Jan Widacki
Kapitalizm po polsku
Polityką jesteśmy chyba zmęczeni. Może pożyjmy trochę bez niej. Choćby do końca wakacji. Czy tego chcemy, czy nie, od września polityka wróci do nas z siłą tajfunu. Będą to ostatnie tygodnie przed wyborami, które zadecydują o losach i kształcie Polski na najbliższe lata. Na razie mamy zmagania Platformy z PiS o władzę i dwóch „zjednoczonych lewic” o nazwę. Jeszcze trwają wakacje. Ich ostatnie dni. Miałem w nie przygodę, która okazała się bardzo pouczająca. Podjechałem rano pod wiejski sklep, zrobiłem zakupy, chciałem
Sierpniowe emocje
Są dwa najpoważniejsze problemy felietonisty: brak tematu i nadmiar tematów. Po kilkutygodniowej przerwie mam ten drugi problem. Mimo wakacji, mimo utrzymujących się nieznośnych upałów tyle się dzieje! Nowy prezydent wstąpił na urząd, zapowiedział zmiany i… ruszył w Polskę prowadzić kampanię wyborczą PiS. Te zapowiedziane zmiany muszą niepokoić. Szczególnie w zakresie polityki zagranicznej. Czym ma być budowanie sojuszu od Bałtyku po Adriatyk i Morze Czarne? Czy to zapowiedź tworzenia frakcji wewnątrz NATO i UE? Jak
Tyle się dzieje…
Kalifat dysponuje bronią, którą u kogoś kupuje. Od nich ktoś kupuje ropę. Odcięcie Państwa Islamskiego od źródeł finansowania wydaje się najlepszą i najprostszą drogą do pokonania go. Czy największe wywiady świata nie są w stanie ustalić, kto im tę broń sprzedaje i kto kupuje od nich ropę, ewentualnie za czyim pośrednictwem? Może nie chcą? A swoją drogą, czy ktoś zrobił bilans opłacalności obalenia arabskich dyktatorów w Libii i Iraku? Kiedy było więcej trupów? Za ich rządów czy teraz? Czy życie ludzkie i inne
Przyczynek do dyskusji na temat nauki polskiej
Nie będę już wracał do spraw powszechnie znanych. Akademicką debatę zastąpiła akademicka biurokracja i buchalteria. To już wiemy. Wiemy to my, środowisko naukowe. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wciąż nie wie i wiedzieć nie chce. Co więcej, wymyśla w tym zakresie stale coś nowego. Na potrzeby ministerstwa i Państwowej Komisji Akredytacyjnej, tzw. PAK-i, tworzone są na uczelniach setki dokumentów, do których nikt nigdy nie zajrzy. Rozbudowywane są rozmaite fikcje: „systemy kontroli kształcenia” i „systemy kontroli systemów kontroli kształcenia”, o które swego
Sąd rozstrzygnie ci wszystko
Ostatnio mój znakomity kolega, prof. Łagowski, zwrócił uwagę (PRZEGLĄD nr 27) na to, że warszawski sąd, skazując gen. Kiszczaka, wydanym wyrokiem rozstrzygnął faktycznie spór historyczny. Sąd prawomocnie uznał, że w 1981 r. Polsce nie groziła interwencja radziecka, a stan wojenny był dziełem „związku przestępczego o charakterze zbrojnym”, którego hersztem był zmarły już gen. Jaruzelski. Nie wiadomo jednak, jak liczna była banda, za przynależność do której sądzono gen. Kiszczaka. Czy to tylko złożona z generałów i kosmonauty WRON (młodszemu pokoleniu ułatwię i rozwinę
Biała flaga
Lewica wciąż niezorganizowana, próby zjednoczenia czy w ogóle jakiegokolwiek ożywienia budzą po raz kolejny nadzieję, ale zostały podjęte stanowczo zbyt późno i idą dość niemrawo. Platforma Obywatelska nie tylko nie jest w stanie wygrać jesiennych wyborów, ale nawet nie wierzy w możliwość zwycięstwa. Czego wymagać od szeregowych członków tej partii, kiedy nawet nowo mianowani ministrowie w publicznych wypowiedziach mówili wprost, że przyszli tylko na cztery miesiące. Mogę zrozumieć, że patrzyli realistycznie i godzili się objąć swoje urzędy, licząc się z tym,
Jadowita Stonoga
Jaki felietonista tygodnika nadąży za biegiem wydarzeń, który ostatnio tak bardzo przyspieszył? Spróbujmy podsumować ostatni tydzień. Kronika zdarzeń wyglądała tak: niejaki Stonoga, podobno biznesmen, ogłosił w internecie kopie akt śledztwa w sprawie afery podsłuchowej. Art. 241 Kodeksu karnego mówi wyraźnie: „Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”. W języku kodeksu „kto” znaczy
Koniec epoki
Wybory prezydenckie uświadomiły nam, że nadchodzi koniec pewnej epoki. Niektórych to przeraża. Mnie nie. Koniec każdej epoki zawsze oznacza początek innej. Może nawet na odwrót. Narodziny nowej epoki oznaczają koniec poprzedniej. Tak zawsze było i tak zapewne będzie. Według socjologii i historii, pokolenie to 25-30 lat. Tyle właśnie minęło od zmiany elity władzy. Przez ostatnie 26 lat elity polityczne w Polsce dzieliły się na postkomunistyczne (cokolwiek by to miało znaczyć) i postsolidarnościowe. Przy wszystkich różnicach
Co właściwie się stało?
Wybory prezydenckie wygrał kandydat PiS Andrzej Duda. Kandydat przez całą kampanię zdawał się nie pamiętać, że jest z PiS, że namaścił go Jarosław Kaczyński, że w przeszłości był m.in. zastępcą Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości. Było to w latach 2006-2007, czyli w okresie, gdy nazwa tego resortu zupełnie nie odpowiadała rzeczywistości. W dniu ogłoszenia wyników wyborów w jego sztabie pokazali się – starannie ukrywani w czasie kampanii – Macierewicz, Ziobro i inne prominentne postacie IV RP i niejako jej symbole. Temu, że Duda
Głosując na Dudę, wybierasz Kaczyńskiego z Macierewiczem…
Zostając w domu, nie biorąc udziału w drugiej turze wyborów, też pomagasz w wyborze. Nie jest tak, że nie idąc do wyborów, nie głosujesz na nikogo. Swoją absencją zawsze na kogoś faktycznie głosujesz, na ogół na tego, na kogo najbardziej byś nie chciał. Dziwna to była kampania. Ale okazała się bardzo pouczająca. Zaczęło się od tego, że urzędujący prezydent Komorowski z sześćdziesięcioma kilkoma procentami poparcia wydawał się pewnym faworytem. Pewnym tak dalece, że polityczna konkurencja wystawiła kandydatów ze swojego trzeciego szeregu, rzucając ich –






