Zawiodła defensywa

Zawiodła defensywa

Fot. Grzegorz Wajda/REPORTER

Polska nie pojedzie na mundial

Ciśnie się na usta parafrazowanko piłkarskich porzekadeł, np.: futbol to taka gra, w której 22 facetów biega po boisku, a na końcu i tak przegrywają Polacy. Przypomnę, że w oryginalnej wersji Gary’ego Linekera, jednego z wielu katów naszej reprezentacji, chodziło o to, że na końcu zawsze wygrywają Niemcy. Oni nauczyli się przegrywać także w końcówkach, my nie nauczyliśmy się grać. A konkretnie wygrywać ważnych spotkań z drużynami, które „nam nie leżą”, najściślej zaś ze Szwecją na wyjeździe.

Skoro ostatni raz wygraliśmy w Kraju Trzech Koron, kiedy mojej świętej pamięci mamusi nie było jeszcze na świecie, zwycięstwo w Sztokholmie miałoby wymiar absolutnie rewolucyjny, przełomowy, bez względu na obecną formę gospodarzy byłoby odczynieniem klątwy, poczyniłoby radykalne zmiany w naszej piłkarskiej samoświadomości. Ale spokojnie, rewolucji nie będzie. Przegraliśmy jak zawsze, jedyną niewiadomą pozostanie fakt, czy aby na pewno „graliśmy jak nigdy”, bo tak twierdzi większość obserwatorów, nawet tych zwykle powściągliwych.

Ja tam, choć dziedzicznie obciążony alzheimerem, nie muszę sięgać pamięcią daleko – widziałem już ten wtorkowy mecz przed pięcioma laty. W spotkaniu o wyjście z grupy na pocovidowym Euro, trenowani przez pięknisia Sousę, pierwsi traciliśmy gole, wyciągnęliśmy na 2:2 i dostaliśmy decydującego gonga w samej końcówce. Procentowe posiadanie piłki? Wtedy 59:41 dla nas, teraz 64:36. Celne strzały? Wtedy 6:4 dla Polski, teraz 7:5. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia z tzw. pięknymi porażkami, w których podniecaliśmy się faktem, że Polska prowadziła grę, ośmielała się uprawiać atak pozycyjny zamiast taktyki „laga na Robercika”, wdała się w wymianę ciosów jak równy z równym. W obu przypadkach kluczowe frazy komentatorów brzmią bliźniaczo podobnie: „Szwedzi byli do ogrania”, „Byliśmy lepsi”, tudzież „Było blisko, ale zostaliśmy skarceni”.

To ostatnie stwierdzenie wiele wyjaśnia: karci się dzieciaki, które zanadto brykają. Polska przegrała mecz z drużyną dojrzalszą, która skupiła się na konkretach; dali nam poszaleć, poszumieć, pohasać, ale w odpowiednim momencie to oni zadali cios nokautujący. Nie po rozpaczliwej kontrze, lecz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 15/2026, 2026

Kategorie: Sport