Wpisy od Jerzy Domański

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

PO w pułapce abonamentu

Gdyby ktoś po 20 latach ukrywania się wyszedł z lasu i zaczął oglądać telewizję, to pomyślałby, że niewiele się przez ten czas w Polsce zmieniło. Że nadal mamy PRL. Na jakąkolwiek bowiem stację telewizyjną by trafił, to zobaczy niekończące się powtórki filmów i seriali z lat 70. i 80. Paranoja jakaś czy coś głębszego? Dlaczego w kraju, w którym od wielu lat trwa zmasowane obrzydzanie wszystkiego, co było przed 1989 r., telewizje ciągle ratują się pokazywaniem tamtych hitów? Nie z sentymentu przecież. Walczą o widzów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Golusieńkie media publiczne

Nie ma darmowych obiadów. W kapitalizmie nie ma miejsca na sentymenty. Od kiedy zabrakło Kuronia, nie ma darmowych zupek. Są za to zakusy, by nawet uczniom zabrać szklankę mleka. Zabieranie to ulubiony sposób liberałów na rozwiązywanie problemów. Zabieranie albo prywatyzowanie wszystkiego, co się tylko da albo na czym można doraźnie zarobić. A od czasu kryzysu specjalizacją liberałów stało się branie publicznych pieniędzy na ratowanie prywatnych bankrutów. Klęska tej polityki i takich metod każe bardzo ostrożnie podchodzić do wszystkich propozycji liberałów. Zwłaszcza gdy dotyczą one tak delikatnych obszarów jak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Łagowski jest tylko jeden

Łagowski jest tylko jeden, „bo tylko on tak sprawnie łączy talent pisarski z własną, dobrze przemyślaną filozofią polityczną umiejscawiającą go ponad i poza tzw. podziałami historycznymi” (A. Walicki). Przez lata konsekwentnie i uparcie płynie pod prąd. Bezkompromisowo i prowokacyjnie drażni wypełniających media gładkich komentatorów specjalistów od wszystkiego i na każdą okazję, zwykłych chodzić stadami za półprawdami. Łagowski jest tylko jeden. Tak Andrzej Walicki zaczął przedmowę do najnowszej książki prof. Bronisława Łagowskiego „Pochwała politycznej bierności” wydanej przez Wydawnictwo Sprawy Polityczne. Wydawca z przebogatego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kłaniam się entuzjastom

Na co dzień jest tyle powodów do narzekania, że z tym większą radością chcę ogłosić naprawdę dobrą nowinę. Stało się coś bardzo sensownego. Kilkanaście osób z bardzo odległych od siebie światów uratowało bibliotekę. I to jaką! Ile może być wart księgozbiór, w którym są książki z XVI i XVII w.? I który liczy, bagatela, 19 tys. książek, czasopism i tytułów prasowych gromadzonych przez 55 lat przez kolejne stowarzyszenia dziennikarskie. Od Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich do Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Nie ma w kraju drugiej tak cennej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz

Bajcarstwo ma się u nas całkiem dobrze. Zwłaszcza to, które ociera się o politykę. Choćby teraz, gdy mówimy o fatalnej frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Są tacy, którzy z żałosnych 24,5% robią sukces, bo przecież pięć lat temu było jeszcze gorzej. Albo nawet duży sukces, bo zestawiają nasz wynik ze spadkiem frekwencji w wielu krajach Unii i powiadają megalomańsko, że jesteśmy w czubie całej wspólnoty. Polak jednak potrafi. Nam przecież rośnie, a im spada. Tak mówi, w gruncie rzeczy wartościowa, grupa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Pół prawdy na święto

Czy może być ślub bez pana młodego? A rozwód bez jednego z małżonków? Czy można świętować jakąś rocznicę, wymazując gumką najważniejszych uczestników? Obchody rocznicy wyborów 4 czerwca pokazały, że w Polsce nie tylko tak można, ale jeszcze robi się z tego cnotę. Zmieniają się ustroje i rządy, ale nie zmieniają się ciągoty do pisania historii na nowo. Kolejni politycy nie mogą się oprzeć pokusie dopisania jak największych zasług sobie, kosztem przeciwnika politycznego. A przede wszystkim kosztem faktów i zdrowego rozsądku. Tak było

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Mamy z kogo wybierać

Jeszcze jestem pod wrażeniem bajecznych umiejętności piłkarzy Barcelony, więc wszystko mi się kojarzy z piłką. Także wybory 7 czerwca. Chciałoby się, by wieczorem tego dnia była u nas taka atmosfera jak niedawno w Hiszpanii. Pewnie jednak nie będzie, choć miło pomarzyć. Oby tylko nie było tego, co jest zmorą kibiców i piłkarzy. Gola samobójczego. W najbliższą niedzielę czeka nas przecież bardzo ważny test. Tylko raz na pięć lat mieszkańcy Unii mają szansę, by z długiej listy kandydatów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Wejść tam, skąd ucieka PO

Z SLD wszyscy mają kłopot. Politycy, analitycy, media, a przede wszystkim sami wyborcy. No bo jak z tą partią jest? Niedawno obchodziła 10-lecie. A to po 1989 r. samo w sobie jest już osiągnięciem, bo nikt, poza PSL, nie może się pochwalić takim stażem. Kolejne partie, nawet gdy osiągały sukcesy, jak chociażby AWS, rozpadały się w momentach porażek i kryzysów wewnętrznych. Wiatry wywiewały elektorat i partie przechodziły do historii. Partie tak, ale ich liderzy i działacze, nie. Zmieniali szyldy i pod nowymi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Żółta kartka dla Bońka

Przez lata tylko fantaści i zagorzali kibice marzyli, oglądając wielkie turnieje piłkarskie, że może kiedyś wielki piłkarski show zjedzie nad Wisłę i to my będziemy gospodarzami mistrzostw Europy, a może nawet mistrzostw świata. No i stało się. Za sprawą Hrihorija Surkisa, prezesa Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej i jednocześnie wiceprezesa UEFA, bardzo wpływowego działacza i oligarchy, Michel Platini zapalił zielone światło dla projektu „Dwa kraje, jedna drużyna”. Pomysł zrodził się w 2002 r. w czasie wspólnych obrad działaczy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Życie na niby

Czas matur sprawia, że chętniej odwołujemy się do własnych wspomnień szkolnych i bojów, jakie toczyliśmy, siedząc nad pustą kartką papieru. Na ogół są to miłe wspomnienia, bo w końcu zdecydowana większość jakoś te matury zdała. Nie znam jednak nikogo, kto by jeszcze raz chciał przeżyć i powtórzyć własną maturę. Ale też nie znam nikogo, kto by chciał następnym pokoleniom oszczędzić tego ogromnego stresu. Jak już się przeszło przez tę próbę, to i kolejni muszą. Nie bez powodu matura nazywana jest egzaminem dojrzałości.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.