Głupie Polski szkalowanie

Głupie Polski szkalowanie

PiS od czasu do czasu zarzuca opozycji, że skarży na Polskę w Brukseli. Już samo takie ujęcie sprawy wskazuje jasno, że PiS uważa Unię Europejską za jakiś zewnętrzny podmiot, zapominając, że Polska jest tego podmiotu częścią. Pan prezydent uważa zaś Unię za „wyimaginowaną wspólnotę”. Wychodzi na to, że opozycja skarży na Polskę jakiemuś nieistniejącemu realnie bytowi. PiS uważa, że polskie sprawy należy załatwiać w Polsce.

Pan premier natomiast, brzydząc się takim niepatriotycznym „donoszeniem”, sam, za oceanem (a więc już poza granicami tej wyimaginowanej wspólnoty), publicznie Polskę szkaluje. Występując na Uniwersytecie Nowojorskim, stwierdził bowiem, że w wolnej Polsce wymiar sprawiedliwości jest nie dość, że skorumpowany, to jeszcze opanowany przez sędziów, którzy skażeni są komunizmem, orzekali w stanie wojennym, a tak w ogóle to nie różnią się od funkcjonariuszy reżimu Vichy i nigdy nie zostali zweryfikowani. Taki stan polskiego sądownictwa uzasadnia zatem jego reformę, którą PiS właśnie przeprowadza, przeciwko czemu protestują ci sami sędziowie kolaboranci i postkomuna, która w Polsce jest silna, bo nigdy nie została rozliczona.

Mniej zorientowanym – a tych nie brakuje nawet wśród klasy politycznej – którym mylą się daty (nawet ekspremier Szydło ubiegająca się o mandat do Parlamentu Europejskiego nie wie, kiedy Polska stała się członkiem Unii), trzeba kilka faktów przypomnieć.

Po pierwsze, stan wojenny obowiązywał w Polsce od 13 grudnia 1981 r. do 22 lipca 1983 r., przy czym zawieszony został 31 grudnia 1982 r. Wprowadzono go zatem 38 lat temu. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, średnia wieku sędziego w Polsce wynosi 49 lat.

By zostać u nas sędzią, trzeba mieć ukończone 29 lat, czyli najmłodsi sędziowie, którzy mogli orzekać w stanie wojennym, skończyli już 67 lat lub dobiegają tego wieku. Jeśli w czasie stanu wojennego mieli ponad trzydziestkę, dawno są w stanie spoczynku. Warto przypomnieć, że sędziowie sądów powszechnych przechodzą w Polsce w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, chyba że na ich prośbę czas służby przedłuży im minister sprawiedliwości.

Nie wiem, czy Ministerstwo Sprawiedliwości dysponuje tu dokładnymi danymi i czy ktokolwiek w Polsce może podać precyzyjnie, ilu sędziów orzekających w latach 1981-1982 jest jeszcze w czynnej służbie i orzeka. W każdym razie stanowią oni znikomy procent orzekających sędziów, których w Polsce jest ok. 10 tys. Statystyczny sędzia dziś orzekający miał w chwili wprowadzania stanu wojennego 11 lat.

Po drugie, samo orzekanie w stanie wojennym o niczym jeszcze nie świadczy. Dwie trzecie sędziów orzekało w sprawach cywilnych, rodzinnych, z prawa pracy czy ubezpieczeń społecznych. A sędziowie z wydziałów karnych? Do roku 1981 orzekali przede wszystkim w sprawach przestępstw pospolitych, sądzili zabójców, gwałcicieli i złodziei. Sprawy polityczne po 1956 r. stanowiły mniej niż promil wszystkich spraw. Gdy wprowadzono stan wojenny, orzekali wedle prawa stanu wojennego. Zdecydowana większość, orzekając w sprawach opozycji demokratycznej, zachowywała się przyzwoicie. Mogą o tym zaświadczyć ci działacze opozycji, którzy byli wówczas sądzeni. Oczywiście byli wśród sędziów również tacy, którzy wykazywali się szczególną gorliwością. Stanowili jednak zdecydowaną mniejszość. Niektórym nie trzeba było nawet stanu wojennego. Niejaki sędzia Kryże jeszcze w 1980 r. skazał m.in. Bronisława Komorowskiego za „nielegalne” składanie 11 listopada kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza. Nie przeszkadzało to jednak PiS i w latach 2005-2007 sędzia Kryże został zastępcą Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Pamiętać przy tym należy, że w latach 90. wszyscy sędziowie zostali poddani obowiązkowej lustracji. Ci, którym udowodniono związki z organami bezpieczeństwa PRL, odeszli z zawodu.

A zarzut korupcji? PiS rządzi już ponad trzy lata. Stworzyło nawet specjalny pion w prokuraturze, który ma ścigać korupcję wśród sędziów. Czy choć jednemu sędziemu udowodniono, że brał łapówki? Czy choć jeden sędzia został skazany za korupcję?

Pan premier twierdzi i opowiada za granicą, że wprowadzane przez PiS pseudoreformy wymiaru sprawiedliwości (które w Sejmie firmuje jako przewodniczący komisji sprawiedliwości prokurator stanu wojennego i członek władz PZPR w swojej prokuraturze, niejaki Piotrowicz) są konieczne z tego powodu, że wciąż orzekają sędziowie kolaboranci z okresu stanu wojennego. Aby przenieść w stan spoczynku kilku (a niechby nawet kilkudziesięciu) sędziów, nawet gdyby było to celowe i sprawiedliwe (a nie jest!), trzeba było rozwalić Trybunał Konstytucyjny, upolitycznić Krajową Radę Sądownictwa, zdemolować Sąd Najwyższy? Ograniczyć niezawisłość sędziów i poddać ich władzy prokuratora generalnego-ministra sprawiedliwości (który uzyskał różne instrumenty nacisku na sądy)? Jaki jedno z drugim ma związek?

Pan premier, gdyby wierzył w to, co mówi, musiałby mieć kłopoty z prostą arytmetyką na poziomie szkoły podstawowej i kompletnie nie znać faktów, na temat których się wypowiada. To byłoby naprawdę kompromitujące. Ale pan premier chyba potrafi odjąć 1981 od 2019, a 38 od 49 albo dodać 29 do 38. Kłamie zatem świadomie i bezczelnie. Szkaluje nie tylko sędziów, którzy orzekają „w imieniu Rzeczypospolitej”, ale także Polskę.

Co więcej, podważa na całe lata zaufanie społeczne do sędziów i wymiaru sprawiedliwości. Tym szkodzi Polsce jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że kiedyś za to odpowie. Jeśli nie za rok, to może za pięć lat. Oj, „dłużej klasztora niż przeora”, panie premierze.

Wydanie: 19/2019

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Komentarze

  1. jea
    jea 8 maja, 2019, 14:11

    Kłamczuch wyklętej w roli premiera przejdzie do historii Polski, jako „wcześniak” konspiracji solidarnościowej, wszak z dumą oświadczył, że jego „tatuś” kolportował agitki polityczne w wózku, gdzie on jako niemowlę był przykrywką zakazanych biuletynów. Tak oto, sam mianował się, najmłodszym wojownikiem walki z komunizmem. Ciekawe, jak jego potomkowie będą się odnosić do jego zasług w kompromitowaniu ojczyzny na arenie międzynarodowej ?

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy