Wpisy od Tomasz Jastrun
Najazd barbarzyńców
12 grudnia na manifestację organizowaną przez KOD poszedłem z sąsiadami i ich mamą. Do tej pory nie byli zaangażowani politycznie. Mama sąsiada poruszona mówi: „Jestem po raz pierwszy w życiu na demonstracji”. Deszcz popadywał, jednak nikomu to nie przeszkadzało. Źle znoszę tłum, ale to był tłum swojski, inteligenckie twarze, czasami od wielu lat niewidziane i przez czas zmienione. Spotkałem ludzi z różnych epok naszej konspiracji. Żadnego szczękościsku, luz i poczucie humoru stonowane przeświadczeniem, że źle się dzieje. Minęło trochę czasu
Jakby mnie wszy oblazły
Teraz wyraźnie widzę, że moje ciemne pisanie do paryskiej „Kultury” w latach 90., za które byłem atakowany, a też serdecznie krytykowany, było podszyte lękiem, że stanie się to, co się stało. Tropiłem zatęchłe myślenie polskiej prawicy narodowej. Uważałem, że to śmiertelne zagrożenie dla naszej demokracji, dla naszej duchowości. Podobnie myślał Jerzy Giedroyc. Rozmawiałem z nim o tym nieraz. A Miłosz przed śmiercią zdążył mi powiedzieć: „Jeździłem trochę po Polsce i zaczynam się bać, że Smecz może mieć rację”
Lekcja historii
Wydarzenia mówią same za siebie, słowa tracą znaczenie i od razu się starzeją. Wszystko, co się pisze na bieżąco w tygodniku, to już archiwum. Mniej więc komentujemy, a bardziej dajemy świadectwo. „Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. (…) Nad prawem jest dobro narodu! Jeśli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć i zmienić. To mówię – prawo ma służyć nam! Prawo, które nie służy narodowi, to jest bezprawie!”. Są to słowa Kornela Morawieckiego z trybuny
Trudne do strawienia
Symboliczne spalenie przez żywioł narodowy kukły ortodoksyjnego Żyda na rynku we Wrocławiu zostało pokazane przez wszystkie programy informacyjne. Już wiemy, że gdy media publiczne będą w rękach PiS, Polacy i zagraniczna opinia publiczna będą chronieni przed sensacjami, które w złym świetle mogą postawić nasz kraj. A ponieważ jeszcze to się nie stało, trudno przeoczyć, że akt spalenia – ponownego spalenia, trzeba dodać – nastąpił w kraju, gdzie naprawdę zabito i spalono miliony ludzi. Można więc potraktować to wydarzenie
Niech Europa zamyka się jako całość, a nie dzieli się w środku, co jej teraz grozi.
Smutek Europy, gdzie coś ładnego i ważnego się kończy. Smutek przejęcia władzy w Polsce przez ludzi smutnych i zaciętych w sobie. Smutek mojego depresyjnego listopada, jakbym się taplał w zamarzającym błocie. Też dlatego w tym tekście będzie trochę cytatów, tak mi łatwiej pisać. Coś takiego musiało się zdarzyć, jak nie w Paryżu, to gdzie indziej w Europie, przykład został dany już przed laty w Nowym Jorku. Siedziałem w nocy, oglądając transmisję z zamachów, bo takie ambicje mają telewizje, by wszystko
Nie tylko swoim głosem
Smutek Europy, gdzie coś ładnego i ważnego się kończy. Smutek przejęcia władzy w Polsce przez ludzi smutnych i zaciętych w sobie. Smutek mojego depresyjnego listopada, jakbym się taplał w zamarzającym błocie. Też dlatego w tym tekście będzie trochę cytatów, tak mi łatwiej pisać. Coś takiego musiało się zdarzyć, jak nie w Paryżu, to gdzie indziej w Europie, przykład został dany już przed laty w Nowym Jorku. Siedziałem w nocy, oglądając transmisję z zamachów, bo takie ambicje mają telewizje, by wszystko
Pierwsi jako naród, ostatni jako społeczeństwo
W Kanadzie też powstał nowy rząd, tam jednak socjaldemokratyczny. Bywałem w tym kraju, mam tam wielu bliskich i znajomych, a i rodzinę już prawie zupełnie skanadyzowaną. Zanim po raz pierwszy poleciałem do Toronto, wiozłem ze sobą pewien obraz tego kraju – mityczny i wyidealizowany. W języku polskim Kanada była synonimem dobrobytu i luksusu. Ten kraj zawiódł mnie, ale głównie estetycznie. Piękna przyroda, lecz w kontraście kiepska architektura i powszechny brak gustu. Stapianie się ludzi z różnych
Wybudzanie ze snu
Jak zawsze „Gazeta Wyborcza” publikuje zdjęcia ważnych ludzi, którzy umarli w mijającym roku. I jak co roku zaskakuje mnie, jak wielu z nich znałem – więc świat myśli i sztuki nie jest taki wielki. Na różnych wagach waży się ważność ludzi. „Gazeta Polska” nie zamieściłaby 80% nazwisk, które są w „Gazecie”, według nich, „niepolskiej”. A przecież przyszłość, „Korektorka-Wieczna” (Norwid), i tak wkrótce zrobi swoje: zapomniani zostaną niemal wszyscy, już sprawiedliwie. • Awaria spłuczki w toalecie, woda
To będzie nieestetyczne
Nagle pojąłem, że przez całe świadome życie nie cierpiałem formacji umysłowej, która teraz doszła do władzy. A zawsze gdzieś się pałętała po kątach, nawet w PRL. Pamiętam, jak w środku lat 70. pokłóciłem się z Kasią Miller, teraz znaną psychoterapeutką. Byłem już związany z opozycją, czym się chwaliłem, a ją drażnił ton wyższości, z jakim mówiłem o tych, którzy się godzą na ówczesny stan rzeczy. „Jaka, według ciebie, byłaby wolna Polska?”, nagle zapytała. „Neoendecka”, odparłem bez wahania. Od kiedy
I po wyborach
Kiedy ukaże się ten tekst, będą już znane wyniki wyborów. Jako społeczeństwo staniemy nadzy przed wielkim lustrem. A usprawiedliwienia od historii utraciły ważność. Ale można też napisać: politycy nie dali nam niczego dobrego do wyboru. Mój znajomy mawiał: „Każdy rząd jest z natury rzeczy zły, ale są też gorsze”. Niepokój o to, co będzie po wyborach, nie jest wyssany z palca. To suma doświadczeń, a u mnie też wnioski z lektury prasy prawicowej. Nie czytam jej systematycznie, tym mocniejsze wrażenie







