Żołnierze nierówni po śmierci

Żołnierze nierówni po śmierci

01.11.2012 SIEMIANOWICE SLASKIE . NIEMIECKI CMENTARZ WOJENNYM ZOLNIERZY POLEGLYCH W LATACH 1939 - 1945 W DNIU 1 LISTOPADA - DZIEN WSZYSTKICH SWIETYCH . FOT . DAWID CHALIMONIUK / AGENCJA GAZETA

Niemcy przenieśli w Polsce swoich żołnierzy na 13 nowych cmentarzy, Polacy nie stworzyli w Niemczech miejsca gromadzącego szczątki polskich ofiar Pewne rocznice z upływem lat czy dekad odchodzą w zapomnienie. Sądzę, że nie dotknie to rocznicy zwycięstwa w II wojnie światowej nad hitlerowskimi Niemcami. Na żołnierskich cmentarzach pochylamy wówczas głowy bądź odnosimy się do tych miejsc z szacunkiem. Ten cywilizacyjny odruch nie jest u nas niestety powszechnie akceptowany. Do podjęcia powyższego tematu, medialnie dotychczas nieobecnego, zdopingował mnie fragment felietonu Bronisława Łagowskiego: „Także w Izraelu 9 Maja jest świętowany. Ordery radzieckie z dumą się nosi. W Polsce pomniki i inne symbole ku czci armii radzieckiej są niszczone, groby profanowane, wizerunki bohaterów sowieckich obalane, jak pomnik gen. Czerniachowskiego, Polaka po matce, nawiasem mówiąc” (PRZEGLĄD nr 9/2019). Sięgnąłem do oficjalnych, dostępnych w Warszawie, źródeł rosyjskich. Czerwonoarmistów poległo na ziemiach polskich ok. 600 tys. Szczątki zwłok zebrano z ok. 30 tys. miejsc i pochowano po wojnie w ponad 600 zbiorowych mogiłach bądź na cmentarzach. Największy cmentarz radziecki – w Braniewie – liczy 31 tys. mogił. Prawną podstawą pielęgnowania tych miejsc jest Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji. Podpisali ją 22 lutego 1994 r. w Krakowie ministrowie spraw zagranicznych obu państw. Umowa nakłada na Polskę obowiązek dbania o rosyjskie miejsca pamięci, a Rosję obowiązuje to samo wobec polskich mogił na jej obszarze. Jednoznaczną treść umowy łamie jednak pisowska Polska. Wręcz ją ignoruje, usuwając np. pomniki poświęcone radzieckim bohaterom walk. Usprawiedliwia to przed opinią publiczną twierdzeniem, że umowa dotyczy tylko cmentarzy. Tymczasem w kilku miejscach umowy wyraźnie wymienia się także pomniki. W art. 2 czytamy: „Urządzenie miejsc pamięci i spoczynku przewiduje wyznaczenie ich granic, postawienie nagrobków, znaków pamięci, pomników lub innych obiektów upamiętniających”. Art. 3 głosi: „Strony utrzymują miejsca pamięci i spoczynku, zapewniając ochronę grobów, nagrobków, pomników i innych obiektów upamiętniających oraz zazielenienie i zachowanie ich w należytym porządku”. Występujące wielokrotnie w umowie określenie miejsce pamięci – logicznie rzecz biorąc – odnosi się również do pomników. Każdy bowiem pomnik upamiętnia nie tylko bohaterów walczących, lecz także poległych, a więc groby. Strona rosyjska zresztą nigdy nie podpisałaby umowy wyłączającej pomniki. Pisowskie władze bezpodstawnie wmawiają opinii publicznej, że umowa nie obejmuje pomników. 24 marca 2018 r. usunięto w Legnicy postawiony tam przed 67 laty pomnik symbolizujący uściskiem dłoni żołnierzy radziecko-polskie wojenne braterstwo broni. Takim postępowaniem wymazuje się w dodatku pamięć i wiedzę o zmaganiach Ludowego Wojska Polskiego przy wyzwalaniu Polski. PiS łamie umowę międzyrządową nie tylko usuwaniem pomników. Medialna antyrosyjska kampania zachęca także różne indywidua do bezkarnego bezczeszczenia i niszczenia miejsc pamięci czerwonoarmistów. Według rosyjskich danych w latach 2014-2018 naliczono 112 takich przypadków. Dane te można uznać za niepełne, gdyż nie sposób sprawdzić corocznie ponad 600 miejsc pamięci. Schwytanie i ukaranie sprawców to dla policji z reguły wielki problem. Cmentarzy Wehrmachtu, agresora, który pozostawił w Polsce bardzo dotkliwe zniszczenia, ludzkie i materialne, chuligańska ręka od ponad ćwierć wieku nie dotyka. Zapewnienia takie otrzymałem z kompetentnego źródła niemieckiego. Mam podstawy sądzić, że niszczenie radzieckich pomników i cmentarzy jest skutkiem polityki historycznej uprawianej przez PiS i podległe mu media. Patologiczną tego ilustracją może być wmontowany w mur cmentarza na Powązkach w Warszawie napis: „Tu była trzecia brama Powązek, którą zniszczyła armia sowiecka”. Czyżby w rejonie Powązek nie było walk? Sądzę, że mimo antyrosyjskiej ofensywy propagandowej zdecydowana większość społeczeństwa traktuje miejsca pamięci czerwonoarmistów z szacunkiem. Czynności opiekuńcze na radzieckich miejscach pamięci przebiegają dwutorowo. Strona polska czuje się zobowiązana dbać o czystość, schludny wygląd mogił i dokonuje drobnych napraw. Umowa międzyrządowa obowiązków siłą rzeczy nie rozbudowuje. Według przekazywanych Rosji przez stronę polską danych, w ciągu siedmiu lat 2010-2016 te czynności obciążały nasz budżet kwotą ponad 2 mln dol. Rosjanie z własnej inicjatywy pokrywają większe remonty, które

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 20/2019, 2019

Kategorie: Opinie