzy skoczą jeden na drugiego bez względu na temat. Nie ma w tym przypadku. Najważniejszy jest interes partii, którą reprezentują. A że przy okazji można się podlizać prezesowi? Będzie większa szansa na awans. Wojna domowa na słowa trwa w najlepsze. A właściwie w najgorsze. Nieustanne straszenie
Tort guerrilla {id:183254}
Nazbierało się prezydentowi Poznania Jackowi Jaśkowiakowi, który 12 lat wcześniej przejmował stanowisko po baronie prezydenckim Ryszardzie Grobelnym. Dla m.in. aktywnych wówczas ruchów miejskich był nadzieją na inną politykę miasta. Miał być bliżej ludzi, działać bardziej społecznie, niezależnie od nacisków deweloperów i ich lobbystów. Miał zmierzać w kierunku rozwiązywania nabrzmiałych problemów mieszkaniowych, docenić wagę i dostępność komunikacji miejskiej. Po tych wszystkich latach z oczekiwań nie zostało nic, za to przybywa z dnia na dzień zarzutów. Do tego prezydent dorzucił demonstracyjną butę, zamknięcie nie tyle nawet na konfrontacje z problemami miasta, ile na rozmowę z mieszkańcami czy ich przedstawicielami. Ale już dla deweloperów i możnych interesantów ma szeroko rozpostarte ramiona. Najbardziej spektakularnym wyrazem tej postawy była rejterada podczas interwencji poselskiej Marceliny Zawiszy – odmawiając rozmowy, w obecności kamer Jaśkowiak ostentacyjnie opuścił spotkanie (ale „trzeba rozmawiać”). Kilkanaście dni temu podczas posiedzenia rady miasta, która miała udzielić prezydentowi absolutorium, na salę weszli przedstawiciele środowisk społecznych od dawna krytykujących prezydenta Jaśkowiaka, a członek Krajowej Komisji Rewizyjnej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza oraz poznańskiej komisji międzyzakładowej Kamil Siemaszko, świętujący tego dnia 40. urodziny, przyłożył prezydentowi śmietanowym [...]
Świstowość, litworowość {id:183387}
Lato nareszcie. Zosia, córka moja szkocka, tradycyjnie wpadła z zięciem na czerwcowe chaszczowanie po Tatrach. W zeszłym roku jakoś nam się nie zebrało, wziąłem ich na Babią, widoczki, pogoda, nawet jakaś mszyca polowa na szczycie. Myślałem, że im wystarczy Królowa Beskidów, ale czuli niedosyt, bo za dużo turystów, no i to jednak nie to samo, co skaliste góry wysokie. Oni są parą miejską, od miasta uzależnioną, ale raz do roku uwielbiają być przeze mnie prowadzeni na manowce, w bezludne zakamary tatrzańskie. Zażywają w ten sposób porcji dzikości i przez kilkanaście godzin dziennie są offline, co dla ich zmęczonych korporacyjną harówą umysłów ma walor detoksykacyjny. Na całej długości Doliny Białej Wody i jej prawych orograficznie odnóg nie ma zasięgu ani internetu. To jest być może jedna z przyczyn, dla których po słowackiej stronie Białki poza taternikami pedałującymi na táborisko pod Wysoką i pojedynczymi egzemplarzami ambitnych turystów, chcących się przeczesać Polskim Grzebieniem, nie spotyka się nikogo. Podczas gdy z polskiej strony z tejże samej Łysej Polany startują codziennie tysięczne tłumy i drepczą asfaltem do Morskiego Oka w ciżbie i harmidrze niczym na [...]
Kraj {id:1, pr.88}
Derdziuk – człowiek orkiestra {id:183266}
Odwołanie prezesa ZUS 24 czerwca br. rada nadzorcza Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odwołała prezesa Zbigniewa Derdziuka. Powodu nie podano, z informacji przekazanych przez szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza wynika, że Derdziuk w ciężkim stanie przebywa od pół roku w szpitalu. Jeśli to prawda, sytuacja jest niepokojąca. Przez wiele miesięcy jedna z najważniejszych instytucji nie miała szefa, problemy wewnętrzne narastały, a premier ani ministra pracy nie reagowali. W połowie czerwca pracownicy przeprowadzili dwugodzinny ogólnopolski strajk ostrzegawczy. Strajkujący domagają się podwyżek pensji w wysokości 1,2 tys. zł brutto oraz poprawy warunków zatrudnienia. Według związkowców w ZUS brakuje pracowników, a zwiększona w ostatnich latach liczba zadań powoduje przeciążenie. Kolejne postulaty to ograniczenie zlecania pracy w godzinach nadliczbowych i wznowienie szkoleń dla kadry kierowniczej z zakresu przeciwdziałania mobbingowi. W piśmie skierowanym do premiera Donalda Tuska organizacje związkowe alarmowały, że dotychczasowy dialog nie przyniósł oczekiwanych efektów. „Z całą stanowczością podkreślamy, że prowadzone w ramach sporu zbiorowego rokowania oraz mediacje nie doprowadziły do rozwiązania problemów zgłaszanych przez pracowników Zakładu. Pomimo gotowości strony społecznej do dialogu i przedstawiania racjonalnych argumentów mających na celu znalezienie kompromisu Pracodawca nie przedstawił propozycji [...]
Polityka wschodnia. Coś, czego nie ma {id:183261}
Wielu Polaków tłumaczy nam ukraińskie racje. A gdzie są wpływowi Ukraińcy, którzy by tłumaczyli nasze racje Witold Jurasz – dziennikarz i publicysta Onetu, publikuje artykuły poświęcone polityce zagranicznej i bezpieczeństwu, prowadzi podcast „Raport międzynarodowy”. Autor książek o Rosji i Putinie („Demony Rosji”) oraz Białorusi i Łukaszence („Demon zza miedzy”). Wraz z prof. Hieronimem Gralą napisał książkę o kremlowskiej elicie władzy („Wataha Putina”). Czy istnieje coś takiego jak polska polityka wschodnia? – Tak, ale tylko na poziomie bardzo ogólnego planu. Tyle że już Sun Zi uczył, że strategia bez taktyki jest równie bezwartościowa, co taktyka bez strategii. My nigdy nie zoperacjonalizowaliśmy naszych założeń strategicznych. No bo co z tego, że trafnie, w odróżnieniu np. od Niemiec, odczytywaliśmy rosyjskie zagrożenie, skoro nic lub niewiele z tego wynikało. Na przykład w polityce w stosunku do Białorusi gdyby coś z tego wynikało, to należało robić wszystko, żeby Białoruś nie stała się rosyjską półkolonią. A tymczasem my zrobiliśmy wszystko, żeby się stała. Pomyliliśmy też cel z metodą. Celem była niepodległa, niezależna od Rosji Białoruś, metodą miała być demokracja. Tyle że w momencie, w którym się [...]
Finansowa samowola w ochronie zdrowia {id:183260}
Bez rozmowy o rzeczywistych kosztach niczego nie naprawimy – Codziennie odbieram telefony: przyjmij go, czeka na SOR, da się skrócić czas oczekiwania? To jest powszechne działanie – opowiada znajomy dyrektor szpitala. Gdy go pytam, ile „Szpitali Południowych” jest w Polsce, bez wahania odpowiada: wszystkie. Po PRL załatwianie po znajomości mamy w DNA. Szukamy po sąsiadach, babciach, ciotkach. Pytamy, czy ktoś kogoś zna, czy może do kogoś zadzwonić. Nie zastanawiamy się, że to niewłaściwe i niedobre dla systemu, czytaj: niekorzystne dla nas wszystkich. Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym pokazała więc to, co wie każdy dorosły Polak – że w ochronie zdrowia przenikają się systemy prywatne i państwowe i że zarobki lekarzy są zastanawiające. To były dwa narodowe trupy w szafie – kiedy nagle wypadły, jest słuszne oburzenie, mimo że niemal każdy z nas, a politycy różnych partii w szczególności, chce mieć swój salonik VIP. Przypomnijmy wspomniany skandal: Dawid Kacprzyk, 29-letni radny KO, lekarz z Warszawskiego Szpitala Południowego, w ciągu roku wypracował łącznie prawie 4 tys. godzin, czyli po 12-14 godzin na dobę przez 365 dni w roku. Oprócz tego sprawował funkcję [...]
Polska zbrojeniówka: partner czy klient? {id:183272}
Co kryje się za kontraktami zbrojeniowymi? Podczas wielu edycji Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach prezesi polskich firm zbrojeniowych w świetle fleszy, przy fanfarach i kieliszkach ściskali dłonie zagranicznych partnerów, podpisywali memoranda, listy intencyjne i „strategiczne partnerstwa”. Decyzje, które wówczas zapadały – mówiąc delikatnie – nie budziły zachwytu. Miliardy dolarów za gotowy sprzęt kupiony przez Wojsko Polskie wypływały za granicę, a polskie fabryki dostawały resztki z pańskiego stołu albo nie dostawały niczego. W ostatnich latach polski przemysł obronny rozpięty był między dwoma biegunami – od spektakularnych sukcesów, głównie jednej prywatnej firmy, do równie spektakularnych porażek, które miały silny zapaszek polityczny. W 2022 r., po ataku Rosji na Ukrainę, Ministerstwo Obrony Narodowej ruszyło na zakupy. Wszak trzeba było uzupełnić magazyny po przekazaniu Kijowowi (w postaci darowizny) 48 pakietów pomocy wojskowej o łącznej wartości przekraczającej 4,2 mld euro, czyli ponad 18 mld zł. W tym: 350 czołgów, 400 bojowych wozów piechoty BWP-1, 100 kołowych transporterów opancerzonych Rosomak, 54 armatohaubic Krab, 14 samolotów myśliwskich MiG-29 i 10-12 śmigłowców szturmowych Mi-24 – by wymienić tylko najważniejsze rodzaje uzbrojenia. Zbrojeniowe zakupy Już w lipcu 2022 [...]
Dziewczyny przy decyzyjnych stołach {id:183354}
Przechodzimy od kibicowania kobietom na starcie do budowania ich pozycji jako liderek Dr Bianka Siwińska - naukowczyni, aktywistka i menedżerka, prezeska Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy”. Jej działalność i inicjatywy od lat rewolucjonizują obecność kobiet w sektorze STEM (ang. Science, Technology, Engineering, Mathematics – nauki przyrodnicze, technologie, inżynieria i matematyka). Pomysłodawczyni Perspektywy Women in Tech Summit – największej tego typu imprezy naukowej w Europie i Azji, która odbyła się 10 i 11 czerwca w Warszawie. Na otwarciu Perspektywy Women in Tech Summit 2026 padły mocne słowa: „Jesteśmy masą krytyczną potrzebną do wywołania reakcji łańcuchowej”. Czy ten punkt zwrotny w nauce właśnie nastąpił? – Myślę, że jesteśmy w bardzo szczególnym momencie: masa krytyczna już się wytworzyła, ale reakcja łańcuchowa musi być teraz mądrze podtrzymana. Tysiące osób podczas konferencji to dowód, że temat kobiet w technologiach przestał być niszowy, nie jest społeczną ciekawostką czy egzotycznym dodatkiem, który dobrze wygląda w raportach. Ta skala pokazuje, że zjawiska nie da się już zepchnąć na margines. Dla mnie ta „masa krytyczna” oznacza moment, w którym pojedyncze historie zaczynają się łączyć w jedną globalną siłę. Jedna dziewczyna na [...]
Planeta Hotel {id:183269}
Gołębiewski resort – polski Dubaj w Pobierowie Mamy to. Widać go z odcinka szosy między Wrzosowem a Strzeżewem, ledwo znikną z oczu żyrafopodobne brachiozaury w skali 1:1, przyczajone niedaleko drogi w Bałtyckim Parku Rozrywki. Widać go z odległości 5 km i z kosmosu. Hotel Gołębiewski urósł do 11 pięter (plus dwa pod ziemią). Nadmorski las nie ma z nim szans, sosny są o połowę mniejsze od 50-metrowego kolosa. Szosa wije się wśród pól w kierunku morza, kolos po chwili znika. Mapy Google prowadzą nas do marketu Dino w Pobierowie i w lewo, w las. Za nami sznurek aut, wszyscy podskakujemy na wertepach. Nie tak miało być. Gdzie luksusy, lokaje i Lamborghini? Później dowiem się, że hotel toczy batalię z Google o niewysyłanie ludzi w maliny, jeżyny czy co tam rośnie w lesie na terenie byłego poligonu, który przekształcono w obiekt inwestycyjny. Właściwa droga ma nr 102 i dojazd nią z centrum Pobierowa zajmuje kilka minut. Ruch jak po mszy w niedzielne południe. Parkowanie na cwaniaka na poboczach i w lesie zwiastuje nastrój festynu albo koncertu w plenerze, na który ciągną [...]
Nieuchwytny Michał Kuczmierowski {id:183358}
Były szef Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych skutecznie unika wymiaru sprawiedliwości Taka postawa nie pasuje do absolwenta filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i instruktora Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, prawicowej organizacji odwołującej się do wartości chrześcijańskich, który po katastrofie smoleńskiej postawił słynny krzyż pod Pałacem Prezydenckim. Ale, jak stwierdził angielski filozof i polityk John Dalberg-Acton, „władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie”. Dzięki politycznym koneksjom Kuczmierowski stał się człowiekiem majętnym i o potężnych wpływach w rządzie PiS, a ostentacyjne okazywanie religijności i odwoływanie się do patriotyzmu były tylko zasłoną dymną. Przestępczy proceder Prokuratura chce postawić Kuczmierowskiemu zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Chodzi o kilkaset milionów złotych (według Jacka Harłukowicza, dziennikarza Onetu, który ujawnił aferę, mogło to być nawet 700 mln) wyprowadzonych z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych do zaprzyjaźnionych biznesmenów, którzy zbili gigantyczne fortuny na państwowym majątku. Tylko do Pawła S., producenta patriotycznej odzieży Red is Bad, trafiło co najmniej 300 mln zł, a Dominik B., który w 2019 r. odpowiadał za kampanię wyborczą Mateusza Morawieckiego, wzbogacił się o 150 mln zł. [...]
To wielka umiejętność – skłócić się ze wszystkimi {id:183257}
Polska polityka wschodnia – zapis klęski Polska polityka wschodnia. To jedno z najczęściej powtarzanych ostatnio haseł. Pięknie brzmi! Można rzec, jak opowieść o Yeti – wszyscy o niej mówią, ale czy istnieje? Bo cóż to za polityka, której efektem jest to, że ze wszystkimi państwami poradzieckimi mamy stosunki bardzo złe albo złe? Że nigdzie nie mamy wpływów, że patrzą na nas albo z niechęcią, albo z nieufnością? Że jesteśmy od spraw wschodnich i przez USA, i przez Europę Zachodnią, i przez Rosję i Ukrainę odepchnięci? Choć powinniśmy być jednymi z rozgrywających. Co to więc za polityka? Co tu nawaliło? Założenia? Wykonanie? Oczywiście w sferze ogólnych tez wszystko wygląda pięknie. Możemy usłyszeć o koncepcji budowy wpływów Polski na Wschodzie. O testamencie Giedroycia. O rozszerzaniu zachodnich wartości na Wschód. O popieraniu sił demokratycznych i demokratycznych przemian. Wszystko to są pięknie brzmiące słowa, tylko – zdaje się – zupełnie puste. Szef Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) Wojciech Konończuk mówił niedawno w Sejmie, że jego instytut korzysta z osiągnięć polskiej przedwojennej sowietologii, bo zachowała ona wiele wciąż aktualnych tez, zwłaszcza dotyczących charakteru Rosji. Zapewne ta [...]
Opinie {id:9, pr.82}
Wieczne wojny Ameryki {id:183343}
Dlaczego współczesne Stany Zjednoczone tak łatwo wkraczają na ścieżkę wojenną Wydaje się, że gorąca faza wojny prowadzonej przez USA i Izrael z Iranem – boleśnie odczuwana przez cały świat – zbliża się do końca. W tym kontekście warto się pokusić o odpowiedź na pytanie, dlaczego współczesne Stany Zjednoczone tak łatwo wkraczają na ścieżkę wojenną, choć w najstarszym znanym traktacie o sztuce wojennej (chińskim, rzecz jasna) czytamy, że wojna „jest sprawą życia i śmierci; drogą do bezpieczeństwa lub ruiny”. Odpowiedź na to pytanie musi być złożona. Przyszło mi do głowy pięć powodów tego stanu rzeczy. W gąszczu teorii stosunków międzynarodowych i teorii polityki w ogólności błąka się koncepcja mówiąca, że demokracje nie walczą. Że ze swej natury są pacyfistyczne. Na pierwszy rzut oka wydaje się to całkiem sensowne. Czy obywatele demokratycznych państw nie wolą spędzać czasu w galeriach handlowych, zamiast tkwić w okopach? Czy nie wolą być leczeni ze zwykłych chorób w normalnych szpitalach, zamiast wylizywać się z ran w szpitalach polowych? Ponieważ ostatecznie to oni decydują w wyborach, będą wywierali ciągłą presję na swoich reprezentantów, aby ci stale przedkładali pokój [...]
Świat {id:3, pr.80}
Kogo przegna rewolucja flamingów {id:183281}
Albańczycy chcą innej wizji przyszłości niż ta, którą oferuje im premier Rama Inwestycja zięcia Donalda Trumpa na albańskiej lagunie stoi pod coraz większym znakiem zapytania. Jared Kushner nie przewidział buntu młodych Albańczyków, ich nienawiści do rodzimych polityków. Powiedzieć, że w Albanii Amerykanie są lubiani, to jak nic nie powiedzieć. Stany Zjednoczone są tam postrzegane jako największy obrońca praw człowieka. USA to dla Albańczyków synonim wolnego świata. Miłość tę pogłębiło militarne, dyplomatyczne i gospodarcze wsparcie Ameryki dla braci z Kosowa, których interesy Albania reprezentuje na arenie międzynarodowej. Poza tym USA ułatwiły trzymilionowej Albanii drogę do NATO. Tę atencję Albańczyków widać wszędzie: od Jeziora Szkoderskiego na północy po Sarandę na południu. Dozgonna wdzięczność przejawia się m.in. w wymyślnych graffiti, wizerunkach prezydenta USA czy rozmaitych hasłach o wiecznej przyjaźni pisanych perfekcyjną angielszczyzną. Wybór Donalda Trumpa na prezydenta i zmiany w otoczeniu Białego Domu nijak tego uwielbienia nie zmniejszyły. Laguna Vjosë-Nartë zagrożona Większość turystów odwiedzających południe Albanii i okolice miasta Wlora decyduje się na „pasywny” wypoczynek na okolicznych plażach. Nie wszyscy jednak wylegują się nad błękitną wodą. Niektórzy wybierają wypady nad Vjosë-Nartë, lagunę oddzieloną [...]
Wykorzystani i wykluczeni {id:183365}
Stosunek Ameryki do imigrantów zawsze kształtowały rasizm i cynizm Korespondencja z USA Gdybyśmy mogli przenieść się w czasie i zapytać ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, jak sobie wyobrażają swój kraj za 250 lat… Można założyć, że nie spodobałyby się im ani dzisiejsza korupcja, ani autorytarne zapędy Donalda Trumpa. Ale już forsowana przez jego gabinet idea kraju rządzonego przez białą, zamożną elitę jako jego jedynych prawomocnych właścicieli? Historycy są obecnie zgodni: fundamentalne słowa z Deklaracji niepodległości „all men are created equal”, wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi, nigdy nie były egalitarnym manifestem. Odnosiły się wyłącznie do wolnych, białych mężczyzn z majątkiem, i to z myślą o nich została napisana późniejsza konstytucja. A skoro tak, to patrząc na tę 250-letnią historię kraju, ojcowie założyciele najpewniej poczuliby szczere zdumienie, że przetrwał, mimo iż cyklicznie rozszerzał demokrację na grupy pierwotnie z niej wykluczone. I że legendarna już żywotność USA i zdolność do autoregeneracji napędzająca ich rozwój na wszystkich frontach wzięła się z tego właśnie, że grupy dyskryminowane podejmowały walkę o swoje ekonomiczne i obywatelskie prawa. Opowieść o wykluczeniu w USA biegnie trzema torami. Pierwszy zarezerwowany jest [...]
Kultura {id:4, pr.76}
Jazz… To jest całe moje życie {id:183278}
Muzykowanie na żywo. Nie same nuty Henryk Miśkiewicz – saksofonista, kompozytor, aranżer, legenda polskiego jazzu, muzyk wszechstronny. Trzykrotny laureat Fryderyka – nagrody polskiego przemysłu fonograficznego. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV. Ojciec perkusisty jazzowego Michała Miśkiewicza i piosenkarki Doroty Miśkiewicz. W czerwcu 2026 r. świętuje 75. urodziny. Jest jazz? – To jest cały czas żywa muzyka. A dixie? – Te początki? Młodzież tego już nie gra. Szkoda, bo to świetna muzyka, pod nóżkę… Ludzie do tego tańczyli. Od tego zaczęła się moja przygoda z jazzem. Miałem 12 lat i do Kożuchowa, gdzie mieszkaliśmy, przyjechał zespół Zygmunta Wicharego, który grał dixieland. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem jazz. I poczułem: to jest to! A tydzień wcześniej słyszałem Trubadurów. I? – I nic. A tu przyjechał zespół, który grał trudniejszą muzykę. I od razu tak mnie wzięło, że nie mogłem usiedzieć. Na początku miał pan grać na akordeonie. – W Kożuchowie było ognisko muzyczne. Grałem tam na akordeonie, potem na klarnecie. A później mój profesor powiedział, że powinienem iść do szkoły, do Wrocławia, że tam się więcej nauczę. Widział we mnie talent. Dużo zawdzięczam nauczycielom. [...]
Sport {id:323, pr.66}
Mundial po fazie grupowej {id:183339}
Radości starszych panów W fazie grupowej zrobił nam się mundial trzeciego wieku, zresztą nie tylko za sprawą piłkarzy. Dzień po dniu padały kolejne rekordy – Dick Advocaat, holenderski szkoleniowiec reprezentacji Curaçao, we wrześniu skończy 79 lat i pozostanie najstarszym trenerem, który kiedykolwiek prowadził drużynę na mundialu. Karaibscy nowicjusze urwali punkt Ekwadorowi i zdobyli gola w meczu z Niemcami, co kibice najmniejszego kraju w historii piłkarskich mistrzostw świata (liczba ludności na poziomie Gliwic) uznali za sukces. W dodatku miłośnicy antylskiego likieru wreszcie nauczyli się poprawnie wymawiać nazwę tego kraju, która ku powszechnemu zaskoczeniu wcale nie rymuje się dokładnie z kakao. Europejscy trenerzy chętnie przerywają emeryturę dla krajów cokolwiek egzotycznych piłkarsko – Belg Hugo Broos wiosną świętował 74. urodziny i futbol wciąż go bawi, Republika Południowej Afryki pod jego wodzą wyszła z drugiego miejsca w grupie, choć przypisać to należy raczej słabości rywali, zwłaszcza naszych południowych sąsiadów. Starszy od Broosa Miroslav Koubek przywiózł na mundial słabiutką kadrę Czech, która z każdym meczem grała gorzej, by na pożegnanie imprezy przegrać trzema golami z Meksykiem. W Afryce odnalazł się także 73-letni Carlos Queiroz, trenerski [...]
Obserwacje {id:2282, pr.62}
Zatrzymani koczownicy {id:183348}
Nie mówcie „Gałgazja”. Jedźcie do Gagauzji Wioska nazywała się Pięć Jabłoni. Podobno dawno, dawno temu szło tędy kilku pielgrzymów. Strudzeni drogą i południowym skwarem, zobaczyli pięć rozłożystych jabłonek, które swoim cieniem dały im wytchnienie. I tak nazwali to miejsce: Pięć Jabłoni. W języku Gagauzów: Beșalma. Marszrutka z Komratu, gagauskiej stolicy, wysadza mnie na skrzyżowaniu, skąd do Beșalmy mam jeszcze jakieś 2, może 3 km. Dzień jest ładny, wędruję więc poboczem w kierunku wsi. Nagle, tuż obok mnie, zatrzymuje się samochód ze starszym małżeństwem w środku. Mężczyzna siedzący za kierownicą wychyla się przez otwartą szybę i woła po rosyjsku: – A czemu nie gołosujesz?! Gołosowat’ to po rosyjsku „łapać stopa”. Gołosujesz albo łowisz, gdy wystawiasz rękę i machasz, czekając na okazję. – To blisko – odpowiadam. – Myślałam, że się przejdę. – Jakie blisko! Ze dwa kilometry jeszcze tobie iść! Zmęczysz się, wsiadaj, podwieziemy. Wsiadam więc i krótko się przedstawiam. Starsza pani kiwa głową ze zrozumieniem. – A i u nas kiedyś Polaki nocowali. I Niemcy też. Krótka droga schodzi nam na szybkim kursie gagauskiego. Mimo że – tak jak w [...]
Od czytelników {id:52, pr.}
Listy od czytelników nr 27/2026 {id:183374}
Prymas Polski Ludowej Dawno temu Aleksander Merker, który był wtedy zastępcą kierownika Urzędu ds. Wyznań, powiedział mi, że istotnym czynnikiem wpływającym na propaństwowe stanowisko prymasa Wyszyńskiego były relacje polskich misjonarzy, których wielu działało w krajach Afryki i Ameryki Południowej. Gdy któryś z nich przyjeżdżał do Polski, Wyszyński prosił go o informacje. Wnioskował z nich, że są miejsca znacznie gorsze niż Polska z ustrojem socjalistycznym i pod rządami komunistów. Roman Broszkiewicz Stulecie niespełnione W felietonie Andrzej Romanowski pisze: „Zatem przy zachowaniu wszelkich proporcji: w roku 2023 nie mogliśmy być obojętni, jaka Polska wyłoni się z wyborów”. Panie Profesorze, czy ja jestem obojętny? Na wybory chodzę, lecz głosuję świadomie nieważnie! A głosuję świadomie nieważnie (z jednym wyjątkiem – wyborów prezydenta miasta), bo uważam, że jestem ubezwłasnowolniony przez partyjniactwo, które demokratyczne wybory do władz – w moim rozumieniu – podmieniło na plebiscyt partyjny. Do Sejmu, Senatu, rady miasta, nawet na prezydenta RP nie wybieramy swoich przedstawicieli, tylko uczestniczymy w plebiscytach, zaznaczając na listach partyjnych, której mafii politycznej udzielamy zgody, stawiając krzyżyk przy jakimś nazwisku, z niewerbalnym błogosławieństwem: „Róbta, co chceta”. Pytam więc wszystkich [...]
Technologie {id:16718, pr.}
Koniec technologicznej naiwności {id:183275}
Kolejne państwa Unii porzucają Microsoft. Europa bierze na celownik chińskie big techy, a Wojsko Polskie blokuje wjazd chińskim autom Jeszcze niedawno wybór technologii był prosty – decydowały cena, funkcjonalność i przyzwyczajenia użytkowników. Dziś w Europie podważa się ten model, stawiając na cyfrową suwerenność i bezpieczeństwo danych. Efekt? Odejście od amerykańskich rozwiązań, rosnąca nieufność wobec chińskich technologii i coraz śmielsze decyzje, także na poziomie służb i wojska. Coraz więcej państw Unii Europejskiej ogranicza obecność amerykańskiego oprogramowania w administracji, powołując się na potrzebę odzyskania kontroli nad danymi i infrastrukturą. Jednocześnie Bruksela wyraźnie sygnalizuje nieufność wobec chińskich gigantów technologicznych – na początku maja br. Komisja Europejska zarekomendowała wycofywanie produktów Huawei i ZTE z infrastruktury krytycznej. Tę samą ostrożność widać u nas w kraju: Wojsko Polskie zamknęło wjazd do swoich obiektów dla samochodów wyprodukowanych w ChRL, podobne zasady wprowadziła już Służba Ochrony Państwa, a policja analizuje, czy również nie powinna pójść w tym kierunku. Office z Europy Chociaż alternatywa dla pakietu biurowego od Microsoftu jeszcze do niedawna wydawała się abstrakcją, na rynku właśnie pojawiło się Euro-Office. Dziennikarze technologiczni wskazują, że ta usługa na Starym [...]
Aktualne {id:5660, pr.}
Odkrycia Krzysztofa Króla {id:183379}
Minęło wiele lat, od kiedy ten gość był ważny i znany. Nie tyle z powodu szczególnych zalet, ile za sprawą koligacji rodzinnych. Krzysztof Król jako ZIĘĆ Leszka Moczulskiego miał wielkie plany. Ale gdy zabrakło TEŚCIA, Królowi zostało tylko wielkie ego. I zbieranie okruchów z pańskich stołów. Da się z tego żyć. Do edukacji Król nigdy nie miał zamiłowania i teraz potyka się o własne nogi. Co się wyrwie z jakimś tekstem, to wtopa. Stał się chodzącym memem, gdy w TVP Info ogłosił, że „Putina należy pokonać, zamknąć i osadzić tak jak Hitlera w Norymberdze”. A to się trafił Moczulskiemu, dobremu historykowi, zięć analfabeta. Król nie wie, że Hitler popełnił samobójstwo w Berlinie 30 kwietnia 1945 r., nie mógł więc być sądzony w Norymberdze. Po takich bredniach Króla nie dziwi upadek partii, którą mu teść zostawił.
Polegli na Biedroniu {id:183377}
Jak ryzykowne jest powierzenie obrony Macierewicza Wojciechowi Biedroniowi, wyjątkowo skromnie utalentowanemu pracownikowi tygodnika „Sieci”, przekonała się Fratria, przegrywając proces sądowy. Prawie 10 lat trwała walka Tomasza Piątka, autora książki „Macierewicz i jego tajemnice”, z paszkwilem Biedronia. Gorliwy propagandysta dojnej zmiany 18 września 2017 r. zarzucił Piątkowi konfabulację, nonsens i przedstawianie kłamliwego obrazu Macierewicza. W sądzie nie obronił tego, co sam napisał. No bo jak obronić zarzut, że książka Piątka „podważa wiarygodność Polski jako członka NATO”? Tak jakby w NATO były wtedy jakieś wątpliwości co do tego, kim jest ówczesny minister obrony. Najtrafniej jednak opisał go w Sejmie Radosław Sikorski: „Antek, ty świrze”.
Listy od czytelników nr 27/2026 {id:183374}
Prymas Polski Ludowej Dawno temu Aleksander Merker, który był wtedy zastępcą kierownika Urzędu ds. Wyznań, powiedział mi, że istotnym czynnikiem wpływającym na propaństwowe stanowisko prymasa Wyszyńskiego były relacje polskich misjonarzy, których wielu działało w krajach Afryki i Ameryki Południowej. Gdy któryś z nich przyjeżdżał do Polski, Wyszyński prosił go o informacje. Wnioskował z nich, że są miejsca znacznie gorsze niż Polska z ustrojem socjalistycznym i pod rządami komunistów. Roman Broszkiewicz Stulecie niespełnione W felietonie Andrzej Romanowski pisze: „Zatem przy zachowaniu wszelkich proporcji: w roku 2023 nie mogliśmy być obojętni, jaka Polska wyłoni się z wyborów”. Panie Profesorze, czy ja jestem obojętny? Na wybory chodzę, lecz głosuję świadomie nieważnie! A głosuję świadomie nieważnie (z jednym wyjątkiem – wyborów prezydenta miasta), bo uważam, że jestem ubezwłasnowolniony przez partyjniactwo, które demokratyczne wybory do władz – w moim rozumieniu – podmieniło na plebiscyt partyjny. Do Sejmu, Senatu, rady miasta, nawet na prezydenta RP nie wybieramy swoich przedstawicieli, tylko uczestniczymy w plebiscytach, zaznaczając na listach partyjnych, której mafii politycznej udzielamy zgody, stawiając krzyżyk przy jakimś nazwisku, z niewerbalnym błogosławieństwem: „Róbta, co chceta”. Pytam więc wszystkich [...]
Dwie twarze bp. Jeża {id:183381}
Czy osoba mająca prokuratorskie zarzuty tuszowania pedofilii może występować publicznie jako autorytet moralny? Może, ale tylko wtedy, gdy jest biskupem. Na szczęście nie każdy z nich ma taki tupet jak bp Andrzej Jeż z diecezji tarnowskiej. Choć, kiedy w całej Polsce spada liczba powołań, to tam wyświęcono w tym roku 14 nowych kapłanów. W roli mistrza ceremonii wystąpił ów moralista z oskarżeniami o tuszowanie pedofilii swoich podwładnych. „Pójdźcie za mną”, powiedział bp Jeż do leżących krzyżem przed ołtarzem diakonów Wyższego Seminarium Duchowego w Tarnowie. Oby jednak nie. Skandalistów w sutannach jest już i tak za dużo. Mamy nadzieję, że młodzi księża nie będą, jak bp Jeż, kryć kolegów pedofilów.
Czy Polska potrzebuje tak dużo uczelni? {id:183369}
Prof. Leszek Pacholski, były rektor UWr, inicjator powołania Międzynarodowego Instytutu Nauki i Technologii Problemem jest nie liczba uczelni, lecz brak ich dywersyfikacji. W efekcie w jednej placówce uzdolniona młodzież kształci się obok osób szukających wyłącznie łatwego dyplomu, a wybitni uczeni pracują obok przeciętnych, podczas gdy w dobrze zbudowanym systemie ten poziom powinien być wyrównany. Trudno jednak zreformować strukturę, która przez dekady ewoluowała w niedobrym kierunku, a w kraju brakuje dobrych wzorców. Najgorszy wpływ ma jednolite traktowanie przez ministerstwa ambitnych uczelni akademickich i szkół masowych. W dyskusjach nad projektami rozwiązań brakuje głosu spoza akademii: pracodawców i konsumentów, a przede wszystkim ekspertów, którzy potrafiliby realnie ocenić skuteczność oraz konsekwencje rządowych decyzji. Prof. Andrzej Jajszczyk, członek rzeczywisty PAN, specjalista ds. polityki naukowej AGH w Krakowie Mamy zbyt wiele słabszych placówek, które na siłę próbują udawać pełnowymiarowe uniwersytety badawcze. Państwa nie stać na tak rozległą sieć. Rozdrabnianie publicznych pieniędzy sprawia, że wiodące ośrodki mają ich za mało na kształcenie elit intelektualnych i badania na światowym poziomie. Wyższe wykształcenie musi być dostępne,
Pominęli nas jak zawsze {id:183336}
Ludzie w MSZ wciąż o tym mówią – szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas ogłosiła niedawno nazwiska 33 nowych ambasadorów UE i siedmiu zastępców szefów misji. A dodajmy, że Unia ma swoje ambasady w 145 krajach. Nowi ambasadorowie pochodzą z Francji, Włoch, Niemiec, Hiszpanii, Belgii, Portugalii, Holandii, Irlandii, Malty, Grecji, Danii, Czech, Szwecji oraz Finlandii. I koniec. Wśród nominowanych nie znalazł się ani jeden Polak. W ten sposób tradycji stało się zadość. Możemy bowiem sięgać w przeszłość – i nic tu się nie zmienia. Na przykład w roku 2018 nowych ambasadorów prezentowała ówczesna szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Opowiadała długo: że w gronie 43 nowo mianowanych 14 to kobiety, potem wymieniała nazwiska. A Polaka w tym gronie nie było. Nawiasem mówiąc, wówczas to nie dziwiło, bo PiS nie chciało, by „uwolscy dyplomaci” mieli dobre stanowiska, więc ich kandydatury nie miały oficjalnego wsparcia. Ale dziś? Szósta gospodarka Unii? Największe państwo wschodniej flanki? Radość ma zatem opozycja. Marek Magierowski, pisowski ambasador w Izraelu i USA, już napisał, że premier Donald Tusk i wicepremier Radosław Sikorski „powinni się głęboko zastanowić, co zrobili źle, albo [...]
Pytanie Tygodnia {id:591, pr.}
Czy Polska potrzebuje tak dużo uczelni? {id:183369}
Prof. Leszek Pacholski, były rektor UWr, inicjator powołania Międzynarodowego Instytutu Nauki i Technologii Problemem jest nie liczba uczelni, lecz brak ich dywersyfikacji. W efekcie w jednej placówce uzdolniona młodzież kształci się obok osób szukających wyłącznie łatwego dyplomu, a wybitni uczeni pracują obok przeciętnych, podczas gdy w dobrze zbudowanym systemie ten poziom powinien być wyrównany. Trudno jednak zreformować strukturę, która przez dekady ewoluowała w niedobrym kierunku, a w kraju brakuje dobrych wzorców. Najgorszy wpływ ma jednolite traktowanie przez ministerstwa ambitnych uczelni akademickich i szkół masowych. W dyskusjach nad projektami rozwiązań brakuje głosu spoza akademii: pracodawców i konsumentów, a przede wszystkim ekspertów, którzy potrafiliby realnie ocenić skuteczność oraz konsekwencje rządowych decyzji. Prof. Andrzej Jajszczyk, członek rzeczywisty PAN, specjalista ds. polityki naukowej AGH w Krakowie Mamy zbyt wiele słabszych placówek, które na siłę próbują udawać pełnowymiarowe uniwersytety badawcze. Państwa nie stać na tak rozległą sieć. Rozdrabnianie publicznych pieniędzy sprawia, że wiodące ośrodki mają ich za mało na kształcenie elit intelektualnych i badania na światowym poziomie. Wyższe wykształcenie musi być dostępne,
Wywiady {id:2, pr.}
Jazz… To jest całe moje życie {id:183278}
Muzykowanie na żywo. Nie same nuty Henryk Miśkiewicz – saksofonista, kompozytor, aranżer, legenda polskiego jazzu, muzyk wszechstronny. Trzykrotny laureat Fryderyka – nagrody polskiego przemysłu fonograficznego. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV. Ojciec perkusisty jazzowego Michała Miśkiewicza i piosenkarki Doroty Miśkiewicz. W czerwcu 2026 r. świętuje 75. urodziny. Jest jazz? – To jest cały czas żywa muzyka. A dixie? – Te początki? Młodzież tego już nie gra. Szkoda, bo to świetna muzyka, pod nóżkę… Ludzie do tego tańczyli. Od tego zaczęła się moja przygoda z jazzem. Miałem 12 lat i do Kożuchowa, gdzie mieszkaliśmy, przyjechał zespół Zygmunta Wicharego, który grał dixieland. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem jazz. I poczułem: to jest to! A tydzień wcześniej słyszałem Trubadurów. I? – I nic. A tu przyjechał zespół, który grał trudniejszą muzykę. I od razu tak mnie wzięło, że nie mogłem usiedzieć. Na początku miał pan grać na akordeonie. – W Kożuchowie było ognisko muzyczne. Grałem tam na akordeonie, potem na klarnecie. A później mój profesor powiedział, że powinienem iść do szkoły, do Wrocławia, że tam się więcej nauczę. Widział we mnie talent. Dużo zawdzięczam nauczycielom. [...]
Polityka wschodnia. Coś, czego nie ma {id:183261}
Wielu Polaków tłumaczy nam ukraińskie racje. A gdzie są wpływowi Ukraińcy, którzy by tłumaczyli nasze racje Witold Jurasz – dziennikarz i publicysta Onetu, publikuje artykuły poświęcone polityce zagranicznej i bezpieczeństwu, prowadzi podcast „Raport międzynarodowy”. Autor książek o Rosji i Putinie („Demony Rosji”) oraz Białorusi i Łukaszence („Demon zza miedzy”). Wraz z prof. Hieronimem Gralą napisał książkę o kremlowskiej elicie władzy („Wataha Putina”). Czy istnieje coś takiego jak polska polityka wschodnia? – Tak, ale tylko na poziomie bardzo ogólnego planu. Tyle że już Sun Zi uczył, że strategia bez taktyki jest równie bezwartościowa, co taktyka bez strategii. My nigdy nie zoperacjonalizowaliśmy naszych założeń strategicznych. No bo co z tego, że trafnie, w odróżnieniu np. od Niemiec, odczytywaliśmy rosyjskie zagrożenie, skoro nic lub niewiele z tego wynikało. Na przykład w polityce w stosunku do Białorusi gdyby coś z tego wynikało, to należało robić wszystko, żeby Białoruś nie stała się rosyjską półkolonią. A tymczasem my zrobiliśmy wszystko, żeby się stała. Pomyliliśmy też cel z metodą. Celem była niepodległa, niezależna od Rosji Białoruś, metodą miała być demokracja. Tyle że w momencie, w którym się [...]
Dziewczyny przy decyzyjnych stołach {id:183354}
Przechodzimy od kibicowania kobietom na starcie do budowania ich pozycji jako liderek Dr Bianka Siwińska - naukowczyni, aktywistka i menedżerka, prezeska Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy”. Jej działalność i inicjatywy od lat rewolucjonizują obecność kobiet w sektorze STEM (ang. Science, Technology, Engineering, Mathematics – nauki przyrodnicze, technologie, inżynieria i matematyka). Pomysłodawczyni Perspektywy Women in Tech Summit – największej tego typu imprezy naukowej w Europie i Azji, która odbyła się 10 i 11 czerwca w Warszawie. Na otwarciu Perspektywy Women in Tech Summit 2026 padły mocne słowa: „Jesteśmy masą krytyczną potrzebną do wywołania reakcji łańcuchowej”. Czy ten punkt zwrotny w nauce właśnie nastąpił? – Myślę, że jesteśmy w bardzo szczególnym momencie: masa krytyczna już się wytworzyła, ale reakcja łańcuchowa musi być teraz mądrze podtrzymana. Tysiące osób podczas konferencji to dowód, że temat kobiet w technologiach przestał być niszowy, nie jest społeczną ciekawostką czy egzotycznym dodatkiem, który dobrze wygląda w raportach. Ta skala pokazuje, że zjawiska nie da się już zepchnąć na margines. Dla mnie ta „masa krytyczna” oznacza moment, w którym pojedyncze historie zaczynają się łączyć w jedną globalną siłę. Jedna dziewczyna na [...]
Przebłyski {id:19, pr.}
Odkrycia Krzysztofa Króla {id:183379}
Minęło wiele lat, od kiedy ten gość był ważny i znany. Nie tyle z powodu szczególnych zalet, ile za sprawą koligacji rodzinnych. Krzysztof Król jako ZIĘĆ Leszka Moczulskiego miał wielkie plany. Ale gdy zabrakło TEŚCIA, Królowi zostało tylko wielkie ego. I zbieranie okruchów z pańskich stołów. Da się z tego żyć. Do edukacji Król nigdy nie miał zamiłowania i teraz potyka się o własne nogi. Co się wyrwie z jakimś tekstem, to wtopa. Stał się chodzącym memem, gdy w TVP Info ogłosił, że „Putina należy pokonać, zamknąć i osadzić tak jak Hitlera w Norymberdze”. A to się trafił Moczulskiemu, dobremu historykowi, zięć analfabeta. Król nie wie, że Hitler popełnił samobójstwo w Berlinie 30 kwietnia 1945 r., nie mógł więc być sądzony w Norymberdze. Po takich bredniach Króla nie dziwi upadek partii, którą mu teść zostawił.
Polegli na Biedroniu {id:183377}
Jak ryzykowne jest powierzenie obrony Macierewicza Wojciechowi Biedroniowi, wyjątkowo skromnie utalentowanemu pracownikowi tygodnika „Sieci”, przekonała się Fratria, przegrywając proces sądowy. Prawie 10 lat trwała walka Tomasza Piątka, autora książki „Macierewicz i jego tajemnice”, z paszkwilem Biedronia. Gorliwy propagandysta dojnej zmiany 18 września 2017 r. zarzucił Piątkowi konfabulację, nonsens i przedstawianie kłamliwego obrazu Macierewicza. W sądzie nie obronił tego, co sam napisał. No bo jak obronić zarzut, że książka Piątka „podważa wiarygodność Polski jako członka NATO”? Tak jakby w NATO były wtedy jakieś wątpliwości co do tego, kim jest ówczesny minister obrony. Najtrafniej jednak opisał go w Sejmie Radosław Sikorski: „Antek, ty świrze”.
Dwie twarze bp. Jeża {id:183381}
Czy osoba mająca prokuratorskie zarzuty tuszowania pedofilii może występować publicznie jako autorytet moralny? Może, ale tylko wtedy, gdy jest biskupem. Na szczęście nie każdy z nich ma taki tupet jak bp Andrzej Jeż z diecezji tarnowskiej. Choć, kiedy w całej Polsce spada liczba powołań, to tam wyświęcono w tym roku 14 nowych kapłanów. W roli mistrza ceremonii wystąpił ów moralista z oskarżeniami o tuszowanie pedofilii swoich podwładnych. „Pójdźcie za mną”, powiedział bp Jeż do leżących krzyżem przed ołtarzem diakonów Wyższego Seminarium Duchowego w Tarnowie. Oby jednak nie. Skandalistów w sutannach jest już i tak za dużo. Mamy nadzieję, że młodzi księża nie będą, jak bp Jeż, kryć kolegów pedofilów.
Nauka {id:5, pr.}
Dlaczego pamięć się myli {id:183328}
Jak proces przypominania wpływa na zmianę wspomnień Popularnym motywem w fantastyce naukowej jest przenoszenie się bohatera w czasie i przypadkowe lub celowe zmienianie przeszłości, zazwyczaj z tragicznymi konsekwencjami. Tak jak fizyczne podróże w czasie mogą skutkować pętlami sprzężenia zwrotnego ze zmianami w teraźniejszości lub przyszłości, podobna zasada ma zastosowanie do mentalnych podróży w czasie, które odbywamy podczas przypominania sobie przeszłych wydarzeń. Jeśli wrócisz do przeszłości i wprowadzisz do wspomnienia coś nowego, możesz zmienić przeszłość. A przynajmniej twoje wspomnienie o niej może zostać zmodyfikowane, co dla mózgu jest mniej więcej tym samym, jakbyś cofnął się w czasie i zmienił samo wydarzenie. W 1906 r. Hugo Munsterberg, dyrektor laboratorium psychologicznego na Uniwersytecie Harvarda i aktywny badacz zawodności pamięci w postępowaniach karnych, otrzymał od dr. J. Sandersona Christisona list dotyczący sprawy młodego mężczyzny o nazwisku Richard Ivens, który przyznał się do brutalnego morderstwa. Ofiara, Elizabeth Hollister, została uduszona miedzianym drutem, a jej ciało porzucono kilka godzin później na śmietniku cztery przecznice od jej domu na przedmieściach Chicago. Brakowało jej biżuterii i torebki, co wskazywało na rabunek jako możliwy motyw. Richard Ivens zajmował się [...]
Notes dyplomatyczny {id:33831, pr.}
Pominęli nas jak zawsze {id:183336}
Ludzie w MSZ wciąż o tym mówią – szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas ogłosiła niedawno nazwiska 33 nowych ambasadorów UE i siedmiu zastępców szefów misji. A dodajmy, że Unia ma swoje ambasady w 145 krajach. Nowi ambasadorowie pochodzą z Francji, Włoch, Niemiec, Hiszpanii, Belgii, Portugalii, Holandii, Irlandii, Malty, Grecji, Danii, Czech, Szwecji oraz Finlandii. I koniec. Wśród nominowanych nie znalazł się ani jeden Polak. W ten sposób tradycji stało się zadość. Możemy bowiem sięgać w przeszłość – i nic tu się nie zmienia. Na przykład w roku 2018 nowych ambasadorów prezentowała ówczesna szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Opowiadała długo: że w gronie 43 nowo mianowanych 14 to kobiety, potem wymieniała nazwiska. A Polaka w tym gronie nie było. Nawiasem mówiąc, wówczas to nie dziwiło, bo PiS nie chciało, by „uwolscy dyplomaci” mieli dobre stanowiska, więc ich kandydatury nie miały oficjalnego wsparcia. Ale dziś? Szósta gospodarka Unii? Największe państwo wschodniej flanki? Radość ma zatem opozycja. Marek Magierowski, pisowski ambasador w Izraelu i USA, już napisał, że premier Donald Tusk i wicepremier Radosław Sikorski „powinni się głęboko zastanowić, co zrobili źle, albo [...]
Zamknij oknoCzekaj, trwa ładowanie!
To może potrwać sekundę lub dwie.


























