Wpisy od Jan Widacki
Co wolno wojewodzie…
Podobno przysłowia są mądrością narodu. Niektórzy to porzekadło tłumaczą tak, że mądrość ta polega na tym, że na każdą okazję lud ma dwa przeciwstawne przysłowia. W zależności więc od potrzeby można zawsze sięgnąć po to przysłowie, które akurat w danej chwili jest bardziej przydatne. Zdaje się, tak jest w istocie. Mamy np. przysłowie: „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”, co ma pokazywać, jaka to była szlachecka równość. Ale mamy też inne przysłowie: „Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”, pokazujące, że o żadnej równości między szlachcicem na zagrodzie a magnatem
Co tam śledztwa, zażądać Smoleńska!
Partia, której nazwa powstała wedle metody opisanej w prologu do „Kordiana” („dajmy mu na pośmiewisko, sprzeczne z naturą nazwisko…”), chciała, by Sejm przyjął rezolucję wzywającą premiera, by ten z kolei wystąpił do Rosji z żądaniem przekazania polskiej prokuraturze całego śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Na szczęście Sejm projekt ten odrzucił ogromną większością głosów. Propozycja posłów partii o przewrotnej nazwie była niemądra i prowokacyjna zarazem. Przede wszystkim zarówno polscy prokuratorzy, jak i członkowie komisji badania
Czy Polak potrafi być mądry po szkodzie?
Traumę polską po katastrofie smoleńskiej można porównać tylko do traumy, jaką Ameryka przeżyła po atakach z 11 września 2001 r. Trauma do traumy podobna. Różnice między Polską a Ameryką ujawniły się przy wychodzeniu z niej. Ameryka, zraniona w swej dumie supermocarstwa, opłakująca śmierć setek ofiar, zarządziła żałobę bodaj krótszą niż nasza. Jeszcze żałoba nie minęła, a Ameryka wiedziała, że trzeba, być może w długiej walce, pokonać terroryzm, a natychmiast trzeba zabezpieczyć się przed podobnym atakiem. Zaczęto
Polska jest kryptą
Reakcja społeczeństwa na tragedię smoleńską była wzruszająca. Polska okryła się żałobą. Sama, spontanicznie. Naprawdę przez pierwsze godziny, a nawet dni, nie trzeba by było nawet ogłaszać urzędowo żałoby narodowej, ludzie sami ją ogłosili. Spontanicznie, bez żadnego polecenia, a nawet zachęty, ludzie szli pod Pałac Prezydencki zapalić znicze. Sami przypinali sobie czarne kokardki. Naprawdę nie było prawicy ani lewicy. Była Polska okryta żałobą. Wszak w katastrofie zginął Prezydent Rzeczypospolitej, a wraz z nim Pierwsza
Katastrofa po katastrofie
W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem oprócz prezydenta i jego małżonki zginęło dwóch wicemarszałków Sejmu, prawie całe dowództwo Wojska Polskiego, szefowie urzędów centralnych, ministrowie Kancelarii Prezydenta, wiceministrowie spraw zagranicznych i obrony narodowej, kilkunastu parlamentarzystów, przedstawiciele duchowieństwa, działacze organizacji rodzin katyńskich. Zginęła także załoga samolotu i oficerowie BOR. Łącznie 96 osób. Takich strat nie poniósł dotąd żaden naród w czasie pokoju. Nie czas roztrząsać teraz, kto tu zawinił i w jakim stopniu.
Polska Rosja po Katyniu
Uroczystości katyńskie z udziałem premierów Polski i Rosji niewątpliwie otworzyły nowy rozdział stosunków między naszymi państwami. Rozdział został otwarty, ale jak będzie napisany, tego dziś z pełnym przekonaniem przewidzieć się nie da. Przypomnieć należy, że „zbrodnia katyńska” to dziś nazwa zbiorcza zbrodni dokonanej na polskich oficerach, policjantach i innych funkcjonariuszach państwowych II Rzeczypospolitej na rozkaz Stalina wiosną 1940 r. nie tylko w Katyniu, lecz także w Miednoje, Charkowie, Kijowie, Chersoniu i dziesiątkach innych miejsc na „ziemi nieludzkiej”. Przez dziesięciolecia Związek
Wielkość i małość
Zaproszenie gen. Jaruzelskiego do Moskwy na uroczystości 65. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem spowodowało, że Generał znalazł się znów w centrum uwagi. Jeśli do tego dodać, że część naszych polityków uważa, że do Moskwy nie powinien lecieć prezydent Kaczyński, sądząc, że jego nieobecność obniży rangę uroczystości i da nauczkę Rosjanom, to widać, jak sprawa jest gorąca. Przypomnieć należy, że Rosjanie zaprosili do Moskwy 14 prezydentów państw koalicji antyhitlerowskiej i kilku byłych prezydentów. W tej ostatniej grupie są m.in. Valéry Giscard d’Estaing,
Wielkie udawanie
Właściwie wszystko dookoła nas jest udawane. Miejsce prawdziwych instytucji zajmują ich atrapy. Wśród tych atrap krzątają się politycy, którzy udają, że uprawiają politykę. Tak naprawdę udają, że są politykami. Oczywiście można się umówić, że słowa takie jak polityk czy polityka nie mają takiego znaczenia, jakie przyjęło się im nadawać w naszej cywilizacji, i znaczą coś zupełnie innego. Można się umówić, że polityką będziemy nazywać to, co robią politycy, a politykami tych, którzy uprawiają tak zdefiniowaną politykę.
Terapia eksperymentalna
Terapię eksperymentalną stosuje się wtedy, kiedy zwykłe, rutynowe i sprawdzone metody leczenia są już nieskuteczne i uznaje się, że choremu nic już zaszkodzić nie może, a jest jakaś choćby mała szansa, że zastosowanie metod nie do końca sprawdzonych może okazać się skuteczne. Stan chorego, czyli polskiej prokuratury, upoważniał do wdrożenia terapii eksperymentalnej. Zacznijmy od opisu choroby. Uleganie politycznym naciskom, wbrew temu, co się sądzi, wcale nie jest najcięższym ani najczęstszym jej objawem, choć
Czasy i obyczaje
Artur Domosławski wydał biografię Ryszarda Kapuścińskiego. Po awanturach i kontrowersjach poprzedzających ukazanie się książki sukces wydawniczy wydaje się pewny. Mówiąc wprost – sukces finansowy wydaje się pewny. Przyznać jednak bezstronnie trzeba, że książka napisana jest sprawnie, dobrze się ją czyta. Osoby, które pasjonowały się twórczością Kapuścińskiego, na ogół zapewne będą zadowolone. Może z wyjątkiem tych ludzi, których ujawniony fakt jego współpracy z wywiadem PRL i w ogóle romans z PRL zniesmaczy.








