Agnieszka Wolny-Hamkało
Nieudolki
Płonne pomysły, płonne nadzieje – brzmi to trochę sentymentalnie. Gdybyśmy chcieli kogoś obrazić, powiedzielibyśmy „lirycznie”. Kiedy mówimy o roślinach – płonny oznacza bezpłodny. Płonne są te rośliny lub ich części, które nie wytwarzają owoców. Słowo to oznacza zatem nieurodzajny, niedający rezultatów. Może dlatego płonne nadzieje brzmią tak melancholijnie. Znaczy to, że powinniśmy płonnych nadziei unikać, żeby nie czuć się źle? Oto życie znów sprzedało nam kopa w dupsko, jacy byliśmy naiwni!
W kącie z chochlą
Fotograf miał przyjść w południe, wysprzątałam mieszkanie. Krytycznym okiem zerknęłam na półki – należy ukryć drobnomieszczańskie pamiątki. Obrazek od mamy „Anioł strzegący domowego ogniska” w szufladzie, wydruk z tęczowym Chrystusikiem z komunii syna odwrócony, jakby miał karę. Podarowana przez przyjaciół czerwona szklana kura ukryta w szafce między garnkami. Zostawiłam cerkiewny krzyż, wielkiego Buddę i chanukiję, niechże będzie ekumenicznie. Na koniec jeszcze pożegnanie z pleśniejącym kaktusem i jakąś trawą z Ikei. Tak to jest, jak się
Zrób to sam
Przyzwyczailiśmy się już do muzealnych tabliczek i ulotek czekających na nas w eleganckich, przezroczystych pudełkach na ścianach galeryjnych sal. Kiedy wchodzimy do pomieszczenia z abstrakcyjną rzeźbą lub instalacją w rodzaju kotła, szpikulca, wiadra pełnego smoły – odruchowo rozglądamy się za pomocą edukacyjną. I zwykle dostajemy mapkę z kluczem, gotową interpretację, stosowne wyjaśnienie. Że to o głodzie lub przesycie, że to o cywilizacji śmierci lub śmierci cywilizacji. Skoro tę wystawę sfinansowano z pieniędzy podatników – chyba należy się nam
Trudno przyjaźnić się z pisarzem
Kto lepiej zrozumie pisarza niż inny pisarz? Tylko on zna na wskroś lęk przed pierwszym zdaniem i zdaniem ostatnim, drżenie łydek tuż przed oddaniem książki do wydawcy. I drżenie rąk przed spotkaniem autorskim, i tę upiorną myśl: a jak nie przyjdzie pies z kulawą nogą i zostaniemy sami? My plus wydawca – z tymi wszystkimi ciastkami, których nikt nie zje? Dlatego pisarz pisarzowi chętnie pokazuje fragmenty swojej pracy. Pisarz pisarzowi nie odmówi przecież tych kilku chwil wzruszeń, ekscytacji czekania na telefon
Goryle Catherine Deneuve
Filmy o kolonizacji kosmosu i międzygwiezdnych podróżach powinny być chyba filmami o marzeniach. Wizje podboju gwiazd budzą w nas jednak grozę, skutkiem czego oglądamy potem klaustrofobiczne produkcje o kończącym się tlenie, surowych krajobrazach, zagubieniu w kosmosie, zepsutych statkach kosmicznych i nawiedzonych stacjach. I oczywiście o obcych, dla których naturalnym środowiskiem życia są ciepłe wnętrzności członków załogi. Romantyzm NASA polega zwykle na tym, że jakiś Amerykanin poświęca się dla świata i z łezką w oku leci na pewną
W imię kotka i syna
Pierwszy Mikołaj, którego widziałam przez okno małego fiata, był na niezłej bani i spektakularnie przewracał się na śnieg. Miałam pięć lat i właśnie liczyłam choinki w oknach bloków, kiedy mężczyzna w dziwnym kubraku zwalił się na ziemię. Był tłusty i czerwony, z doczepioną brodą. Niósł wór. Pewnie był po prostu złomiarzem i starał się coś zarobić „na Mikołaja”. Bardzo mi się spodobał i od tej pory zapamiętale wierzyłam w św. Mikołaja. Od razu uznałam, że to hybryda klauna z aniołem, powstała jedynie dla
Ostatni tacy bajkopisarze
Wsiadam do zdezelowanej škody, u lusterka dyndają zapachowe choinki. W radiu jakaś stacja nadaje o zbrodni i kamerach przemysłowych, dzięki którym udało się namierzyć podejrzanego. – Ale wie pani, co to znaczy? – zagaja taksówkarz. – To znaczy, że oni widzą i wiedzą wszystko. Że nas śledzą przez te kamery przemysłowe: z kim, gdzie, kiedy. Teraz zero romansów, nie da się! Wie pani, że każdy podjazd pod hotel jest monitorowany? Wiadomo, kto z kim i o której podjechał. A co oni montują w windach? A kto
My, stratedzy
Zaczyna się: w katalogach sklepów pojawiły się świąteczne motywy, w telewizji tłum Mikołajów próbuje opchnąć wszystko: telefony, telewizory, kosmetyki, biżuterię. W holach sklepów straszą choinki monumentalne jak rakiety, groźnie przeskalowane, odstrzelone jak Pałac Kultury i Nauki. Z rozstawionych na jarmarkach budek śmierdzi oscypkiem. Kup, kup, kup: „Świetny prezent dla niego”, „Świetny prezent dla niej”. Jak co roku obiecujemy sobie, że tym razem nie będziemy kupować w Wigilię tego, co jeszcze zostało
Przy ciele
Stało się: Facebook zablokował konto teatru, kiedy ten umieścił na swoim profilu plakat reklamujący nadchodzącą premierę spektaklu „Śmierć i dziewczyna”, który według minidramatów Elfriede Jelinek reżyseruje w Teatrze Polskim we Wrocławiu Ewelina Marciniak. Świetne, zmysłowe i liryczne zdjęcie Natalii Kabanow przedstawia fragment ciała stojącej dziewczyny. Widzimy brzuch i uda. Na biodrach jasnoróżowe majteczki, nieco – to fakt – przezroczyste, jednak żadnych „nieprzystojnych treści” nie widać: dziewczyna zanurza rękę w majtkach, przysłaniając
Nasze nagrody
Sezon jesienny to wysyp literackich nominacji, gal, premier, rozmaitych „wręczeń” i bankietów. Po programie artystycznym następuje ten jasny moment, na który wszyscy czekają – przenosimy się do foyer. Przez chwilę wszyscy stoją pod ścianą jak na szkolnej dyskotece, zerkając tęsknie na alkohol. Czy można już się częstować, czy czeka nas jeszcze przemowa? Szturm następuje po pierwszym śmiałku. O, jakaś pani podaje inną karteczkę, niż powinna. Czy to zaproszenie? Wolontariuszka ściga ją między stolikami, ale tamta, mimo że wiekowa,







