Archiwum
Arabowie kupują araby w Polsce
Najdroższy koń na tegorocznej aukcji w Janowie Podlaskim osiągnął cenę 120 tys. dolarów Ponad 50 kupców z całego świata wzięło udział w pokazie i aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim. Warunkiem uczestnictwa było wpłacenie wadium w wysokości 2 tys. dol., więc do stadniny przyjechali poważni nabywcy. Zasiedli pod parasolami na trybunie dla VIP-ów, sącząc bezpłatne drinki (dawno stwierdzono, że działają pobudzająco na licytację) i podnosząc w odpowiednim momencie żółte tabliczki z numerami. Gdy szejk Hamad bin
Nie zostałbym kanarem
Jan Wieczorkowski aktor filmowy, znany milionowej publiczności głównie z seriali telewizyjnych, m.in. z „Klanu”. 1. Kiedy Pan zrozumiał, że jest już dorosły? – Nie wiem, od jakiego momentu liczy się dorosłość. Czy to przychodzi wtedy, gdy zakłada się rodzinę, a może wcześniej, z okazji wyjazdu na pierwsze samodzielne wakacje? A jeśli tą cezurą są pierwsze zarobione pieniądze? Wobec tych niejasności nie wiem, czy już jestem dorosły. 2. Jakie wspomnienie z dzieciństwa Pana prześladuje? – Gdy rodzice wyjeżdżali za granicę, a ja,
Katastrofa zwana budżetem
Stan finansów państwa jest logiczną konsekwencją czteroletnich rządów gabinetu Jerzego Buzka Już z pierwszych doniesień informujących o przyszłorocznym budżecie powiało wręcz grozą. Gigantyczna dziura, załamanie, katastrofa. W dodatku o tym, że – zdaniem Ministerstwa Finansów – deficyt w roku 2002 może być bombą rozsadzającą całą politykę gospodarczą i finansową, dowiedzieliśmy się chyba w najmniej odpowiednim momencie. Nadchodzące wybory nie sprzyjają bowiem racjonalnej dyskusji nad stanem państwa. Min. Jarosław Bauc i jego
Czarodzieje z warszawskiej Starówki
Duchy „na etacie”, portreciści, śpiewacy i kataryniarz, czyli… Grają, śpiewają, malują, portretują, rysują i rzeźbią. W weekend ciężko przejść warszawską Starówką, by nie minąć ulicznego śpiewaka lub grajka. Są częścią Starego Miasta, jego kolorytem i atrakcją. Jedni niczym wędrowcy traktują Rynek jak kolejny przystanek, zatrzymują się na chwilę, a potem ruszają w dalszą drogę, inni są wierni temu magicznemu miejscu od wielu lat. Katarynka z duszą Symbolem warszawskiej Starówki jest kataryniarz Piotr Bot, który przy
Przegląd na lato
Przegląd lodówki Kiedy wyjeżdżają nasi podopieczni, radości w domu co niemiara. Jeszcze fajniej, kiedy wyjeżdżają małżonkowie, małżonki i nadopiekuńcze matki… wydawałoby się. Tęsknota z całą ostrością pojawia się jednak w porach obiadowych, kolacyjnych i śniadaniowych, bo ileż można jeść krakersy z piwem? „Przegląd”, w trosce o Czytelników, przedstawia doświadczenia swoich reporterów oraz rodzin reporterów. Pamiętajcie! Nie jesteście sami! Jak przeżyć bez gotowania? Instrukcja dla opuszczonych, a niegotujących: – Po pierwsze: Dwa tygodnie można spokojnie przeżyć,
Bez laptopa się nie ruszam
Aleksander Krawczuk wybitny historyk, pisarz, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor kilkudziesięciu książek o czasach starożytnych, tłumaczonych na wiele języków. 1. Kiedy Pan zrozumiał, że jest już dorosły? – Gdy straciłem ojca, a miałem lat siedem, pojąłem, że od tej pory w dużej mierze jestem skazany na własne siły. Ale wygląda na to, że wciąż dorastam. Coś mi się wydaje, że moja żona patrzy na mnie jak na wyrośniętego chłopca. 2. Jakie wspomnienie z dzieciństwa Pana prześladuje? – Mimo że byłem
Ustawodawcze zepsucie
BEZ UPRZEDZEŃ Potępiamy korupcję z dwu powodów, po pierwsze dlatego, że jest sprzeczna z prawem i po drugie, ponieważ przynosi realne szkody. Szkodliwe mogą być również działania zgodne z prawem, a największą zdolność szkodzenia społeczeństwu posiada władza ustawodawcza. Najbardziej zasadnicze spory w filozofii politycznej jej właśnie dotyczą. Autor „Umowy społecznej” twierdził, że władza demokratyczna jest nieograniczona i lud ma prawo szkodzić samemu sobie. Polski Sejm, jako reprezentacja ludu, z wielką przesadą korzysta z tego prawa.
Miller i dziennikarki
Trwa festiwal recenzji książki Ludwika Stommy o Leszku Millerze. Piszą panie. I kręcą nosem. Pisze Agnieszka Wołk-Łaniewska w „NIE”: Miller wydaje się dziś postacią bardziej nawet frapującą, ale, niestety, o nim hagiograficzna praca prof. Stommy mówi niewiele”. Pisze Eliza Olczyk w „Rzeczpospolitej”: „Witkacy (…) prowadził firmę portretową, świadczącą usługi dla ludności. Firma oferowała portrety różnego rodzaju, wśród nich portret „wylizany”. Odpowiedni raczej dla twarzy kobiecych niż
Zabawy z mamoną
Pora pomówić o czymś zabawnym. Na przykład o cudzych pieniądzach. Zachęcają do tego politycy wszystkich orientacji, którzy samorzutnie – bo nie istnieje taki obowiązek – ujawniać poczęli wyborcom stan swego posiadania i swoich rachunków bankowych. Kłopot jednak, którego nie wzięli pod uwagę zwolennicy szczerości majątkowej – a o czym rozdyskutowała się prasa – polega na tym, że nie bardzo wiadomo, co właściwie powinien starać się udowodnić swoim wyborcom polityk? Czy, że jest biedny, czy też, że jest bogaty? Gołodupcem, czy krezusem?






