Wpisy od Tomasz Jastrun

Powrót na stronę główną
Wywiady

Miss radości istnienia – rozmowa z Daviną Reeves

Porażki często prowadzą do czegoś lepszego Davina Reeves  – miss Nowego Jorku Gdzie się urodziłaś? – W Austin, w Teksasie. Przejeżdżałem przez Austin w roku 1985, mogliśmy się spotkać? – Z dwuletnią dziewczynką? Poza tym na pewno nie jechałeś przez tak złe dzielnice. Co pamiętasz z dzieciństwa? – Nic. Jak to? – Bardzo niewiele, podświadomość każe mi nie pamiętać. Może warto odzyskać pamięć? – Czasami odcięcie się od przeszłości to jedyny sposób, by ocalić siebie. Teraz czuję,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Fala wezbraniowa

Fala wezbraniowa dopływa Wisłą do morza, a na jej grzbiecie politycy powiewający barwami klubowymi. Nawet groźbę powodzi udało nam się upolitycznić.Prezes na wałach z mapą, której nie umie czytać, rozłożoną na masce samochodu, którego nie potrafi prowadzić. Premier z żoną, pamiątkowa fotografia z papieżem Franciszkiem. Był pewnie kiedyś Ciechocinek, teraz jest Watykan. Z Ciechocinka też mam zdjęcie, jak siedzę w drewnianym samochodziku i mam dumną minę. Nie mam fotografii z papieżem, ale moja mama posiada takie z Janem Pawłem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Maj nieco zatruty

Kolejne spotkanie w szkole podstawowej. I znowu zaskakuje mnie, jak współczesne dzieci są bystre i odważne. I jak szarpią się z nimi nauczyciele, by wedle dawnych metod ocalić dyscyplinę. A tu trzeba chyba jakoś inaczej. Jak? Nie wiem. Ale stanowczo za mało jest uśmiechów na obliczu polskiego ciała nauczycielskiego. Na tych twarzach jakby zamarło westchnienie: „Kto by to wszystko wytrzymał”. Niepokojący bywa dysonans między konserwatyzmem polskiej szkoły publicznej a skalą zmian, jakie zaszły w naszym świecie i w dzieciach. A też

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Powstanie warszawskie raz jeszcze

Moje powstanie warszawskie to ruiny Warszawy. Nasz dom na Dolnym Mokotowie, na kresach miasta, płynął jak cudem ocalały z tajfunu okręt po wzburzonym morzu czerwonej cegły.Dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że w samo centrum naszych podwórkowych zabaw trafiły na spadochronie zrzuty dla powstania. Dozorca tak mi o tym opowiadał: „Jedno działko spadło tutaj, gdzie stoi trzepak, inne nieco dalej i amunicja też była. Trzy samoloty wtedy Niemcy zbili. Rano chłopcy z powstania przyjechali, konie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Cudowne zniknięcie premiera Australii

Jako człowiek trzeźwo myślący i dlatego niereligijny nie wierzę w cuda, które proponują wiernym religie. Oprócz jednego – powstania wszechświata i malutkiej planety, a na niej istoty, która jest świadoma swego istnienia. Niezwykłość tego wydarzenia nie wystarcza mi jednak do religijnej wiary. Ale rozumiem, że liczni mieszkańcy błękitnej planety są oszołomieni swoją sytuacją i trudno im żyć w świecie, w którym jest tyle niepokoju i bólu, gdzie nasz byt uparcie zmierza ku śmierci. Dla mnie smutna we wszechświecie jest nie jego zagadka,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Polski bigos

Umówiłem się w pobliżu miejsca, gdzie PiS miało odprawiać swoje rocznicowe obrządki religijno-polityczne. Zmieniłem w pośpiechu termin, by nie znaleźć się w aurze, która się unosi nad takim zgromadzeniem.Potem w telewizji widziałem zdumiewające powtórki z historii. Czterdzieści parę lat wcześniej, w roku 1968, przez Polskę przechodziła fala strajków studenckich, a Gomułka ględził, jak to on, do partyjnego aktywu w Sali Kongresowej; transparenty na sali zupełnie odjazdowe. Ale czy lepsze dzisiaj pod Pałacem Prezydenckim w smoleńską rocznicę? W roku 1968 aktyw zaczął

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Kupy nie tylko psie

Młody Mickiewicz, będąc na Krymie, pisał w sonetach, że tak cicho i „tak ucho natęża ciekawie”, że słyszy nie tylko lecące żurawie, ale niemal „głos z Litwy”. Czy teraz nie słychać w Warszawie, jak Rosja połyka Krym? Już połknęła. Byle nie chciała pożreć wschodniej Ukrainy, wszyscy możemy się tym udławić. To właśnie jest taktyczny sukces sprytnego Putina. Jeśli nie będzie ingerować militarnie na Wschodzie, uznamy, że dobrodziej i łaskawy, niech już ma ten Krym.Są miejsca węzłowe, pozornie nieważne, dzięki nim można jednak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Barcelona

Na placu Katalońskim kłębi się stado gołębi. Wszyscy panowie bez wyjątku zalecają się do pań, one jeszcze jednak nie mają ochoty, więc panowie tańczą, przytupują i puszą się. Niektórzy poprawiają fioletowe krawaty. Jakoś przygnębiło mnie to widowisko, również dlatego, że jak na dłoni widać nasze pokrewieństwo. Obok fontanny niektóre pary już się całują, te człowiecze.Kelner w restauracji w pobliżu świątyni Sagrada Família, o krok od emerytury, idzie niezwykle wysłużonym i wprawnym kelnerskim krokiem. Dłonie i palce

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Na jednej nodze

Kiedy się starzejemy, czas zaczyna przyspieszać. Zgłębiłem kiedyś przyczynę tego potężnego złudzenia: kiedy jedzie się drogą po raz pierwszy, ona się dłuży, wszystko jest nowe. Kiedy jedzie się nią po raz dziesiąty, dystans się skraca, już wszystko znamy i czas zdaje się kurczyć. Droga to nasz świat. Też dlatego dzieciństwo, które trwa przecież tak krótko, wydaje się po latach rozległe jak inna planeta, tam wszystko było

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Budzenie upiorów

Nie mam sił znowu pisać o Krymie. Jak jednak nie pisać? Gdy pisze się o czymś innym, „inne” staje się od razu zupełnie błahe. Równowagę traci nasz region, który na chwilę ją odzyskał. To nie są żarty. I czuję niesmak w ustach, od czasu gdy słuchałem gromkich i długo niemilknących oklasków na Kremlu dla wielkiego przywódcy. I widziałem te rosyjskie baby o tradycyjnie dorodnej fizjonomii, roniące łzy na skutek głębokiego poruszenia rosyjskiej duszy. Ot, siła tradycji przekazywanej jak echo, jak cień, czasami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.