Wpisy od Wojciech Kuczok

Powrót na stronę główną
Felietony Wojciech Kuczok

Dzień Ojca

Nie wiedziałbym, gdyby dzieci nie przypomniały; ojcu nigdy nie składałem życzeń, choć wiedziałem, że na nie czekał, przecież darliśmy koty przez cały rok, to była moja słodka, milcząca zemsta. Nie pamiętam o tej dacie, tym razem Dzień Ojca przypadkiem spędzam u starszego syna, który jest przystojnym, wysportowanym mężczyzną przed trzydziestką, ostatnio mieszka po kawalersku, więc budzi nieustające ożywienie wśród atrakcyjnych sąsiadek, niektóre spać przez niego nie mogą. Poszedł na noc do kolejnej narzeczonej, zostawił mi „wolną chatę”, przed północą wysokopienna blondynka w kusej koszuli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Dziabnięcie, a nawet ukąszenie

Drugie dziabnięcie – wszyscy się chwalą zdjęciami, ja jestem niefotogeniczny, to sobie napiszę, a co: przyjąłem drugą dawkę, odczekałem stosowny kwadransik w oczekiwalni na niepożądane nagłe skutki uboczne, które nie nadeszły, pojechałem do domu, żyję. Nazajutrz wokół punktu dziabnięcia rozrosła się opuchlizna; no, może jednak powinienem się sfotografować, nigdy nie miałem takiego bicepsa, ciepło, więc wygrzebałem koszulkę bez rękawów i chodzę dumnie po mieście, oczywiście właściwym bokiem do świata, tym nieszczepionym do muru, no niechże

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Ludzie-krety

Ponad ćwierć wieku żyłem pod ziemią. Mówiąc ściślej: żyłem podziemiem, bo jeśli nawet mową, uczynkiem i zaniedbaniem grzeszyłem na powierzchni, myśl moja w czasie wczesnomłodzieńczym zapadła się pod ziemię, od pierwszego wejrzenia na świat od spodu, od pierwszej jaskiniowej przygody, a jak już się raz zapadła, nie wychynęła ni razu. Mieszkałem na Śląsku, miałem podziemie w zanadrzu, nieopodal, otwarte setkami jaskiń w zasięgu niedługiej przejażdżki, jednodniowego wypadu a to na Jurę, a to w Beskidy, w Tatry jechało się nieco dłużej, więc i na dłużej, bo po głębsze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Domy niespokojnej starości

Demencja w prajmtajmach: poczytny tygodnik publikuje wywiad z prof. Jadwigą Staniszkis, choć ta wedle córki cierpi na starcze otępienie; Anthony Hopkins dostaje Oscara za rolę chorego na alzheimera; lada moment w kinach premiera gwiazdorsko obsadzonej „Supernovej” (demencja wystawia na próbę wieloletni związek pary gejów), tyle co z ekranów zszedł „Relic”, opowiadający o starczej demencji w gatunkowych ramach horroru. U mnie w rodzinie po mieczu dziedziczy się senioralne zaburzenia umysłu właściwie bez wyjątków – jeśli dożyję starości, dożyję

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Rakowiec, 12 maja, godzina 14.05

Pociąg gwałtownie hamuje, gitara się przewraca, brzdęk z piskiem, zaraz potem cisza i stanie. Po paru minutach głowy się podnoszą znad smartfonów oraz lektur papierowych, w moim przypadku znad jednego i drugiego, bo właśnie czytam „Pełnię nieszczęścia” i postanowiłem wyszukać w sieci zdjęcie matki Handkego. No, w każdym razie tych parę minut stania to już jest sygnał złowrogi, to jest stanie zapowiadające kierownika pociągu, który za chwilę będzie szedł wzdłuż wagonów i oznajmiał: koniec jazdy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Czytaj, chamie

Statystyczny Polak wypija grubo ponad 10 litrów spirytusu rocznie, co wedle standardów Światowej Organizacji Zdrowia oznacza stuprocentowe przekroczenie tygodniowej dawki, wyznaczającej granice tzw. picia bezpiecznego. A zatem, upraszczając, Polak wedle wszelkiego prawdopodobieństwa ma problem alkoholowy. Zarazem ówże nieistniejący, lecz jak najbardziej możliwy nasz rodak wedle statystycznych konstruktów jest również półanalfabetą, książek czytać nie lubi lub też nie umie z dziesiątek rozmaitych powodów (brak czytania ze zrozumieniem, permanentna dystrakcja,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Tkliwość polska

Prokuratura sprawdza, że słowa papieża obrażają uczucia religijne polskich katolików. Tu nie ma co sprawdzać – jasne, że obrażają, samo jego istnienie obraża te uczucia, wiadomo przecież, że Papież umarł, od 16 lat jakieś dziady pod niego się podszywają i mówią Polakom w obcych językach, jak się modlić. Uczucia religijne polskich katolików są w stanie permanentnej przeczulicy, one są obrażane przez całe chrześcijaństwo, ach, co tam chrześcijaństwo, prawdziwy Polak (ergo katolik) jest ogólnie bardzo tkliwy, jak do niego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Strumień wstydliwych przyjemności

Żona ma zaległy felieton do niszowego pisma psychologicznego, drepcze w tę i we w tę, szukając tematu, „No, wymyśl mi coś”, mówi, rzucam na rybkę: „Napisz o kryptonimowaniu guilty pleasures”, po czym natychmiast sam chcę o tym napisać, no ale Żona podchwyciła, że dobre, bierze to, szarpiemy się teraz o temat, nie możemy przecież pisać o tym samym, rodzi się awantura, na szczęście jest przedpołudnie, dzieci w przybytkach hybrydowych, więc tylko pies się przysłuchuje z podkulonym ogonem, ucieka do sypialni, kiedy zaczynają latać talerze,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Suche źródła

Eksperci w sutannach orzekli, że prawdziwy katolik nie może sięgać po szczepionki „stworzone na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów”. Nóż się w kieszeni otwiera, ale sięgnąć po niego nie sposób, bo ręce opadają. Nie umilkły jeszcze echa wywiadu, którego udzielił swojej gazecie Adam Michnik, a który w aurze opaczności został w mojej bańce napiętnowany za rozgrzeszanie Kościoła jako instytucji koniecznej do utrzymania w ryzach ludu. Jak tak będą ten lud dyscyplinować, to on się nie ostanie – Bóg chroni przed zarażeniem na mszy, a w razie czego szczepienia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

Czerstwa dama

Mama zaszczepiona, wreszcie można było się spotkać. Antoś nie widział babci od jesieni, czyli mniej więcej dziesiątą część swojego życia, to tak, jakbym ja jej nie spotkał, od kiedy rządzi PiS; ciężki szmat czasu. Seniorka rodziny szczęśliwie wkracza w 85. wiosnę żywota, czuje się jak zwykle znakomicie, a im lepiej się czuje, tym bardziej wszystkich straszy, że niedługo umrze. Przez telefon nie sposób zweryfikować tych pogróżek, więc Antek przywykł, że babcia jest jedną nogą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.