Polityczne wzloty, upadki, odkrycia i rozczarowania roku 2018

Polityczne wzloty, upadki, odkrycia i rozczarowania roku 2018

Rok 2018 był zapowiedzią tego, co się zdarzy w roku 2019. W kilku obszarach. Po pierwsze, mieliśmy wybory samorządowe i warto na nie spojrzeć jako na wskazówkę przed wyborami do Parlamentu Europejskiego oraz Sejmu i Senatu, które będą miały miejsce w tym roku.

Po drugie, wydarzenia z minionego roku pokazały ewolucję PiS. O tym pisałem już wielokrotnie i kolejne miesiące tę tezę potwierdzają – szeregi pisowców spełniają marzenia swojego życia, wchodzą w buty Platformy i żyją tak, jak im się wydawało, że platformersi żyli. Wypłacają sobie pensje wzięte z sufitu, zatrudniają rodzinę i znajomych, rozbijają się służbowymi samochodami. Nowa szlachta. Wygląda to karykaturalnie, bo Platforma brała łyżeczką, a oni chochlą, krzycząc przy tym, że im się należy. No, tacy są. Na przedświątecznej konwencji PiS krzyczał na nich Jarosław Kaczyński, że nie są Platformą, że są inni, żeby się wzięli w garść. Wychodzi na to, że dobrze ich diagnozuje.

A tłustym kotom się nie chce… PiS już nie jest tak drapieżne jak rok czy dwa lata wcześniej. Już zaczyna ustępować, wycofywać się z co bardziej denerwujących ludzi pomysłów. Ma dwa ważne powody – kadry chciałyby wreszcie beztrosko sobie pożyć, no i mamy wybory, więc PiS musi jakoś zdobyć przychylność politycznego centrum.

W zeszłym roku przetrenowaliśmy też wielotygodniowy czas bez Jarosława Kaczyńskiego, gdy leczył kolano. I mogliśmy się przekonać, że partia rządząca bez swojego wodza jest jak wyrzucony na plażę wieloryb. Owszem, żyje, budzi respekt wielkością, ale na samodzielne ruchy jej nie stać, wystarczy usiąść obok i cierpliwie czekać, aż zacznie się rozpadać.

Trzeci obszar to opozycja. Rok 2018 był dla niej stracony. Upłynął pod znakiem walki Grzegorza Schetyny o przywództwo zarówno w Platformie, jak i nad całą opozycją. Wyszło to średnio, Koalicja Obywatelska w wyborach samorządowych zyskała 27% poparcia, czyli mniej więcej tyle, ile zbiera sama PO. A Schetyna wciąż jest politykiem, któremu nie ufa rekordowa liczba Polaków. To jak ma prowadzić koalicję do boju?

Rok 2019 zapowiada się więc nerwowo, zwłaszcza że rozstrzygać się będzie bój o kształt kolejnych czterech lat. Kto kogo.

W GÓRĘ

1. Jarosław Kaczyński – cesarz
Głupio wypisywać Jarosławowi Kaczyńskiemu „w górę”, bo niby dlaczego? Od trzech lat jest na samym szczycie, robi, co chce, cóż więc mogło mu przybyć? No ale może jeszcze więcej. Może w Sejmie przemawiać, kiedy chce, poza trybem. Może wycofywać ustawy, nawet tuż przed głosowaniem. Może ściągać posłów z dnia na dzień na dodatkowe sesje, bo przecież nikt nie ma wątpliwości, że marszałek Kuchciński takie rzeczy robi na jego polecenie. Może wymyślać od zdrajców, morderców, podwładni i tak będą zachwyceni przenikliwością wypowiedzi i oburzeni na tych, którzy prezesa zdenerwowali.

Zresztą ludzie PiS, przecież za jego zgodą i zachętą, rozkręcają kampanię kultu jego brata, no i – siłą rzeczy – jego samego. Mamy zalew pomników Lecha Kaczyńskiego, swoją drogą wyjątkowo paskudnych, mamy też kampanię dopisywania braci Kaczyńskich do grona liderów Solidarności, osób w niej najważniejszych. Nawet na wystawie z okazji stulecia niepodległości dołożono ich zdjęcia, bo podobno „domagali się tego zwiedzający”.

To już kwestia czasu, kiedy pojawią się sławiące go filmy, główne ulice przybiorą jego imię i pojawią się tabliczki informujące młodzież, gdzie był, gdzie pił, gdzie spał. A on będzie to oglądał, zaspokajając pychę. Potem wszystko runie z hukiem, jak to w Polsce bywa, a tłum będzie klaskał radośnie.

2. Rafał Trzaskowski – wunderkind
Wygrał w Warszawie w cuglach w pierwszej turze, choć nikt się tego nie spodziewał, nawet on sam. PiS w kampanii atakowało go wściekle, przedstawiając jako nieroba i osobę bez charakteru. Prawica tak już ma, że jeśli ktoś nie krzyczy, nie pomstuje i nie macha rękami, dla niej do rządzenia się nie nadaje.

Cudowne dziecko Platformy, miły i uprzejmy, mówi 10 językami, chwali się znajomością z Bronisławem Geremkiem i miłością do Unii Europejskiej. Jak to się ma do rządzenia wielkim miastem, z budżetem 18 mld zł, tego nie wie nikt, ale wkrótce się przekonamy.

Za mniej więcej rok będzie wiadomo, jak Rafał Trzaskowski sprawdza się w roli prezydenta Warszawy, czy sprawy idą do przodu, czy buksują. A jeszcze później dowiemy się, czy Warszawa zaspokaja jego ambicje, czy też są one większe. Autostrada stoi otworem. Pytanie, czy kierowca chce i potrafi nią jechać.

3. Władysław Kosiniak-Kamysz – zmiana miejsc
PiS mocno go w wyborach poraniło, ale przecież nie rzuciło na kolana. Co prawda, w wyborach samorządowych stracił Lubelszczyznę i Świętokrzyskie, ale Mazowsze obronił. Dobre i to.

To była zresztą dramatyczna gra, radnemu PSL Leszkowi Przybytniakowi, sadownikowi spod Grójca, PiS proponowało stanowisko wiceministra rolnictwa, jeździli do niego w tej sprawie Stanisław Karczewski i Jacek Sasin. Innemu radnemu proponowano stanowiska w spółce skarbu państwa. Licytowano wysoko.

Ostatecznie PSL i sam Kosiniak-Kamysz wyszli z tego obronną ręką. On zaś rok zakończył w taki sposób, że gazety właśnie o nim piszą, że powinien być liderem opozycji i jej kandydatem na premiera, zamiast Grzegorza Schetyny. Bo tak mówią Polacy, tak wskazują sondaże – 23:10. Faktycznie, gdyby ktoś spytał osobę spoza Polski, kto po wyglądzie i zachowaniu bardziej pasuje do partii mieszczańskiej, a kto do chłopskiej, byłoby wesoło.

4. Jerzy Owsiak – człowiek Orkiestra
Jego Orkiestra grała już 26 razy, teraz zagra po raz 27. I ciekaw jestem, czy pokaże to telewizja Kurskiego.

Jeśli chodzi o mnie, wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego Orkiestra wzbudza taką nienawiść na polskiej prawicy i w polskim Kościele. Oni dostają szału na jego widok, oskarżają go o niestworzone rzeczy. Boli ich, że raz w roku rządzi na ulicach miast. O co chodzi? O pieniądze, które zbiera, a oni nie potrafią? O to, że ludzie mu ufają? O zwykłą zawiść? Nie wiem.

Ta zazdrość jest obrzydliwa i nieskuteczna. Obrzydliwa, bo jak może przeszkadzać sprzęt medyczny, który Orkiestra kupuje szpitalom? Nieskuteczna – bo im bardziej pisowcy i prawica go hejtują, tym więcej zbiera, tym bardziej rośnie. W roku 2015, ostatnim rządów PO-PSL, zebrał 53 mln zł, a w roku 2018 – 126 mln zł. Ma PiS wpływ na Polaków.

5. Tadeusz Rydzyk – numer 2
Po Kaczyńskim jest w obozie władzy człowiekiem numer 2, któremu na dodatek prezes nic nie może zrobić. Udzielne księstwo, sprzymierzone, ale inne. Rydzyk jest świadom tej siły i egzekwuje to, co mu się należy. Przy każdej okazji domaga się pieniędzy, a ministrowie, prezesi spółek itd. pokornie uruchamiają przelewy. Na wyścigi. Ile już przelali? Różne są wyliczenia, każde imponujące. Ma państwo polskie gest.

Za to Tadeusz Rydzyk organizuje władzy uroczystości. Premierowi, ministrom. Tak zwane urodziny Radia Maryja. A oni pędzą na nie i pląsają przed nim, z Morawieckim na czele, trzymając się za ręce, śpiewając „Abba, Ojcze”. Nie sądzę, by robili tak z głębokiej wiary w Pana Boga ani nawet z politycznej rachuby. To raczej dowód braku refleksji, poczucia estetyki, no i naturalny w tym obozie odruch lizusostwa.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 2/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Jacek Domiński/REPORTER

Wydanie: 2/2019

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy