Wpisy od Aleksander Małachowski

Powrót na stronę główną
Felietony

Mój złośliwy, upiorny chichot

Zapiski polityczne Poseł Andrzej Lepper ogłosił na zakończonym w ubiegłą niedzielę kongresie swojej partii, że rozpoczyna się od tej chwili przejmowanie władzy w Polsce przez tę nową formację. Skwitowano to wzruszeniem ramion. Lepper do władzy, co za bzdura. Nikt jak do tej pory nie zadał sobie prostego pytania: a jeśli to prawda, co wtedy zrobimy? Możemy oczywiście porzucić nasze marzenia o demokracji i w drodze zamachu stanu zablokować panu Andrzejowi drogę do władzy, gdyby wygrał wybory – co wcale nie jest mało prawdopodobne. Lepper ma faktyczny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Trudno zatrzymać szaleństwo

Zapiski polityczne 3 kwietnia 2002 r. Tak mi się w życiu poszczęściło, że mogłem być wiele razy w Betlejem, w Bazylice Narodzenia i w przylegającym do niej klasztorze franciszkańskim, ufundowanym kilkanaście wieków później przez cesarza Franciszka Józefa, o ile mnie pamięć nie myli. Do bazyliki trzeba wchodzić bardzo przygarbionym albo na kolanach, gdyż w pradawnych czasach zamurowano normalne drzwi i zostawiono tylko taki mały otwór. Chodziło o to, by nie wpędzać do świątyni zwierząt. Najwyżej nieduży osiołek dostałby się bez trudu. Wspominam tamte wizyty jako

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wrogość wobec własnego państwa

Zapiski polityczne 27 marca 2002 r. Wiele lat spędziłem w Sejmie Rzeczypospolitej – kto wie, czy ich nie zmarnowałem – ale nigdy przedtem nie miałem tego, co obecnie przerażającego uczucia, iż przychodzi mi pracować w otoczeniu wrogów naszego własnego państwa. Bywały spory, różnice zdań, sprzeczności programów politycznych, ale stale miewałem wrażenie, iż zawsze – mimo różnic – radzimy nad dobrem wspólnym, jakim jest nasze nareszcie w pełni niepodległe państwo. Teraz jest inaczej. Zarówno w samej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Stara tradycja

Zapiski polityczne 20 marca 2002 r. Dostaję dużo listów. Nadmiar pracy, jakiej się podjąłem na stare lata, sprawia, że z odpisywaniem jest gorzej niż źle, ale autorom życzliwych słów serdecznie dziękuję i proszę o wybaczenie, iż nie odpowiadam. Na każdej kopercie listu wartego odpowiedzi piszę słowo „odpisać”, ale na tym się moje dobre chęci kończą. Na dopełnienie obowiązku nie starcza mi nie tyle sił, co czasu, dziękuję zatem gorąco za dobre listy i przepraszam pokornie za zwłokę w odpisywaniu. Przychodzą też listy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czy są jeszcze sędziowie w RP?

Zapiski polityczne Nie potrafię przypomnieć sobie, jak natrafiłem na arcyskandaliczną aferę sądową Jacka Bochińskiego, pracownika naukowego Muzeum Historycznego Miasta Warszawy, popularyzatora dzieł sztuki. Użyłem słów „skandaliczna afera sądowa”, bo jak inaczej nazwać oskarżenie przez policję i prokuraturę młodego naukowca, dobrze sytuowanego materialnie, którego sąsiedzi, z zawodu handlarze bazarowi, oskarżyli o udział w napadzie na nich, gdy jechali na południe kraju, by nabyć towar do handlu, czyli skórzane kożuchy. Zabrano im dużą sumę, ale prócz oskarżenia pokrzywdzonych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wielkość Leona Kieresa

Zapiski polityczne 7 marca 2002 r. Gdy późną jesienią ubiegłego roku otwierałem – jako marszałk senior – obrady Sejmu RP, wzywałem posłów do odbudowania autorytetu Izby Poselskiej w opinii społeczeństwa. Moje słowa nie znalazły posłuchu. Z posiedzenia na posiedzenie ten mój wymarzony autorytet ginie, oby nie bezpowrotnie. Czasami wydaje mi się – gdy słucham obrad – że tak w dawnych czasach umierała niepodległa Rzeczpospolita Wielu Narodów. Nie trzeba czytać opasłych tomów historii. Wystarczy posłuchać telewizyjnych transmisji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Torturowanie generała

Zapiski polityczne Znowu bzdura o skandalicznym posmaku. Wyczytałem wczoraj w „Gazecie Telewizyjnej”, że niesławny proces wytoczony prezydentowi Jaruzelskiemu ma się zacząć od nowa, gdyż przerwa w postępowaniu trwała zbyt długo, a prawo przewiduje, że takie przedłużenie powoduje konieczność rozpoczęcia całej procedury od nowa. Wieczór wczorajszy spędziłem w Sejmie i nie oglądałem tej części programu telewizyjnego, w której pojawił się pan prezydent bardzo przygnębiony i umęczony tymi torturami, jakie mu nasze państwo funduje w zamian za to, iż wpierw wziął na siebie ciężką,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Straszne, ale prawdziwe

Zapiski polityczne Zanim zacząłem pisać ten felieton, otworzyłem list nadesłany na adres Sejmu RP ze Szczecina przez panią Barbarę z ul. Wyzwolenia. Nie podaję nazwiska, gdyż nie zostałem do tego upoważniony. Oto fragmenty listu: „…u Niemców mamy opinię złodziei, u Amerykanów – głupków i żydożerców, a teraz pokazujemy, że nawet we własnym kraju nie potrafimy rządzić. Czy po to tylu młodych ludzi poświęciło życie, by przez głupotę paru warchołów znów stać się łupem państw ościennych?”. „…byłam wychowywana w duchu dumy narodowej, a teraz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Jeszcze o Krzywym Kole

Zapiski polityczne 13 lutego 2000 r. Fatalny błąd trafił mi się w felietonie o Klubie Krzywego Koła, klub skasowano nie 20 lecz 40 lat temu, 2 lutego minęła. więc 40. rocznica tego wydarzenia. Opisałem dość z konieczności pobieżnie dzieje klubu, ale nie zdążyłem uwypuklić jego istotnych dokonań. Za największą wartość wniesioną przez klub w życie społeczne tamtej odległej epoki trzeba uznać bezsporny fakt, iż nagle z całkiem prywatnej inicjatywy niedawnych więźniów politycznych, małżeństwa Ewy i Julka

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Klub Krzywego Koła – in memoriam

Zapiski polityczne Sporo lat temu, gdy wędrowałem po Stanach Zjednoczonych, spotkałem w domu znajomych młodego człowieka opowiadającego bardzo wiele o Klubie Krzywego Koła, z którym ów młodzian miał ponoć silne związki. Niestety, blagował. Wziąłem się za prostowanie tych bajek, a wówczas facet spojrzał na mnie pogardliwie i spytał zaczepnie: „A cóż pan mógł mieć wspólnego z Krzywym Kołem?” Odpowiedziałem: „Może i niezbyt wiele, z tym tylko, że trzy razy wybierano mnie na prezesa zarządu tego klubu”. 20

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.