2013
Zachód palcem by nie kiwnął – rozmowa z prof. Janem Ciechanowskim
Na gen. Jaruzelskiego trzeba patrzeć całościowo, a nie tylko poprzez decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego Panie profesorze, jak pan, Polacy w Londynie i tamtejsze środowisko naukowe patrzyli na wydarzenia w Polsce w latach 1980-1981? – Dość jednoznacznie. Nie spotkałem nikogo, kto by nie sympatyzował z „Solidarnością”, z tamtym narodowym poruszeniem. Ale też nie spotkałem nikogo, kto nie był zatroskany sytuacją w kraju, nie rozumiał, że ta społeczna rewolta rodzi międzynarodowe implikacje i musi wywołać reakcję Moskwy. Poza tym dobrze wiedzieliśmy, że tzw. Zachód nie kiwnie
Himalaiści schodzą samotnie
Słowa, że partnera w górach się nie zostawia, są dziś tylko pustą deklaracją To, co dzieje się w naszym himalaizmie, ma wręcz wymiar antycznej tragedii. Jakieś fatum ciąży nad najwybitniejszymi z tych, którzy jeszcze uprawiają ten sport. „Przecież nas już nie ma”, mówiła Wanda Rutkiewicz, po tym jak w 1989 r. w ciągu kilku miesięcy zginęli „Falco” Dąsal, Gardzielewski, Otręba, Heinrich, Chrobak, Kukuczka. Mogłaby to samo powiedzieć i dziś, gdy już nie ma Morawskiego, Berbeki, Kowalskiego, Marciniaka, Hajzera. Śmierć na Gaszerbrumie Artura
Dlaczego organizacje zbierające 1% podatku nie cieszą się zaufaniem połowy Polaków?
Robert Smoleń, przewodniczący Zarządu Fundacji Naukowej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego – Centrum Analiz Strategicznych Fundacja im. Frycza Modrzewskiego nie ma statusu organizacji pożytku publicznego, ale znam trochę specyfikę działania tych organizacji. Cieszą się one rosnącym zaufaniem Polaków. Problemem było przełamanie bariery niewiary. Z czasem ludzie przyzwyczaili się, że mają możliwość przekazywania im 1% podatku, że nic ich to nie kosztuje i nie jest żadnym dodatkowym obciążeniem. Fakt, że jakaś część podatku dochodowego będzie skierowana
Wołyński węzeł gordyjski
Była zbrodnia, ale zbrodniarzy nie ma. 70 lat po bestialskim ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej potomkowie ofiar ciągle nie mogą się doczekać słów prawdy ze strony najwyższych władz własnego państwa. Taki polski paradoks. Wszyscy wiedzą, że to było ludobójstwo, bo masowo mordowano dzieci i kobiety tylko dlatego, że były pochodzenia polskiego. A jednak aktualnie rządzący Polską co rusz wymyślają nowe eufemizmy. Byle tylko jeszcze odwlec tę ocenę, która i tak jest nieuchronna. Ci sami politycy, którzy w przypadku innych zbrodni popełnionych w czasie
Lincz
Pewien znany publicysta wytropił, że powszechnie dziś szanowana nauczycielka kilkadziesiąt lat temu była karana za zabójstwo. Po swojemu rozumiejąc misję informacyjną publicysty, natychmiast opisał to w wysokonakładowej gazecie. Nie w żadnej bulwarówce nawet, nie w żadnym tabloidzie, ale w poważnej, wysokonakładowej gazecie, flekując nieszczęsną kobietę bez litości. Pan premier, który też swoją misję pojmuje tak, że musi skomentować wszystko, co pokazała TVN 24, a jakże, zabrał głos. Pofilozofował trochę na temat instytucji zatarcia skazania. Że niby jest,
Nowy wspaniały świat
Kapitalizm w epoce konsumpcjonizmu otwartą przemoc stosuje wobec wybranych grup i środowisk. Zdecydowanej większości nie trzeba przymuszać do właściwych postaw i odpowiednich sposobów myślenia. Wystarczy uwodzenie różnymi obietnicami, aby machina systemu nie zatarła się na skutek masowej odmowy udziału w nim. Świecidełek i obietnic, którymi można kusić obywateli konsumentów, jest wiele – wciąż nowe gadżety na półkach marketów, zaspokojenie nieograniczonych potrzeb konsumpcyjnych, uczestnictwo w igrzyskach kultury masowej.Maks Weber wierzył, że racjonalny i nowoczesny
Cham chamem
Zakłócenie wykładu Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim to kolejny wyczyn naszych bojówkarzy „narodowych”. Władysław Bartoszewski nazwał ich „motłochem”, z czym oczywiście trudno się nie zgodzić, ale co jednocześnie niczego nie wyjaśnia. Dla mnie są to raczej ogłupiałe mięśniaki, kompletnie zagubione w trudnej rzeczywistości. Zacznijmy od „ideologii”. We Wrocławiu skandowali oni przede wszystkim, że „na drzewach zamiast liści mają wisieć komuniści”. Można to rozważać w kategoriach ad personam albo generalnych. Jeżeli chodzi o osobę Baumana, to adres zupełnie chybiony.
Jest super?
Z BLOGOSFERY 10 czerwca br. w samorządzie rejonu wileńskiego po raz 18. odbyła się konferencja rejonowego oddziału Związku Polaków na Litwie „Polskie dziecko w polskiej szkole”. Oficjalnie poświęcona problemom związanym z działalnością placówek oświatowych w rejonie wileńskim, chociaż dotychczas tradycją konferencji były raczej panegiryki na cześć lokalnych działaczy oświatowych, a nie refleksja nad stanem i przyszłością polskiej oświaty na Litwie. „Tygodnik Wileńszczyzny” opublikował właśnie referat wygłoszony podczas konferencji przez wicemera Jana Gabriela Mincewicza. W swoim przemówieniu
Co cztery żony, to nie jedna
Lekcja pierwsza: poligamia jest pyszna. Lekcja druga: poligamiści są czarujący Muzułmanie mają inną technikę powstrzymywania wiernych przed pozamałżeńskimi przygodami: poligamię. Jeśli religijny mężczyzna nie potrafi dochować wierności jednej żonie, to może dochowa jej czterem? Postanowiłam zbadać, jak ta metoda sprawdza się w Indonezji, gdzie mieszka największa populacja muzułmanów. Niecałe 24 godziny po przylocie byłam już w mieście Solo na Jawie i siedziałam przed samozwańczym indonezyjskim królem poligamii – Puspo Wardoyo. Byłam






