Jeden faszysta?

Jeden faszysta?

Tyle się wydarzyło. Ostatnio. Ciągle. W ostatnich dniach. W minionych godzinach. O tylu sprawach i zdarzeniach mogę przeczytać, obejrzeć je niemal. I potem tylko to uporządkować, zrozumieć i dalej wartko w żywot brnąć.

Zaczął pracę nowy Kongres USA, w którym zasiądą m.in. (jak to barwnie wypunktował Zbigniew Hołdys, a wcześniej sfotografował magazyn „Vanity Fair”): Alexandria Ocasio-Cortez (z pochodzenia Portorykanka), Ayanna Pressley (pierwsza czarnoskóra członkini Kongresu ze stanu Massachusetts), Ilhan Omar (muzułmanka, imigrantka z Somalii), Veronica Escobar (pierwsza Latynoska z Teksasu w Kongresie), Deb Haaland i Sharice Davids (pierwsze Indianki w Kongresie, jedna to członkini szczepu Laguna Pueblo, druga plemienia Ho-Chunk, w dodatku mistrzyni MMA, weteranka armii USA, lesbijka, działaczka LGBT). Dobrze pomyśleć, ile napsują krwi w imię dobra wspólnego pewnemu złotowłosemu narcyzowi, obsadzonemu w roli prezydenta USA.

A poza tym jeszcze w 2017 r. nowo opisany przez Kanadyjczyka dr. Vazricka Nazariego gatunek ćmy otrzymał nazwę Neopalpa donaldtrumpi. Nowa ćma wyróżnia się w rodzinie Neopalpa żółto-białymi łuskami na głowie oraz wyraźnie mniejszym peniskiem. Sama ma około centymetra, żyje w Kalifornii i Meksyku. Ale dowiedziałem się o tym dopiero teraz… Jak to się stało?
Chińczycy wylądowali (a właściwie chiński lądownik kosmiczny) po ciemnej stronie Księżyca, która, jak wiadomo, nie jest wcale ciemniejsza od tej nam znanej, tylko stale i trwale niewidoczna z Ziemi. Będą szukać skarbów, czyli minerałów, i lokalizacji bazy kosmicznej i może budowy teleskopu, bo tam ziemskie hałasy i szumy nie docierają. Wielki kosmiczny wyścig, figura starcia światowych gigantów, dawniej ZSRR i USA, wraca w nowym stylu i z wielkim graczem.

Niecałą dobę (pierwszą dobę roku wyborczego 2019) fruwał w przestrzeni polityczny projekt zmian w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. To, co w nim nowego się pojawiło, to zniknięcie słowa jednorazowe z definicji przemocy w rodzinie, która miała się stać przemocą domową (bo jak dobrze wiemy, rodzina ma być święta i w takowej nigdy żadnej przemocy nie ma, a te setki tysięcy pobić kobiet i dzieci w rodzinnych pieleszach to przemoc lokalowa, domowa, mieszkaniowa). W definicji czytaliśmy o „jednorazowym albo powtarzającym się umyślnym działaniu lub zaniechaniu naruszającym prawa lub dobra osobiste”, w projekcie nowelizacji PiS słowo jednorazowe wykreślono. Program natychmiast został oprotestowany (w dniu wolnym od pracy) i zyskał brutalną nazwę „Wpierdol+”. Raz każdemu może się zdarzyć? Premier Morawiecki, szybciej niż lecą rosyjskie rakiety, wycofał (osobiście) projekt. Ale mleko się rozlało. Tak to się kończy, kiedy refleksja idzie po, a nie przed.

Refleksja refleksją, ale o co chodzi z mianowaniem i wciągnięciem do rządu neofaszystowskiego krasnala i karierowicza, byłego ONR-owca i szefa Młodzieży Wszechpolskiej, niejakiego Adama Andruszkiewicza, dzięki Kukizowi posła RP, który zasłynął dotąd wyłącznie z marnie wykrzyczanych nacjonalistyczno-faszystowskich tyrad na manifestacjach narodowców oraz z wyłudzenia z kasy Sejmu kilkudziesięciu tysięcy złotych na paliwo, chociaż nie ma on nawet prawa jazdy? Niezbadane są meandry zamiłowania obecnie rządzących do usuwania wyłącznie tych problemów, które chwilę wcześniej sami stworzyli. Tu trochę za szybko napisałem, bo Andruszkiewicz wciąż wiceministrem cyfryzacji jest (kiedy piszę te słowa) i ze zrozumiałą skromnością, która kroczy za kompetencjami, zaapelował – dotąd domena premierów – o sto dni ciszy nad jego poczynaniami. Niedoczekanie! Islamofob i homofob będzie musiał teraz poznać wszystkie cyfry arabskie. Tego się nie spodziewał…

A poza tym skończył się wreszcie ten przeklęty COP24 w Katowicach, tłumaczka Donalda Tuska odmówiła zeznań, Tadeusz Rydzyk koncelebrował mszę po śmierci Tadeusza Pieronka, milczy jak grób Antoni Macierewicz oskarżony przez Tomasza Piątka w nowej książce o bycie współpracownikiem Biura Studiów Służby Bezpieczeństwa w latach 80., idzie strajk nauczycieli.

A ja nie mogę wyrzucić z głowy śmierci sześciu bezdomnych osób, które spłonęły w jakimś pustostanie na Żeraniu, w świąteczną noc, w stolicy chrześcijańskiego kraju, kiedy na setkach tysięcy stołów stały puste nakrycia dla nieznanych wędrowców. Nie poznamy imion, nazwisk ani historii życia tych ludzi. Przemoc, która ich tam zagnała i spaliła, jest niewidoczna, niesłyszalna, bezwonna. To nie zasługuje na nic więcej niż chwilkę w mediach. Na szczęście w Danii zderzyły się pociągi, zatrzymano setki pijanych kierowców w Polsce, był korek na zakopiance i faszysta z papierami jest w rządzie.

Wydanie: 2/2019

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy