Jan Widacki

Powrót na stronę główną
Felietony Jan Widacki

Co właściwie się stało?

Wybory prezydenckie wygrał kandydat PiS Andrzej Duda. Kandydat przez całą kampanię zdawał się nie pamiętać, że jest z PiS, że namaścił go Jarosław Kaczyński, że w przeszłości był m.in. zastępcą Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości. Było to w latach 2006-2007, czyli w okresie, gdy nazwa tego resortu zupełnie nie odpowiadała rzeczywistości. W dniu ogłoszenia wyników wyborów w jego sztabie pokazali się – starannie ukrywani w czasie kampanii – Macierewicz, Ziobro i inne prominentne postacie IV RP i niejako jej symbole. Temu, że Duda

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Głosując na Dudę, wybierasz Kaczyńskiego z Macierewiczem…

Zostając w domu, nie biorąc udziału w drugiej turze wyborów, też pomagasz w wyborze. Nie jest tak, że nie idąc do wyborów, nie głosujesz na nikogo. Swoją absencją zawsze na kogoś faktycznie głosujesz, na ogół na tego, na kogo najbardziej byś nie chciał. Dziwna to była kampania. Ale okazała się bardzo pouczająca. Zaczęło się od tego, że urzędujący prezydent Komorowski z sześćdziesięcioma kilkoma procentami poparcia wydawał się pewnym faworytem. Pewnym tak dalece, że polityczna konkurencja wystawiła kandydatów ze swojego trzeciego szeregu, rzucając ich –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Logika wyborów

Logika wyborów prezydenckich jest zwykle taka: w pierwszej turze głosujemy na swojego kandydata, czyli takiego, którego uważamy za najbliższego nam. Jeśli „nasz” kandydat przejdzie do drugiej tury, jesteśmy mu wierni do końca. Jeśli do drugiej tury nie wejdzie, głosujemy w niej na „mniejsze zło”. Tak dzieje się zazwyczaj. Tym razem sytuacja jest wyjątkowa. Już widać, bo potwierdzają to wszystkie sondaże, że jeśli do drugiej tury wyborów prezydenckich dojdzie, znajdą się w niej obecnie urzędujący prezydent i kandydat PiS

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Jan Widacki

Polska znów oblężoną twierdzą

Nie wiem, może moja ocena jest krzywdząca, może nie mam racji, ale słuchając debaty politycznej ostatnich dni, mam wrażenie, że znalazłem się w domu wariatów. Chodzi mi o dwie monstrualnie nagłośnione sprawy, w których zdanie mam zasadniczo odmienne od prezentowanego u nas zgodnie przez polityków wszystkich opcji i wtórujących im dziennikarzy. Aż się boję zabrać głos… Sprawa pierwsza to zapowiadany rajd rosyjskich motocyklistów przez Polskę do Berlina, drugą jest wypowiedź Jamesa Comeya, szefa FBI, w waszyngtońskim Muzeum Holokaustu. W

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Jan Widacki

Smoleńsk – reaktywacja

Kolejny zespół biegłych odczytał dodatkowe 30% tekstu z czarnych skrzynek Tu-154M, których nie udało się odczytać poprzednim zespołom. Dla ludzi jako tako obeznanych ze śledztwem to nic dziwnego. Skoro dotąd nie odczytano wszystkiego, próbowano dalej, powołując następnych biegłych i stosując inne metody. Coś, co w kryminalistyce wydawało się niemożliwe jeszcze kilka lat temu, dziś jest już możliwe, a za parę lat stanie się rutyną. Tak było z każdą stosowaną w śledztwie metodą badań. Także

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Poświąteczny tryptyk

I. Minęły święta wielkanocne. W Kościele katolickim liturgia tak bardzo pomieszana jest z ceremoniałem, że chyba nawet teolodzy nie bardzo potrafiliby wskazać, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Coś mi się jednak wydaje, że u nas, w polskim Kościele, ceremoniał bierze górę nad liturgią, a forma nad treścią. Liturgia to forma przekazu do wiernych prawd religijnych. Samo słowo wywodzi się z greckiego i pierwotnie oznaczało „działanie na rzecz ludzi”. Dziś takich skojarzeń zapewne nie wywołuje ani u parafian, ani

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Wielka nowelizacja procesu karnego

W czasach PRL prawnikom nie wolno było łączyć pracy naukowej na uczelni z praktyką. Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł i dlaczego. Ale tak było. W efekcie wyrosło całe pokolenie profesorów prawa, którzy nigdy nie pojawili się w sądzie ani w notariacie, na oczy nie widzieli rozprawy, nie uczestniczyli w przesłuchaniu świadka, nie borykali się z biegłymi. Byli specjaliści od prawa karnego, którzy nigdy nie rozmawiali z przestępcą, a nawet nie widzieli go z bliska. Byli cywiliści, którzy nie widzieli testamentu czy aktu notarialnego. Pisali jednak z zapałem naukowe dzieła na ten

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Trzecia liga kandydatów

W nadchodzących wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski jest zdecydowanym faworytem. Problem tylko w tym, czy uda mu się zwyciężyć już w pierwszej turze, czy konieczna będzie jeszcze druga. Przy tak niemrawej jak dotąd kampanii obecnego prezydenta druga tura jest, zdaje się, bardziej prawdopodobna. Nie wiem, czy ta niemrawa kampania to wina bezpośredniego otoczenia Bronisława Komorowskiego, czy też Platformy, która w poparcie dla urzędującego prezydenta angażuje się, powiedzmy delikatnie, średnio. Fakt jest jednak faktem i nic nie zapowiada, aby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Ukraina i Polska po Mińsku

Powszechne jest teraz u nas biadolenie, i to wyjątkowo zgodne polityków różnych opcji i dziennikarzy, że porozumienia z Mińska nie są przestrzegane, że Europa skapitulowała przed Putinem, że Rosja od początku nie miała zamiaru ich przestrzegać, że Hollande i Merkel zgotowali Europie niemal drugie Monachium. Jednak walki ustały. Nie ustały – mówią nasi sceptycy – bo tu i ówdzie jeszcze dochodzi do wymiany ognia. Przekazano sobie wzajemnie setki jeńców. Nie wszystkich – zaoponują sceptycy. Obie strony z linii rozejmowej wycofują ciężki sprzęt

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Gender w IPN

Instytut Pamięci Narodowej, ów dziwaczny miks dawnego zakładu historii partii, placówki propagandowej, prokuratury i historycznej policji politycznej, w ostatnich latach na siłę szukający dla siebie zajęcia, ma budżet równy połowie budżetu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Grzebanie w starych ubeckich papierach z intencją, że a nuż coś się trafi i np. oskarży się jakiegoś wójta o to, że przed 35 laty pił wódkę z esbekiem i charakteryzował nastroje w swoim, dawno już nieistniejącym, miejscu pracy, a następnie ustalać się będzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.