Wpisy od Tomasz Jastrun

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Sierpień czasami okrutny

Im więcej czytam o I wojnie światowej, tym mniej rozumiem, dlaczego ona wybuchła. A im bardziej oddalamy się od niej w czasie, tym wyraźniej widać, jak monstrualny był to bezsens. Podobnie jest z powstaniem warszawskim, które miało w swoim bezsensie o wiele więcej sensu. Ciekawe, że tu im dalej w czas, tym więcej celebracji. Ma to też związek z upolitycznianiem powstania, wszystko już stało się polityczne, ewentualnie jest produktem.A dzisiaj natęża się prastary instynkt stadny, gdyż broni się przed unifikacją i globalizacją.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Deszcz nieszczęść

Na wschodniej Ukrainie spadł deszcz ciał. Z dziećmi leciały z nieba ich maskotki. Tylko one przeżyły. Myślę teraz o kłamstwie i jak ma się dobrze, mimo że ludzie nigdy nie mieli tak powszechnego dostępu do informacji. Dotyczy to też monstrualnych kłamstw rosyjskiej propagandy. Myślę także o tworzeniu „odwrotnej rzeczywistości” przez polską prawicę. Wiara nie potrzebuje faktów, a jeśli są sprzeczne z lansowaną fikcją, świetnie sobie z nimi poradzi. Znaków tego toksycznego myślenia jest bez liku. To też „złowidzenie” i złorzeczenie. Co łączy strącenie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Obrazy i scenki polskie

Nasz szambiarz wsadza rurę w szambo i mówi: „Ale się porobiło, co pan o tym myśli?”. Po czym sam odpowiada: „Nie ma na kogo głosować”. Było oczywiste, że chodzi mu o politykę. Przy okazji skarży się, że od 14 lat nie był na urlopie. Patrzę, że ma nowiutki wóz szambiarski, z fantazyjną fioletową beczką. I niech mi ktoś powie, że Polska się nie rozwija. Też w sferze szambiarskiej. • Ktoś pisze mi w mejlu: „Byłam w małym miasteczku – buduje się dużo i dużo remontuje. Drogi równe,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Pociemniała wolność słowa

To już więcej niż rok, gdy żegnaliśmy się z Michałem Kobosko, redaktorem naczelnym „Wprost”. Nie mógł zaakceptować kierunku, w którym właściciel zaczął popychać pismo. Rynek stawał się drapieżny. Coraz mniej było miejsca dla ludzi z etyką. Nie ma też wątpliwości, że w mediach kiepska moneta od dawna wypiera lepszą, chociaż i ta lepsza nie była już dobra. Grasowały kiedyś galopujące suchoty, teraz doświadczamy galopującego idiocenia mediów, więc także odbiorców. I te spektakle nienawiści, nie tylko ze strony polityków. Pisma to na ogół

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Nie ma wyjścia

Zaczęło się o wiele wcześniej, nim ujawniono podsłuchy. To forma i treść naszej zimnej wojny domowej i jej kolejne wynaturzenia. Wyniszczyła nas ta wojna moralnie i emocjonalnie. Powstało żyzne podłoże kwestionowania demokracji, w czym specjalizuje się PiS, powszechnego podjudzania, bajdurzenia, wulgaryzacji języka publicznego i prywatnego. I miała na czym wyrosnąć dziwaczna narośl z wąsami, czyli Korwin-Mikke. Trzecią siłą polityczną stał się człowiek przez wielu uważany za wariata, co może urealnia stan naszych umysłów.Prezes znalazł

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Ujawnianie i zatapianie

Antoś mówi: – A wiesz, tata, że Kasper opowiedział mi, jak wygląda nieskończoność? Kasper to jego rówieśnik z pierwszej klasy, który planuje być naukowcem. Chciałbym, aby to była największa medialna sensacja, a nie kogo podsłuchano. Oburzamy się, jak można podsłuchiwać, ale stawiamy uszy: co tam nowego? Tego dnia nic? Jaki zawód.Dzień w Łodzi, gdzie pojechałem bezinteresownie, by pogadać z miłymi ludźmi. Na pewno bezinteresownie? Czy w ogóle już cokolwiek można zrobić bezinteresownie? Autostrada na Poznań jeszcze nadal

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Ślimaki i podsłuchy

Nowe pokolenie ślimaków ślimaczy się po deszczu. I powtarza się odwieczny dramat – zagadka życia i śmierci. Doświadcza jej teraz mój trzylatek Franio. Idziemy na spacer drogą półleśną, którą czasami jeżdżą samochody. Uparte ślimaki dźwigają swoje domki na delikatnym, niemal ludzkim ciele, gotowe w każdej chwili do nich się schować. Nie widzą, że wkraczają w ślad opon i że nie uratuje ich krucha skorupka. Franio jednak wie, że to może się skończyć tragicznie, zna nawet słowo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Łopata i depresja

Nadal nie mogę w pełni dojść do siebie po wyborach do europarlamentu. Prawdziwy dramat to zapewne stan duchowy Europy. Trzeba jednak się martwić ostrożnie. Historia uczy, że tam, gdzie współcześni widzą dramat, często go nie ma. Za to dramat prawdziwy czai się gdzieś w ukryciu. Ukraina przecież wyskoczyła nam jak diabeł z pudełka. W Polsce, i nie tylko w Polsce, niska frekwencja była spowodowana też niechęcią, nawet pogardą dla polityków. Ich wysokie zarobki, za to niskie kwalifikacje, monstrualne, żałosne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Jak ten czas leci

Obchody 25-lecia III Rzeczypospolitej, taktowne i skromne, ale mocne zarazem, gdyż utrafiono w odpowiedni ton. Świetne wystąpienie Obamy. On ma jednak charyzmę. I chcę wierzyć, że nie rzuca słów na wiatr. Nieobecność prezesa z powodu alergii. Na pewno ma alergię na demokrację. PiS kwestionuje demokrację, gdyż w niej nie wygrywa. Strach pomyśleć, jak by przy niej majstrowali w razie wygranej. To, co maluje się na obliczach pierwszej ławy pisowskiej, to już nie jest troska – jakby mieli palce zgniecione drzwiami windy, która nie chce zabrać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

I po bitwie

Jechałem głosować, kiedy radio doniosło o śmierci gen. Jaruzelskiego. Poruszenie. Moje życie byłoby znacząco odmienne, gdyby nie stan wojenny. Jakie by było? Nie wiem. Za to jestem pewien, że ta operacja, mimo swej monstrualnej skali i mocy, została tak skonstruowana, aby było jak najmniej ofiar. Też dlatego żyję. Wojciech Jaruzelski bez sądu został skazany przez los na udrękę długiej starości i bolesnego umierania. Przez rok stanu wojennego życzyłem mu tego właśnie, ale od razu. A przecież o świcie 13 grudnia odetchnąłem z ulgą,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.