Z ziemi Wolskiej do Talibanu

Z ziemi Wolskiej do Talibanu

Dzieje się! Prezydent Duda, wręczając wicepremierowi Gowinowi akt odwołania, nie bacząc na protokół, zasady dobrego wychowania, a nawet zwykłą przyzwoitość, zrugał Gowina jak sztubaka. Tak się przy tym zapędził, że zapominał, że jest „prezydentem wszystkich Polaków”, jak wielokrotnie deklarował. A deklarował tak często, że chyba czasami nawet sam w to wierzył. Tu nie pozostawił wątpliwości. Swój urząd „prezydenta Rzeczypospolitej” jednoznacznie przypisał do obozu Zjednoczonej (?) Prawicy. Z tego rugania dowiedzieliśmy się, że Gowin zabiegał o spotkanie w cztery oczy z prezydentem, ale ten mu właśnie tego odmówił, i to publicznie. Okazuje się, że Gowin, którego siła w Sejmie jest porównywalna z siłą Kukiza, wciąż jeszcze uważa się za wpływowego męża stanu i jeszcze mu się zdaje, że coś w polityce polskiej rozgrywa, chce rozmawiać z prezydentem i do swojej polityki go przekonywać. Dostał po nosie. Wart Pac pałaca, a pałac Paca.

Kukiz opędza się od powszechnego hejtu, nawet sobie to wszystko zracjonalizował, uznał, że ponosi ofiarę za bezkompromisową walkę, jaką w swoim mniemaniu toczy „o zmianę ustroju i wyjście Polski z postkomunistycznego, neokolonialnego systemu”. Potwierdza tym, że nie wie, o czym mówi, ale wie, że mówi wzniośle. Niech mu tam. Jeden więcej, który walczy z „ostrym cieniem mgły”.

Tymczasem na prawicy, mimo wszystko podobno – choćby z nazwy – nadal „zjednoczonej”, dzieją się rzeczy ciekawe. Pomijam to, że dawni towarzysze Gowina, którzy go porzucili, właśnie awansują. To bez znaczenia, czy taki Gut-Mostowy był podsekretarzem stanu za Gowina, a teraz został sekretarzem stanu. To tylko potwierdzenie, że Kaczyński potrafi wynagrodzić tych, którzy pójdą za nim. Bez znaczenia jest, czy Bielan wejdzie do rządu, czy nie. Jaka to różnica? Ciekawsze jest co innego. Ziobro i wierna mu gwardia z Solidarnej Polski może na Kaczyńskim wymuszać, co będzie chciała. Ziobry Kaczyński się nie pozbędzie tak jak Gowina. Co gorsza dla niego, czyniąc go mimo doświadczeń z lat 2005-2007 ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w jednej osobie, pozwolił mu nie tylko rozwalić wymiar sprawiedliwości, ale też rozbudować imperium, na czele którego stojąc, ma teraz Ziobro wszystkich w garści. Wystarczy, że pozwoli wszcząć postępowanie w sprawie dwóch wież spółki Srebrna albo poleci podległej mu prokuraturze zbadanie transakcji premiera z kard. Gulbinowiczem… Zresztą nie musi się do tego uciekać. Może Kaczyńskiemu przed każdym głosowaniem w Sejmie dyktować nowe warunki. Secesja Gowina spowodowała, że pozycja polityczna Ziobry znacznie wzrosła. Kaczyński będzie stał przed wyborem: albo ulegać Ziobrze, iść z nim w prawo, tracąc po drodze centrowy elektorat, bez którego nie jest w stanie wygrać wyborów, albo próbować z nim negocjować każdą ustawę i każde polityczne posunięcie, co będzie trudne, bo Ziobro, mając poczucie siły, będzie trudnym partnerem. Rozwiązaniem alternatywnym są tylko wcześniejsze wybory. I na nie Kaczyński, który nie lubi dzielić się władzą, świadom, że idąc za Ziobrą, traci elektorat i następnych wyborów nie wygra, może ostatecznie postawić i w nich liczyć na cud. Tak czy owak, dekompozycja obozu władzy jest po raz pierwszy od sześciu lat tak wielka, że już chyba nieodwracalna.

A tymczasem do listy naszych wrogów, po Rosji, Białorusi, Unii Europejskiej, Czechach, Niemczech, USA, dopisać trzeba Izrael. Dopisać na końcu, ale skala konfliktu jest tu bodaj największa. Osobiście uważam, że nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego była słuszna. Przez ostatnie 31 lat było dość czasu, aby kwestie odzyskiwanego mienia ostatecznie uregulować i zamknąć. Tak dla spadkobierców obywateli polskich narodowości polskiej, jak i żydowskiej (oraz każdej innej). Cywilizowane prawo zna terminy przedawnienia roszczeń, zasiedzenia (nawet w złej wierze). Ale nie trzeba było wielkiej przenikliwości, by przewidzieć reakcję środowisk żydowskich w Izraelu i w Ameryce. Rolą dyplomacji było przygotować rządy USA i Izraela, a także środowiska żydowskie, do tego, że taka nowelizacja będzie przeprowadzona. Można było w ustawie dopisać jeszcze kilka artykułów, które ten czas przedawnienia roszczeń w uzasadnionych wypadkach przedłużyłyby jeszcze o dwa lata albo nawet o pięć. Takie rozmowy lepiej by się prowadziło, gdyby w Polsce nie były negowane akty pomocnictwa Polaków w Holokauście, gdyby po raz kolejny nie podawano w wątpliwość polskiego udziału w mordzie w Jedwabnem, gdyby nie proces wytoczony profesorom Engelking i Grabowskiemu. Gdyby przyznano się do przedwojennego antysemityzmu i potępiono go.

Ale to było niemożliwe z kilku powodów. Po pierwsze, nie mamy dyplomacji. Po drugie, naród właśnie wstał z kolan, do niczego nie będzie się przyznawał ani za nic nikogo przepraszał.

No to mamy, co mamy.

Tymczasem Amerykanie, po 20 latach obecności w Afganistanie i zaangażowaniu w to swoich sojuszników (w tym Polski), po wpakowaniu 88 mld dol. w armię rządową tego państwa wycofali się. Uznali, że w Afganistanie nie da się zbudować liberalnej demokracji (swoją drogą potrzebowali na to aż 20 lat?). Gdy tylko wojska amerykańskie opuściły Afganistan, ruszyła ofensywa talibów. Prezydent uciekł za granicę, wojska rządowe albo się rozpierzchły, albo przeszły na stronę talibów, przekazując im całe wyposażenie, które dostali od Amerykanów. Proklamowano kalifat. Przywrócono prawo koraniczne. Ci, którzy współpracowali z Amerykanami (także z nami), próbują uciec przed zemstą talibów. Wymarzone w okolicach naszego Ministerstwa Edukacji i Nauki „cnoty niewieście” będą teraz z całą surowością i konsekwencją talibów pielęgnowane i egzekwowane. Kobiety zostaną sprowadzone do roli, jaką kobietom wyznacza abp Jędraszewski. Dzielny ten hierarcha, no może nieco konserwatywny, odprawiłby być może mszę dziękczynną za zwycięstwo talibów, ale to jednak muzułmanie, więc mu nie wypada.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 35/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy