Są dwie Polski, obie cierpią w samotności

Są dwie Polski, obie cierpią w samotności

Szarości to nasze barwy narodowe, świat bez kolorów, którym rządzi obawa przed różnorodnością, przed nowym i nieznanym


Aleksandra Terpińska – reżyserka, laureatka Paszportu „Polityki” 2021 w kategorii film za adaptację prozy Doroty Masłowskiej „Inni ludzie”


Pięć lat temu mówiłaś, że twój krótki metraż „Najpiękniejsze fajerwerki ever” powstał jako odpowiedź na pacyfikację demonstracji na Majdanie. Spodziewałaś się wtedy wojny na taką skalę?
– Zawsze się spodziewam wojny, bo chyba jestem pesymistką co do ludzkiej natury. Tamten film był wyrazem lęku, ale też sygnałem w stylu: patrzcie, wojna może być blisko, może dotyczyć nas bardziej, niż się tego spodziewamy. Robiłam go z myślą, że nie powinniśmy się czuć zbyt wygodnie i bezpiecznie. To okazuje się bardzo bliskie, chociaż dzisiaj myślę, że ten film był robiony z pozycji wygodnej kanapy.

Co nie zmienia faktu, że wiele kwestii przewidział i zdiagnozował. Obejrzałem go ponownie w trakcie protestów Strajku Kobiet i miałem wrażenie, jakbyś skończyła kręcić wczoraj – na ulicach policjanci z tarczami, w kaskach, i demonstranci.
– Żyjemy w czasach, kiedy musimy ciągle testować społeczeństwo obywatelskie. Najgorsze, co można sobie zrobić, to skapitulować. W sytuacji, kiedy ktoś próbuje odebrać nasze życie, w świecie, w którym nadal próbuje się narzucić nam określone role, nieustająco konieczny staje się opór. Trzeba być czujnym. Największym grzechem jest obojętność, zaniechanie.

Twój film był zwierciadłem, w którym pobłyskiwała historia najnowsza, nasze problemy i nastroje. To chyba coś, co znalazłaś też w prozie Masłowskiej.
– Ujmująca jest spostrzegawczość Doroty. Ta jej umiejętność bolesnej i szczegółowej, a jednak niepozbawionej dystansu i ironii obserwacji. Prozę Doroty świetnie się czyta, również dlatego, że potrafi za pomocą jednego detalu, smaczku wyrazić całą skomplikowaną sytuację. I co najbardziej u niej cenię – to, jak pisze, jak opisuje świat, jest zawsze blisko człowieka.

Zanim zaczęłaś pracę nad „Innymi ludźmi”, zaczytywałaś się w jej książkach?
– Uwielbiałam je, czytałam po kolei wszystko, co pisała. Myślę, że to kwestia pokoleniowa. Jesteśmy z Dorotą w jednym wieku, dzielą nas raptem trzy dni. Dzisiaj mogę powiedzieć, że dorastałam z nią. Jak się poznałyśmy i dała mi swój tekst, to zwariowałam ze szczęścia. To było spotkanie – marzenie mojego życia.

A poprzednie adaptacje jej prac znałaś? Film Żuławskiego, wystawienia w teatrze?
– Znałam filmy i wcześniejsze spektakle. Były bardzo różne, ale też inne od tego, co chciałam zrobić. Szukałam swojego kierunku. Natomiast równolegle Grzegorz Jarzyna szykował sztukę na podstawie „Innych ludzi” w TR Warszawa. Było jasne, że będę druga. Teatr jest w tej kwestii szybszy niż kino. Trzeba czasu, żeby powstał film – złożyć wnioski, przejść przez sesje, potem czekać, czy pieniądze dadzą, czy ich nie dadzą, zebrać koproducentów. Była to machina, która dopiero się uruchamiała, a teatr działał. Trochę było mi z tym trudno, bo wiedziałam, że jak powstanie sztuka, to będzie punkt odniesienia.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 15/2022, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.


Aleksandra Terpińska – scenarzystka, dokumentalistka, współautorka seriali, reklam i teledysków. Ukończyła reżyserię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz psychologię we Wrocławiu. W 2017 r. nakręciła „Najpiękniejsze fajerwerki ever”, które otrzymały na festiwalu w Cannes wyróżnienia dla najlepszego krótkiego metrażu.


Fot. Wojciech Olszanka/East News

Wydanie: 15/2022

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy